Historia

Jaguar XJR-15 – gdy Ferrari F40 jest zbyt mainstreamowe

Historia 13.03.2018 53 interakcje
Artur Maj
Artur Maj 13.03.2018

Jaguar XJR-15 – gdy Ferrari F40 jest zbyt mainstreamowe

Artur Maj
Artur Maj13.03.2018
53 interakcje Dołącz do dyskusji

Jaguar XJR-15 miał pozwolić kierowcy poczuć się jak za sterami zwycięskiego bolidu z 24-godzinnego wyścigu Le Mans.  

Gdy pod koniec lat 80-ych Jaguar wciąż wystawiał w Le Mans model XJR-9, to auto już było trochę dinozaurem. Podczas gdy konkurenci przesiadli się na dwu- i trzylitrowe turbodoładowane sześciu i ośmiocylindrowce, Jaguar wystawił do walki wolnossące, siedmiolitrowe V12. Auto było nierozsądnie szybkie, 700 KM pozwalało na rozpędzanie do 395 km/h. Ale było też duże i ciężkie. To wpływało negatywnie na kontrolowalność i trwałość samochodu, który musiał wytrzymać walkę na torze przez wiele godzin. Porsche 962C z równie mocnym trzylitrowym, podwójnie doładowanym, sześciocylindrowym bokserem miało więcej argumentów za tym, by zwyciężyć w morderczym 24-godzinnym wyścigu. Dlatego w 1988 roku zespół Tom Walkinshaw Racing (TWR) wystawił do walki aż 5 Jaguarów XJR-9. Do mety dotarły trzy, ale najważniejsze jest to, że Jan Lammers, nie zważając na awarię skrzyni biegów, dojechał swoim na pierwszym miejscu, przed Porsche! Zobaczcie jak wygląda to auto:

Z Le Mans na ulice

Po sukcesie na torze La Sarthe Walkinshaw zaproponował Jaguarowi przeniesienie auta z toru na zwykłe drogi. Pod naciskiem kilku bogatych kolekcjonerów, którym marzyło się takie drogowe auto, Brytyjczycy zdecydowałi się wejść w ten projekt. Utworzono Jaguar Sport – nową markę, dla której Walkinshaw zbudował 53 egzemplarze modelu XJR-15. Wystarczy jeden rzut oka by stwierdzić, że wizualnie mocno różnił się on od Le Mansowego XJR-9, ale technicznie był mu bardzo bliski. Nadwozie drogowej wersji auta zaprojektował Peter Stevens. To człowiek, który zasłynął jako ten, który zaprojektował najlepszego supercara świata – McLarena F1. I warto dodać, że był to jego następny projekt po ukończeniu XJR-9!

Pierwszy drogowy samochód wykonany z carbonu.

Ale wracając do Jaguara – wykorzystano w nim carbonowe podwozie, na którym posadzono karoserię również wykonaną z mieszanki włókna węglowego i kevlaru. XJR-15 jest pierwszym samochodem wykonanym w tej technologii zaprojektowanym z myślą o jeździe na ulicy, nie tylko na torze. By nadawał się do normalnej jazdy musiał mieć przestronniejszą kabinę niż XJR-9. Jednak obok klimatyzacji było to jedno z niewielu udogodnień dla kierowców. W aucie nie zastosowano prawie żadnych wygłuszeń, nawet pomiędzy przedziałem pasażerskim a sześciolitrowym V12 pracującym za plecami kierowcy. W kabinie było tak głośno, że w wyposażeniu standardowym znalazły się słuchawki z interkomem – na wzór tych, które noszą na głowach piloci śmigłowców.

Potwornie głośne V12 gwarantowało spektakularne osiągi. Jaguar rozpędzał się do 100 km/h w czasie poniżej 3,5 sekundy! Jego prędkość maksymalną określa się w milach na 200+, więc powinien rozpędzić się do ponad 320 km/h.

Jaguar XJR-15 u Jaya Leno

Znany amerykański kolekcjoner zaprosił do swojego programu Jasbira S. Dhillona – właściciela jednego z czterech egzemplarzy XJR-15 jakie znajdują się w Stanach. Dhillon zapytany jak jeździ się tym autem stwierdził, że jest w nim gorąco, głośno, wszystko wibruje i śmierdzi – czyli jest idealne! Według właściciela to jedno z niewielu aut, w którym po półgodzinnej przejażdżce kolejne pół godziny wciąż czujesz moc emocji, które towarzyszyły Ci podczas jazdy.

Oto cały odcinek ze spotkania z XJR-15:

TWR zbudowało tylko 53 egzemplarze tego modelu. 27 przygotowano w specyfikacji drogowej – trafiły do bogatych kolekcjonerów takich jak indyjski biznesmen Vijay Vittal Mallya, kierowca wyścigowy Derek Warwick, czy sułtan Brunei. Resztę przygotowano do jazdy po torze, część wystartowała nawet w 1991 roku w cyklu Jaguar Intercontinental Challenge, ale nie przyciągnęły uwagi fanów wyścigów na dłużej. Co ciekawe wiele torowych wersji przebudowywano potem na auta drogowe.

Dlaczego nie został legendą?

Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. W 1988 roku Jaguar zaprezentował koncepcyjnego XJ220 – model tak zachwycił potencjalnych nabywców, że szybko przyjęto ponad 1400 zaliczek w wysokości 100 000 dolarów. XJR-15 był przy XJ220 projektem pobocznym, do tego był droższy i bardziej spartański – pewnie dlatego zainteresował tylko najbardziej doświadczonych kolekcjonerów. Do tego z ceną ok. miliona dolarów był to jeden z najdroższych modeli swoich czasów. Ferrari F40 można było kupić za ponad połowę mniej. Przynajmniej w teorii, bo w praktyce ceny w salonach szybko poszybowały mocno w górę.

Masz wątpliwości, czy wybrałbyś XJR-15 czy F40? Zobacz jeszcze jeden materiał wideo o tym samym egzemplarzu Jaguara, sfilmowany przez Petroulicious.com. Robi wrażenie!

 

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie