Testy aut nowych

Wujek z Chicago znowu wpadł w odwiedziny. Nowy Ford Explorer – test, pierwsza jazda

Testy aut nowych 30.08.2020 160 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 30.08.2020

Wujek z Chicago znowu wpadł w odwiedziny. Nowy Ford Explorer – test, pierwsza jazda

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk30.08.2020
160 interakcji Dołącz do dyskusji

Najlepiej sprzedający się SUV w USA – czyli Ford Explorer –  przeszedł kurs europejskich manier i poczytał trochę o tutejszych modach. Jest więc hybrydą plug-in i twierdzi, że zamierza zostać u nas na dłużej. Oto test nowego modelu na podhalańskich drogach.

Podczas jazd nowym Fordem Explorerem zrobiliśmy kilkaset kilometrów po południowej Polsce. Najwięcej – po Podhalu. To miejsce wyjątkowo dobrze pasuje do prezentacji takiego modelu. W końcu wielu mieszkańców tego regionu wyjechało do Stanów Zjednoczonych lub ma tam rodzinę. A Ford Explorer jest trochę takim wujkiem z Chicago, który przyjechał do Polski i mówi, że zamierza trochę tu posiedzieć.

Ostatnio był u nas 20 lat temu

Ford Explorer test
To akurat generacja numer jeden. Ten egzemplarz musi pochodzić z prywatnego importu.

Ford Explorer drugiej generacji był oferowany w Europie – w tym w Polsce – krótko pod koniec lat 90. i zniknął z oferty w 2000 r. Jaki był powód ucieczki za Ocean? Chodziło o słabą sprzedaż. Wielki, oparty na ramie model z paliwożernym, benzynowym 4.0 przegrał rywalizację z pojawiającymi się już wtedy bardziej „asfaltowymi” SUV-ami z silnikami Diesla. Były co prawda plany oferowania Explorera z motorem wysokoprężnym, ale kalkulacje pokazały, że się to nie opłaca.

Dlatego duży Ford musiał zniknąć. Był zbyt amerykański na Europę. Opalenizna, białe zęby, jankeski akcent i kowbojski kapelusz nie wystarczą, żeby robić tu wrażenie.

Teraz Explorer wraca

Ford Explorer test
Te ślady to nie ja.

Nadal czaruje amerykańskim stylem – zresztą to najlepiej sprzedający się SUV w USA. Jest wielki, masywny i wyróżnia się na tle konkurencji, zwłaszcza tej azjatyckiej. Ale tym razem Ford musiał wysłać wujka ze Stanów na szybki kurs zachowania się w Europie. Dlatego Explorer nadal jest mocny, ale tym razem ma pod maską hybrydę plug-in. Diesle wyszły z mody, więc silnik elektryczny współpracuje tu z trzylitrowym, benzynowym V6. Łączna moc to 457 KM. Dużo. Po amerykańsku. Gdy w Stanach zamówi się hamburgera, też będzie olbrzymi. Choć – tak na marginesie – tej wersji za Oceanem nie ma.

Nowy Ford Explorer mierzy 5049 mm

Ford Explorer test

To mniej więcej tyle, ile Audi Q7. BMW X5 i Mercedes GLE są odrobinę krótsze, ale już X7 i GLS przerosły „wujka z Ameryki”.

Czy to za dużo na europejskie drogi? Po jazdach po (chwilami wąskich) podhalańskich odcinkach doszedłem do wniosku, że jeszcze nie. Wymiary Explorera to takie maksimum, które pozwala jeszcze jeździć bez większego stresu. Gdyby ten samochód urósł jeszcze trochę, kierowca mógłby się chwilami spocić jak po zjedzeniu papryczki jalapeno.

W środku: siedem miejsc

Przedstawiciele Forda od początku podkreślali, że to „pełnowartościowe siedem miejsc”. Oczywiście nie mogłem odmówić sobie małego treningu akrobatyki w czasie testów. Dobrze, że nikt nie widział, jak tam wsiadam i – przede wszystkim – jak wysiadam. Po zajęciu miejsca było mi jednak zaskakująco wygodnie. Szkoda tylko, że przesuwać można dwa skrajne fotele drugiego rzędu, a środkowego już nie. Przez to pasażerowie numer sześć i siedem mają mniej miejsca na kolana.

Bagażnik przy rozłożonym trzecim rzędzie ma 330 litrów pojemności, ale liczone do dachu. „Normalnie”, do półki jest 240, czyli mniej więcej tyle, co w aucie segmentu B. Nieźle. Jeszcze lepiej robi się, gdy wciśnie się przycisk i rozłoży trzeci rząd. Wtedy pojemność rośnie do 653 litrów. Do dachu: grubo ponad tysiąc.

Ford Explorer – wnętrze

Podoba wam się ten wielki tablet? Mnie też niespecjalnie, zwłaszcza gdy jest wyłączony. Jest jednak łatwy w obsłudze. Szkoda tylko, że spokojnie mógłby być mniejszy, bo obraz z kamery cofania wyświetla się tylko na połowie ekranu. Podobnie jak mapa podczas używania Android Auto (który wymaga kabla).

Ford Explorer test

Ogólnie, to wnętrze najmocniej zdradza, że wujek z Ameryki może i odniósł sukces, ale nie jest arystokratą. Plastiki są poprawne, wyposażenie kompletne, a stylistyka całkiem przyjemna dla oka, ale nie ma się co oszukiwać: to nie jest samochód segmentu premium. Klienci na BMW czy Mercedesa mogą wybierać spośród kilkunastu kolorów i wzorów tapicerki, a potem jeszcze spędzają godziny na decydowaniu, czy do ich wnętrzarskiego pomysłu lepiej będą pasować drewniane czy karbonowe listwy.

Tutaj wyboru nie ma. Jest czarna, skórzana tapicerka, której faktura nie kojarzy się z wyżynami luksusu. I tyle.

Ford nie próbuje przekonywać, że Explorer jest premium

„Jesteśmy marką popularną, a nie premium” – podkreślali przedstawiciele marki na prezentacji. Wspominali też, że Explorer nie trafił do Europy po to, by konkurować z autami najbardziej prestiżowych firm. Ma być jedyny w swoim rodzaju.

Ze względu na cenę jest jednak oczywiste, że klienci będą zerkać i na Forda, i na Audi czy BMW. Ale do tego zaraz wrócimy. Najpierw kilka słów o tym, w czym Explorer jest naprawdę mocny. Czyli o jeździe.

Ford Explorer – test, prowadzenie i silnik

Ford Explorer test

457 KM, trzy litry, sześć cylindrów i sześć sekund do 100 km/h – te wyniki robią wrażenie. X5 plug-in może i jest szybsze o pół sekundy do setki, ale w barowych przechwałkach jego właściciel i tak przegra. Ford ma więcej koni.

Widlaste sześć cylindrów nie zapewnia spektakularnego bulgotu, ale słychać, że pod maską pracuje coś większego niż dwa litry. Oczywiście słychać wtedy, kiedy jedziemy w trybie spalinowym. Wcześniej przez ponad 40 kilometrów da się podróżować wyłącznie z użyciem silnika elektrycznego i do uszu dociera tylko szum opon.

Explorerem przyjemnie się jeździ

To sztuka stworzyć hybrydę plug-in, która będzie działać płynnie. Nie każdemu się udaje, ale Ford sobie poradził. Przełączanie między silnikami odbywa się płynnie, a skrzynia biegów (ma abstrakcyjne dziesięć biegów, jak w Mustangu) nie szarpie i jest szybka. Samochód doskonale przyspiesza – niezależnie od tego, czy ruszamy od zera, czy jechaliśmy 100 km/h i chcemy złamać przepisy.

Pod względem masy, Explorer to typowy Amerykanin. Waży niemal 2,5 tony, ale to akurat nie jest zasługa nadużywania masła orzechowego, a po prostu ogromnych wymiarów i ciężkiego układu hybrydowego.

Nie jest specjalnie trudno zbudować wielkiego, mocnego SUV-a, który będzie szybko przyspieszał na prostej. Ale gdy zaczynają się zakręty, zaczynają się też schody… no nie, to zdanie nie brzmi zbyt lekko. Za to Explorer prowadzi się tak, jakby ważył mniej niż naprawdę.

Czyli nie po amerykańsku

Gość z USA musiał przejść spore korepetycje z jazdy po zakrętach. Można by się spodziewać, że wielki SUV będzie miał na zakrętach grację lotniskowca USS „Abraham Lincoln”. W rzeczywistości jest zaskakująco zwinny. Jego nadwozie nie ma nadmiernych tendencji do przechyłów i nie trzeba się skupiać, by utrzymać się na asfalcie, jak w krążowniku z lat 50. Mało tego – jazda Explorerem po krętych drogach może dostarczyć sporo przyjemności.

Ford Explorer test

Układ kierowniczy działa „po fordowsku”. To oznacza, że kierowca dokładnie czuje, co się dzieje z przednimi kołami, bo wspomaganie nie jest za mocne, a cały układ – bezpośredni. Wóz jedzie dokładnie tam, gdzie powinien, a do tego wcale nie ma wielkich skłonności do zwiedzania przodem pleneru po zewnętrznej części zakrętu. Jak na 2,5-tonowego, 5-metrowego SUV-a, Explorer prowadzi się na piątkę.

Jest też wygodnie

Jeździłem „usportowioną” wersją ST-Line, a w sprzedaży jest jeszcze Platinum. Różnica są głównie stylistyczne, ale podobno Platinum jest odrobinę bardziej miękka. Tak czy inaczej, ST-Line też jest komfortowa – i to pomimo braku zawieszenia pneumatycznego. Explorer nie uznaje za stosowne, by informować pasażerów o większości dziur. Radzi sobie również na polnych drogach, gdzie głównym ograniczeniem mogą być jego wymiary. Po prostu nie wszędzie się zmieści.

Warto zaznaczyć, że w odróżnieniu od wielu hybryd plug-in, w których silnik elektryczny napędza którąś z osi i w ten sposób uzyskuje się napęd 4×4, tutaj zastosowano „klasycznego” Haldexa. Jeśli system nie wykrywa żadnego uślizgu ani nie przyspieszamy, moc jest kierowana na tył – na przykład w czasie jazdy ze stałą prędkością po autostradzie.

Ford Explorer: test spalania

10 litrów na sto kilometrów: tyle zużył Explorer podczas testu. Jechałem poza miastem, trochę po drogach krajowych, trochę po krętych, górskich odcinkach, trochę po trasie ekspresowej. Udział silnika elektrycznego w tym wyniku był nieduży, bo odebrałem auto naładowane tylko w jednej trzeciej – prądu starczyło na kilkanaście kilometrów, a silnik praktycznie nie doładowuje się w czasie jazdy.

To niezły wynik, jak na te wymiary i 457 KM. Kiedyś podobny SUV musiałby spalać 15 albo i 20 litrów.

Ford Explorer – test, podsumowanie

Nowy Explorer okazał się wygodnym, przestronnym SUV-em z dobrym układem napędowym. Przyjemnie się nim jeździ i – jeżeli podchodzimy do zakupu auta racjonalnie – właściwie niczego mu nie brakuje. Również pod względem wyposażenia, bo Ford oferuje już gotowe wersje, a jedyne, co musi zrobić klient, to wybrać lakier. Adaptacyjny tempomat, LED-y, skórzana tapicerka, trzeci rząd siedzeń, a nawet podgrzewana szyba i panoramiczny dach: wszystko jest już w standardzie. Wujek z USA przybył z torbą pełną darów.

Tyle że cena takiego auta wynosi 366 000 zł w przypadku wersji ST-Line i 367 500 zł przy wersji Platinum. A to oznacza, że większość jego nabywców jednak nie będzie podchodzić do zakupu racjonalnie. Do gry wejdą emocje i myśli w rodzaju „co ludzie powiedzą?”. Pewnie to, że BMW i Audi są bardziej prestiżowe. Teoretycznie, nie kupi się ich za taką kwotę w tak mocnych wersjach plug-in. Ale wiadomo, że klient – zwłaszcza w Polsce – niekoniecznie szuka hybrydy, a po prostu SUV-a. Konkurencją dla Explorera mogą się okazać także diesle.

Dlatego Explorer nie będzie miał łatwego życia

To dobry samochód, ale może przegrać z pogonią za prestiżem. Wybiorą go ci, którym spodoba się jego amerykański sznyt albo ci, którzy mają już po prostu dość wszechobecnych niemieckich SUV-ów. I będą zadowoleni.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać