Wiadomości

Kia Stonic po liftingu – wygląda tak samo, a podrożała o 9 tys. zł

Wiadomości 03.09.2020 51 interakcji
Adam Majcherek
Adam Majcherek 03.09.2020

Kia Stonic po liftingu – wygląda tak samo, a podrożała o 9 tys. zł

Adam Majcherek
Adam Majcherek03.09.2020
51 interakcji Dołącz do dyskusji

Jeśli szykowałeś się do zakupu taniego Stonica – lepiej się pospiesz. Kia Stonic przeszła lifting, który widać głównie w cenniku.

Reflektory LED, hybryda typu mild i więcej systemów bezpieczeństwa w wyposażeniu seryjnym – to główne zmiany w odświeżonym Stonicu, które jednak nie dotyczą najtańszej wersji. Ta jest głównie droższa.

Kia Stonic lifting

Podstawowa odmiana podrożała o 3 tysiące złotych

Biorąc pod uwagę, że wersja M nie ma żadnego z trzech wyżej wymienionych elementów, auto po liftingu właściwie się nie zmienia. Kosztuje 62 990 zł z silnikiem 1.2 o mocy 84 KM, ma obręcze o średnicy 16 zamiast 15 cali i ekran systemu multimedialnego o przekątnej 8 zamiast 7 cali. Przedliftowe egzemplarze z 2019 r. w wyprzedaży kosztują w promocji 57 990 zł, czyli można zaoszczędzić 5 tys. zł. To wersja wybierana przez 25 proc. klientów.

Najpopularniejsza odmiana podrożała o niemal 10 tys. zł

Aż 65 proc. kupujących wybiera średnią wersję wyposażenia – L, a 56 proc. decyduje się na odmianę z najmocniejszym, 120-konnym silnikiem 1.0 T-GDI. Wcześniej, ze skrzynią manualną można ją było kupić za 71 490 zł, a w wyprzedaży jeszcze o 2 tys. zł mniej. Teraz ten niewielki crossover z silnikiem 1.0 120 KM w wersji L kosztuje aż 80 490 zł. Z gamy zupełnie wypada odmiana z silnikiem Diesla.

Kia Stonic lifting

Kia Stonic po liftingu – nie widać co było robione

Drastycznie drożejąca wersja L też nie dostała LED-owych reflektorów i przynajmniej patrząc na cennik, wizualnie nie sposób odróżnić jej od poprzedniej. W tej najpopularniejszej, 120-konnej odmianie, stała się hybrydą typu mild z instalacją elektryczną o napięciu 48 V. Niestety nie wiadomo czy ta zmiana wpłynie korzystnie na zużycie paliwa – w cenniku w odpowiednim polu znajduje się informacja b.d.

Kia Stonic lifting

Poza tym, systemy bezpieczeństwa, za które trzeba było dopłacać, teraz trafiły do wyposażenia seryjnego. Mowa głównie o systemie automatycznego hamowania przed przeszkodą, asystencie pasa ruchu, ostrzegania o zmęczeniu kierowcy i tempomacie. Wcześniej były elementem opcjonalnego Pakietu Bezpieczeństwo, teraz w wersji L są seryjne. Tzn. nie można zaoszczędzić na ich niemaniu.

W nowych autach pojawiły się nowe kolory nadwozia i wykończenia wnętrza. Opcjonalnie może pojawić się też nowy system multimedialny UVO Connect pozwalający na dostęp do auta z poziomu smartfona, ale to kosztuje dodatkowe 3 tys. zł.

Topową odmianę XL zastępuje GT Line

Tu w końcu widać z zewnątrz za co dopłaca się 12 tys. zł – pojawiają się LED-owe reflektory. XL z silnikiem 1.0 120 KM i przekładnią manualną kosztowało wcześniej 77 990 zł, a teraz 89 990 zł. Wersja z siedmiobiegową przekładnia dwusprzęgłową jest wciąż o 6 tys. droższa. Tu również mówimy o hybrydzie typu mild, a system UVO Connect już nie wymaga dopłaty.

W nowym Stonicu mamy więc układ hybrydowy, który poprawia sprint do 100 km/h o 0,2 s i nie wiadomo jak wpływa na zużycie paliwa, mamy obowiązkowo systemy, za które nie każdy chciał dopłacać. I 10 tys. zł dopłaty. Ciekawe co na to klienci.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać