Testy aut nowych

BMW X7 zachwyciło mnie komfortem i luksusem. To królewska limuzyna w postaci SUV-a

Testy aut nowych 05.09.2019 225 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 05.09.2019

BMW X7 zachwyciło mnie komfortem i luksusem. To królewska limuzyna w postaci SUV-a

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski05.09.2019
225 interakcji Dołącz do dyskusji

Nowe X7 to największy SUV w gamie BMW. Ma 515 cm długości, a poziomem komfortu i wyposażenia odpowiada serii 7. Po takiej dawce luksusu trudno wrócić do normalnego samochodu.

Kiedyś mi się wydawało, że duże SUV-y są bez sensu, ale wiecie, tylko krowa nie zmienia zdania. Choć co do tego nie jestem pewien, ponieważ nigdy z żadną krową nie dyskutowałem. Jeśli już o krowach mowa, to X7 jest naprawdę wielką krową: przy długości 515 cm jest o 5 cm dłuższe niż seria 7 w wersji ze standardowym rozstawem osi. Oczywiście od serii 7 różni je głównie wysokość i obecność trzeciego rzędu foteli. Z boku wrażenie robią gigantyczne tylne drzwi – wyraźnie dłuższe niż przednie, a z przodu – nerki. Nie osiągają one aż takich rozmiarów, jak w serii 7 po lifcie, ale za to nadano im nowy, bardziej ośmiokątny kształt, zbliżony do tego z prototypu iNEXT. Z zewnątrz jednak da się przeoczyć te detale, ponieważ X7 robi wrażenie przede wszystkim swoją masywną, zwalistą sylwetką. Podczas jazdy po mieście za autem oglądali się przede wszystkim kierowcy w X5. Pewnie nie mogli znieść, że ktoś ma większego SUV-a od nich.

bmw x7 test

bmw x7 test bmw x7 test

BMW X7 – funkcjonalność

Nie jeździłem do tej pory samochodem, który tak mocno izolowałby kierowcę od otoczenia. Poczucie jest niesamowite, nieco przypominające grę komputerową. Do środka nie dochodzą właściwie żadne dźwięki z zewnątrz. Trudno również się zorientować, po jakim rodzaju nawierzchni jedziemy. Pneumatyczne zawieszenie X7 z regulacją wysokości pochłania nierówności tak skutecznie, że nawet mimo 22-calowych felg (z oponami o szerokości 315 mm!) w kabinie nie czuć żadnych wibracji. Dawno już nie jeździłem samochodem, który przejeżdża przez torowisko tramwajowe, a ja nawet o tym nie wiem. Jeśli już zdarzało mi się jeździć autami tego typu, to przeważnie były to samochody amerykańskie, które może i nie podskakiwały, ale po pokonaniu torowiska wpadały w falowanie. Nic takiego nie ma miejsca w X7. Ktoś może powiedzieć: a co ze sportowym zacięciem? Może znajdziemy go odrobinę w trybie Sport, ale nie za wiele, bo to luksusowa limuzyna. A co z jazdą w terenie? Może na jakiejś gruntówce czy na śniegu xDrive sobie poradzi, ale w żaden poważny teren wjeżdżać nie należy. Gdyż to naprawdę jest luksusowa limuzyna. Po prostu nie ma postaci sedana.

Islandia właśnie pochowała swój pierwszy lodowiec. Oby ten pogrzeb dał nam do myślenia

bmw x7 test

Ale ten akapit miał być przecież o funkcjonalności. Testowana wersja była sześciomiejscowa. Jest też oczywiście wariant siedmioosobowy w standardowym układzie 2+3+2, ale tu drugi rząd miał postać dwóch osobnych foteli. Nie wiem czy już to mówiłem, ale X7 to luksusowa limuzyna, tyle że podwyższona. W związku z tym tylne fotele są bardzo podobne do tych z serii 7. Każdy z nich ma osobną elektryczną regulację oraz własny ekran multimediów, pozwalający nie tylko sterować nawiewem, ale też oglądać telewizję. Oczywiście za takie rzeczy trzeba dopłacić. Dopłata do utraty środkowego miejsca w II rzędzie to 4377 zł, ekrany kosztują ok. 14 000 zł. Na szczęście nie trzeba dopłacać niczego za ogromne tylne drzwi. Są one jednak o tyle potrzebne, że przecież mamy jeszcze trzeci rząd. W większości SUV-ów trzeci rząd siedzeń to miejsca dla dzieci, i to najlepiej dla cudzych, mając na uwadze że siedzi się plecami na tylnej klapie. Ale nie w X7 – tu dwa ostatnie miejsca są w pełni funkcjonalne także dla dorosłych, a za nimi wciąż pozostaje spory bagażnik.

Lodowce na Antarktyce topnieją w tempie sześciokrotnie szybszym niż 40 lat temu

bmw x7 test

Pewien problem, choć niewielki, może tylko sprawić wysiadanie z nich. Oczywiście BMW pomyślało o i tym – po złożeniu oparcia fotela II rzędu, przesuwa się on całkowicie do przodu (elektryczne) i tym sposobem umożliwia opuszczenie tylnej kanapy. Pasażerowie ostatniego rzędu też mają do dyspozycji swoje własne gniazda USB-C. Mnogość detali, o jakich tu pomyślano, jest trudna do objęcia umysłem.

Weźmy choćby bagażnik. Dwudzielna klapa z unoszoną szybą i opuszczaną burtą to rzecz znana wszystkim właścicielom X5, ale moją uwagę zwrócił panel przycisków po lewej stronie. Możemy za jego pomocą przesuwać fotele środkowego rzędu lub składać te w ostatnim rzędzie. Po ich złożeniu powstaje przestrzeń zdolna pomieścić sporą pralkę. Jednak najbardziej przypadły mi do gustu dwa przyciski: MAX [ludzik] i MAX [bagaż]. Służą do elektrycznego rozkładania i składania ostatniego rzędu. I takich smaczków jest tu mnóstwo. Nie wpadłbym na to, żeby przyciski do sterowania roletami w tylnych drzwiach zrobić obustronne dla każdego pasażera, tzn. lewy pasażer może podnosić prawą roletę i na odwrót. W sumie jak się o tym pomyśli, to wydaje się logiczne. Ale to wymaga już naprawdę niezwykle przemyślanego podejścia.

Czeka nas emigracja klimatyczna na niespotykaną skalę. Jesteśmy na nią zupełnie nieprzygotowani

bmw x7 test

Na tym oczywiście nie koniec: przednie uchwyty na kubki mają przyciski do podgrzewania i chłodzenia (1287 zł). Kierowca może ze swojego miejsca przesuwać tylne fotele przyciskiem na boczku drzwi. A nie doszliśmy jeszcze nawet do możliwości konfiguracji, personalizacji, pamięci ustawień, możliwości zmiany widoku z kamer zewnętrznych (standardowy widok do przodu, do tyłu, 360 stopni) i innych. Jeśli coś zostało wymyślone w dziedzinie wyposażenia, to zapewne znajdziesz to w X7. Zwykle za dopłatą, ale luksusowe limuzyny nie są przeznaczone dla ludzi, którzy liczą każdy grosz.

BMW X7 – jazda

Testowane X7 napędzał silnik benzynowy 3.0 turbo o mocy 340 KM. Zapewnia on przyspieszenie do 100 km/h w 6,1 s. To najsłabsza odmiana benzynowa tego auta – dla spragnionych większej mocy przygotowano oczywiście wariant V8, także w odmianie M (530 KM). Oczywiście do standardowej jazdy trzylitrowy B58 wystarcza w zupełności. Brzmi bardzo przyjemnie i z trudną do uwierzenia lekkością napędza ten pojazd do prędkości autostradowych. Trzeba zdecydowanie się pilnować, ponieważ bardzo łatwo przeoczyć, w którym momencie przekraczamy dozwoloną prędkość. Na autostradzie (Warszawa-Skierniewice) ustawiłem sobie limiter na 145 km/h, żeby nie przeginać i nieustająco byłem przez niego „strofowany”.

Fale upałów zabijają ludzi. Nie tylko w Chinach, w Europie także

bmw x7 test

Nawet testowane przeze mnie Porsche Cayenne e-Hybrid nie rozpędzało się tak bezwysiłkowo. Inna rzecz, że brakowało mi tu trochę układu hybrydowego, który pozwoliłby zaoszczędzić nieco paliwa podczas jazdy w korku. Krótkie odcinki miejskie oznaczają spalanie na poziomie 20 l/100 km, średnio X7 zużywało mi 13,5 l/100 km, a najniżej udało mi się zejść do 11,7 l/100 km. Oczywiście o ile ma to jakieś znaczenie w luksusowej limuzynie.

Sądzę, że jednostka trzylitrowa jest optymalna do tego wozu. V8 byłoby już trochę sztuką dla sztuki. Po stronie diesli mamy 3.0 265 KM – chyba nieco za słabe, lub 3.0 quad turbo o mocy 400 KM, które ma rzeczywiście siłę lokomotywy, ale pamiętam je z M550d, którym jechałem nad Lago di Como. Ten silnik był bardzo brutalny, jeśli chodzi o „respons” na gaz. Pasowało to do sportowego sedana, ale nie do podwyższonej, luksusowej limuzyny.

BMW X7 – ciekawostki

X7 było pierwszym samochodem, w którym zacząłem faktycznie korzystać ze sterowania gestami. Do tej pory trochę podśmiewałem się z tej funkcjonalności, ale w X7, które ma ogromną tablicę przyrządów, naprawdę ją doceniłem. Można oczywiście regulować głośność przyciskami. Znacznie zabawniej jest jednak kręcić palcem kółka przed ekranem i patrzeć, jak system na to zareaguje. Możliwe są również inne gesty, jak przełączanie między utworami ruchem ręki i parę innych opcji związanych z odbieraniem telefonu. Ciekawe, czy to rozwiązanie rzeczywiście się przyjmie.

Puszcza Amazońska ma przerąbane. Wycinki, pożary i wylesianie trwają na potęgę

bmw x7 test

12,3-calowy ekran centralny obsługuje się oczywiście pokrętłem systemu iDrive, ale mało kto wie, że obecnie to pokrętło jest zarazem gładzikiem, na którym możemy napisać literę, a system ją rozpozna. Tak, wiem, ten system ma już swoje lata, ale większość osób nie jeździ nowymi BMW i może tego nie wiedzieć. Albo inna ciekawostka: podczas jazdy na wyświetlaczu przeziernym pokazuje się nie tylko aktualne ograniczenie prędkości, ale też „ogólne”. Czyli jadąc po drodze ekspresowej będziemy widzieli wartość 120. Po wjechaniu w strefę ograniczenia do 90 km/h pokaże się nam „dziewięćdziesiątka”, ale 120 nadal będzie widoczne z tyłu, tyle że nie podświetlone na biało, a przezroczyste. Nawigacja pokazuje nie tylko mapę, ale też natężenie ruchu drogowego, co przynajmniej raz uratowało mnie od stania w korku. O takich oczywistościach jak automatyczne domykanie drzwi lub możliwość sterowania autem z poziomu kluczyka (o ile jest naładowany) wspominać nawet nie muszę.

Mamy jeszcze gałkę dźwigni automatycznej wyglądającą jak brylant. Niektórzy powiedzą: przesada, zbytnia ostentacja, obciach. Ja powiem: luksusowa limuzyna ma swoje prawa i może wyglądać nieco ostentacyjnie. W końcu po to powstała. A cena? Ja zakończyłem konfigurację na 510 tys. zł przy cenie 402 tys. zł za model podstawowy, ale uważam że jeszcze spokojnie można było coś dobrać i dojść do 550 tys. zł.

Raport IPCC nie pozostawia wątpliwości. Albo coś zrobimy, albo będzie katastrofa

bmw x7 test

Podsumowanie

Wprost z X7 przesiadłem się do Cinquecento. Nigdy nie spodziewałem się, że tak szybko przyzwyczaję się do luksusu w X7. To najprawdziwsza limuzyna z najwyższego segmentu. A to, że przyjęła postać SUV-a, jest jedynie znakiem czasów.

Bawmy się!

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie