Wiadomości

Samochody autonomiczne? To się nie uda – Mercedes rezygnuje z wyścigu

Wiadomości 04.11.2020 73 interakcje
Adam Majcherek
Adam Majcherek 04.11.2020

Samochody autonomiczne? To się nie uda – Mercedes rezygnuje z wyścigu

Adam Majcherek
Adam Majcherek04.11.2020
73 interakcje Dołącz do dyskusji

Mercedes twierdzi, że samochody w pełni autonomiczne to nie jest coś, co da się szybko stworzyć. A przede wszystkim coś, na czym da się zarobić.

„Nie startujemy w zawodach, w których nie możemy wygrać” – tym prostym komunikatem Mercedes pożegnał się z wyścigiem o samochody autonomiczne.

Jeszcze 5 lat temu wydawało się, że autonomiczna przyszłość jest w zasięgu ręki. Koncepcyjny modeli F 015 woził dziennikarzy z całego świata, a Mercedes prezentował wizję przyszłości w efektownej animacji.

W 2019 r. firma połączyła swoje siły z BMW i już w 2024 r. mieliśmy zobaczyć samochody, wyposażone we wszystko, co pozwalałoby kierowcy stać się pasażerem.

Ale mamy rok 2020 i już wiemy, że ważniejsze od innowacji jest zarabianie pieniędzy

Rzecznik prasowy Mercedesa w rozmowie z RedaktionsNetzwerk Deutschland przyznał, że inwestorzy oczekują wysokiej sprzedaży, ale jeszcze bardziej zysków. „Dywidenda musi być odpowiednio wysoka nawet w trudnych ekonomicznie czasach”. To sprawia, że firma musi ostrożnie decydować w jakim kierunku chce się rozwijać, a co za tym idzie, inwestować spore środki. I zmienia dotychczasowe podejście. Odchodzi np. od pomysłu bycia dostawcą szeroko pojętych usług mobilnych. Dziś Mercedes twierdzi, że na carsharingu nie da się zarobić.

Mercedes F 015

Odchodzi także od pomysły stworzenia samochodu autonomicznego

Najważniejszym wyzwaniem jest stworzenie odpowiedniego oprogramowania. Samochód autonomiczny musi komunikować się z otoczeniem, analizować dane i podejmować decyzje z prędkością światła. A to w gęstym ruchu ulicznym wciąż jest ogromnym wyzwaniem. I skoro firma nie widzi możliwości osiągnięcia najwyższego poziomu autonomiczności w rozsądnym czasie – rezygnuje z udziału w tym wyścigu.

Mercedes samochody autonomiczne

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że dzieje się to chwilę po tym, jak swój sukces ogłosiła Tesla

Musk zaanonsował niedawno udostępnienie wersji beta systemu Full Self-Driving, a szczęśliwcy, którzy już korzystają z tego rozwiązania, nie mogą się go nachwalić. I zdają się zupełnie nie przejmować tym, że zgodnie z komunikatem na ekranie systemu multimedialnego, FSD „może zrobić coś złego w najgorszym momencie”.

Mercedes twierdzi, że nie powinno się oddawać eksperymentalnych systemów w ręce klientów

W Stuttgarcie inżynierowie muszą najpierw zdać egzaminy uprawniające ich do zostania kierowcami testowymi, a potem kolejne, uprawniające do testowania automatycznych systemów jazdy. I dopiero wówczas mogą wziąć udział w testach, by przygotować nowe rozwiązania dla klientów. Trzeba je najpierw dopracować tak, by wszystkie systemy działały przewidywalnie, a kupujący Mercedesy mieli pełną świadomość co potrafią, a czego nie potrafią ich auta. Bo najgorsze, co może się wydarzyć, to skomplikowana sytuacja na drodze, w której nie wiadomo, czy kontrolę wciąż sprawuje elektronika, czy już oddano ją w ręce człowieka. A przy pędzącym z dużą prędkością, dwutonowym klocu nie ma czasu na takie wątpliwości. Szczególnie, że przy obecnych przepisach, za zdarzenia drogowe wciąż odpowiada kierowca.

Mercedes samochody autonomiczn

Autonomiczne – nie, zautomatyzowane – jak najbardziej

Oczywiście odstąpienie od planów rychłego zbudowania samochodu autonomicznego nie oznacza, że Mercedes przestanie rozwijać systemy związane z automatyzacją jazdy. Jeśli pozwolą na to przepisy, w połowie przyszłego roku udostępni klientom w Niemczech system Drive Pilot, który pozwoli kierowcy zdjąć ręce z kierownicy i oddać kontrolę nad samochodem elektronice w ściśle określonych warunkach – głównie na autostradach. Kluczowa jest właśnie kwestia przepisów – oficjalne wprowadzenie tego rozwiązania będzie oznaczało przeniesienie odpowiedzialności w razie wypadku z kierowcy, na dostawcę rozwiązania. A żeby sobie na to pozwolić, Mercedes musi być naprawdę pewny skuteczności wprowadzonych systemów. I muszą pozwalać na to przepisy.

Mercedes F 015

Tesla przepisami sobie głowy nie zawraca

Wprowadziła FSD w Stanach, a Musk już zapowiedział, że następne na liście będą Kanada i Norwegia. Póki nie dojdzie do żadnego wypadku – Tesla będzie świętować i patrzeć, jak rosną ceny akcji. A gdy zdarzy się jakaś katastrofa – będzie można umyć ręce, bo to przecież wersja beta, a na ekranie był ostrzegawczy komunikat. „Trzeba było się ubezpieczyć” – powie Elon, znowu podkradając pomysł Polakowi.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać