Klasyki

Bitwa złomów: Fiat 126p NFT kontra Zastava Janka Muzykanta

Klasyki 28.05.2022 353 interakcje
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 28.05.2022

Bitwa złomów: Fiat 126p NFT kontra Zastava Janka Muzykanta

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski28.05.2022
353 interakcje Dołącz do dyskusji

Witajcie w bitwie złomów, w której zmierzą się tradycyjnie dwa pojazdy. Dziś mamy dwóch szczególnie mocnych zawodników, powiedziałbym że są to mistrzowie w swoich kategoriach. Zapowiada się brutalna walka do ostatniej kropki rdzy.

Uwaga, bo zawodnicy wchodzą na ring. Dziś nie będzie litości, jak u Stachurskiego – istna chłosta.

Lewy narożnik

Wiele było „fabrycznie nowych Maluchów”. Widziałem takie auta sprzedawane za 35-45 tys. zł. Nie wiem co się potem z nimi działo, przeważnie stały w miejscu przez parę lat, a potem były wystawiane drożej w kolejnym ogłoszeniu. Znam człowieka, który ma w kolekcji co najmniej 3 lub 4 fabrycznie nowe Maluchy, a jednego nawet odpalałem. Jednak poza przypadkami szalonych kolekcjonerów, każdy przyzna rację, że nabycie fabrycznie nowego Malucha to wyjątkowo głupi sposób na wydanie pieniędzy. Lądujemy z bezużytecznym kawałem blachy stalowej, gumy, szkła i plastiku, który mimo posiadania wszelkich cech samochodu, nie jest samochodem, ponieważ nie da się nim jeździć. To znaczy da się, ale się nie powinno. To tak, jakby posiadać cenny obraz, który musi wisieć zamalowaną częścią do ściany, żeby nie spłowiał, albo kupić sobie drogie, stare wino, którego nie można otworzyć i wypić. Jedyne co nam taki samochód oferuje, to jego rzadkość i wyjątkowość, której inni nie mają jak docenić, bo nie jeździmy nim na żadne zloty ani rajdy. To motoryzacyjny odpowiednik tokena NFT. Problem w tym, że fabrycznie nowych Maluchów jest sporo, więc nie ma w tym żadnej wyjątkowości. Mamy po prostu bardzo drogi, bezużyteczny substytut samochodu, dający fałszywe poczucie posiadania czegoś cennego.

I za to wszystko sprzedający żąda 120 tys. zł.

Prawy narożnik

Właściwie to byłem pewien, że to ogólnie jest zwykły Fiat 128 sedan. Ale nie. To Zastava, której ktoś wjechał w tył i została przerobiona na liftbacka w stylu Daihatsu Applause. Jak do tego doszło – nie wiem, wydawałoby się że auto uszkodzone tyłem przeważnie naprawia się z OC sprawcy. Tu jednak mamy do czynienia z produkcją całkowicie customową, która w dodatku zaskakuje na każdym kroku. Rozumiałbym jeszcze, że ktoś naprawiłby Zastavę tym co miał, krzywo, koślawo i byle jak, ale tu absolutnie taka sytuacja nie zachodzi. Wręcz przeciwnie, całość została ładnie zaprojektowana i przemyślana, i to z użyciem części z aut o znacznie wyższej wartości. Tylne lampy pochodzą z Forda Escorta III generacji po lifcie, natomiast sama klapa bagażnika posiada elementy wspólne najwyraźniej z Mercedesem W124.

Wszystko to doskonale do siebie pasuje. Gdyby ktoś mi powiedział, że był to fabryczny prototyp wytwórni w Kragujevacu stworzony w celu unowocześnienia starzejącej się Zastavy – uwierzyłbym. To jest zbyt dobre, żeby było ukitowane w garażu. To jest motoryzacyjny Janko Muzykant, przejaw jakiegoś samorodnego, nieodkrytego talentu designersko-inżynierskiego. Gdyby twórca tego pojazdu miał więcej szczęścia i lepsze warunki, być może dziś budowałby samochody, którymi jeździłyby tysiące ludzi. OLX – on est heureux de chercher là-bas des talents et de les protéger!

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać