Przegląd rynku

Mazda CX-3: koniec produkcji. Co słychać w ogłoszeniach z używanymi?

Przegląd rynku 25.10.2021 91 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 25.10.2021

Mazda CX-3: koniec produkcji. Co słychać w ogłoszeniach z używanymi?

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski25.10.2021
91 interakcji Dołącz do dyskusji

Mazda CX-3 miała swój moment popularności, zajmując nawet pierwsze miejsce w Polsce w segmencie B-SUV. Mając na uwadze nadchodzący koniec produkcji, postanowiłem sprawdzić co słychać w ogłoszeniach.

Polski dział prasowy Mazdy potwierdził już, że CX-3 zniknie z oferty z końcem roku. Podobnie jak Motor1, też się zastanawiałem, po co Maździe jednocześnie w ofercie CX-3 i CX-30. To prawda, że CX-3 było o 11 cm krótsze, ale mało kto pewnie bierze taką różnicę pod uwagę. Jeśli miesięczna rata leasingu wychodzi podobnie, to większość osób będzie woleć nowy model. Czyli stary musi zniknąć. No i znika.

Mazda CX-3 była w produkcji od 2015 r.

Dokładnie to ponoć od grudnia 2014 r., ale nie znalazłem w ogłoszeniach żadnego samochodu starszego niż rok 2015, można więc uznać że wypada z produkcji po sześciu latach. Dość krótko, jak na taki samochód, ale widocznie takie są teraz czasy.

Na OLX, z jakiegoś powodu, nie ma kategorii dla Mazdy CX-3. Jest za to dla Mazdy Xedos i Tribute. To ma sens. Trzeba więc wyszukiwać ogłoszenia ręcznie, wklepując po prostu nazwę modelu w wyszukiwarkę. Jeśli ktoś wystawiając ogłoszenie pominie nazwę modelu, albo napisze ją z błędem, to po prostu nie uda się jej wyszukać. Taka tam przydatna wiedza dla sprzedających swoje „madziorki”.

W ogłoszeniach jest 420 sztuk „madziorki” CX-3

Ten model był dostępny z dwoma silnikami benzynowymi (1.5 i 2.0) oraz z dieslem 1.5, później z 1.8 – ale to zupełnie jednostkowe egzemplarze. W ogóle diesli w ogłoszeniach jest tylko 29 sztuk, z tego większość to 1.5. Owszem tak, jak ktoś szuka, to znajdzie i CX-3 z dieslem 1.8. Ogólnie CX-3 z dieslem kosztują od 44 tys. do 73 tys. zł, ale to ma sens tylko wtedy, gdy ktoś naprawdę dużo jeździ. Zwłaszcza, że nie biją się tu turbodiesle z benzynowymi silnikami turbo, ale turbodiesle z benzyniakami wolnossącymi. Jest też jedna, samotna  CX-3 z LPG. Nie wiem, jak udało się zagazować 2.0 Sky-G z wtryskiem bezpośrednim, podejrzewam że to zwykły dotrysk LPG – ale co ja się tam znam. Reszta, czyli 390 sztuk, to egzemplarze benzynowe.

To chyba amerykańska. Fot. FHU PAWMAX

Mazda CX-3 z automatyczną skrzynią biegów

210 z 390 to samochody z automatyczną skrzynią biegów. Czyli mniej więcej co druga ce-iks-trójka ma automat. Jak się posortuje „tylko automaty”, to nagle wychodzi na jaw, o ile droższe są takie samochody od egzemplarzy wymagających ręcznej zmiany biegów. Najtańsze sensowne samochody – tzn. nawet jeśli były rozbite, to już są wyklepane – kosztują od 52-54 tys. zł w górę. Manualne zaczynają się nawet 5000 zł niżej. Widać, że luksus niezmieniania biegów to coś, za co klienci chętnie zapłacą.

Nie da się niestety precyzyjnie ustalić, jaki procent w ogłoszeniach stanowią Mazdy CX-3 z napędem na 4 koła. Jednak obawiam się, że nie ma żadnego powodu, żeby to robić. Napęd 4×4 w takim małym aucie jest po prostu niezbyt potrzebny i mocno podnosi masę oraz stopień skomplikowania. Jeśli ktoś mieszka w górach – może to rozważyć, jeśli planujesz jeździć nią po dużym mieście, gdzie jest głównie płasko – ten napęd będzie bezużyteczny przez 99,9% czasu.

Za ile kupić używaną Mazdę CX-3?

Wygląda na to, że auta za ok. 50-55 tys. zł przeważnie mają ciekawą historię do opowiedzenia. A w używanym aucie chodzi o to, żeby jego historia była jak najnudniejsza. Nudniej zaczyna się robić powyżej 60 tys. zł. Przedział 60-70 tys. zł starczy już na bardzo dobrą, używaną Mazdę CX-3 z roku 2016, może nawet 2017. Będzie miała benzynowy silnik 2.0, napęd na przód, a skrzynia to już co się komu trafi. Jednak dopiero pukając do granicy 70 tys. zł możemy liczyć na magiczny dopisek „salon Polska”. Podlinkowany egzemplarz wydaje mi się całkiem wart zakupu, nawet mimo braku skrzyni automatycznej. A czy dałoby się coś taniej? Może i tak, ale odstraszają mnie na przykład opisy typu „120 KM, chiptuning na 170 KM”. W silniku wolnossącym? A co tam się tuninguje?

Różnice między wersjami bogatymi i biednymi są na tyle małe, że można zaryzykować nawet wariant pasujący do grupy Base Models Only. Choć te bogate mają head-up, a to zawsze podnosi poziom atrakcyjności. W ogłoszeniach można znaleźć kilkanaście (lub nawet więcej, bo niektórzy to ukrywają) aut importowanych z USA. Jak zwykle zalecam ostrożność, a bez raportu z Carfax zalecam poniechanie dalszych czynności. Nie ma też co trzymać się aut w atrakcyjnej czerwieni, bo z jednej strony jest to bardzo ładny kolor, który może ułatwić odsprzedaż, z drugiej – bury będzie mniej się rzucał w oczy, mniej brudził i może mniej zachęcał do kradzieży (bo czerwone części blacharskie będą łatwiejsze do upłynnienia). Stąd znalazłem egzemplarz, który wydaje się ideałem: nieciekawy wizualnie, 2.0 120 KM, napęd na przód i skrzynia automatyczna. W dodatku z polskiego salonu.

Zdjęcie z ogłoszenia, autor nie podpisał się

Ale czy warto?

To zależy. Jest to niezawodny samochód, tzn. nie ma żadnych typowych dręczących i kosztownych awarii. Coś tam puka w zawieszeniu, czasem odkleją się zewnętrzne listwy, w nielicznych przypadkach pojawiają się narzekania na powierzchowną korozję. Natomiast to, na co naprawdę denerwują się użytkownicy, to okrutna ciasnota w drugim rzędzie foteli (z przodu też nie jest jakoś świetnie) i nieskuteczne nawiewy. Jako auto rodzinne – niekoniecznie. Jako auto dla dwojga, z ewentualnością użytkowania nie tylko w mieście, ale też i w podróży – można. Benzynowy 2.0 Sky-G 120 KM naprawdę rzadko spala więcej niż 7,5 l/100 km.

Tylko kupcie sobie AC od kradzieży.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać