REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Hollywood czepia się aktorów z "Parku Jurajskiego". Różnica wieku między Dern i Neillem nie jest problemem

"Park Jurajski" zapisał się w historii jako jeden z najlepszych filmów lat 90. Część osób w Hollywood uważa jednak, że pewien element produkcji bardzo źle się zestarzał. Chodzi o różnice między wiekiem dwójki aktorów odgrywających główne role. Laura Dern w trakcie prac na planie miała 23 lata, a Sam Neill był 44-lata. Oboje odnieśli się do tej sytuacji przy okazji promocji "Jurassic World Dominion", ale po prawdzie Hollywood szuka problemu w złym miejscu.

park jurajski laura dern sam neill hollywood kontrowersje afera
REKLAMA

Kinowa premiera "Jurassic World Dominion" zbliża się wielkimi krokami, a najważniejszą informacją z nią związaną jest bez wątpienia powrót starej gwardii z oryginalnego filmu Stevena Spielberga. Sam Neill, Laura Dern i Jeff Goldblum wracali już przy różnych okazjach do swoich postaci z "Parku Jurajskiego", ale razem na ekranie cała trójka pojawi się po raz pierwszy od 1993 roku. Rzecz w tym, że w ciągu minionych 30 lat w Hollywood wyraźnie zmieniła się wrażliwość na wiele kwestii damsko-męskich, w tym na duże różnice między wiekiem aktorek i aktorów grających romantyczną relację.

Związek doktora Alana Granta i doktor Ellie Sattler w żadnym razie nie stanowi najważniejszego elementu produkcji Spielberga, choć to on zdecydował o wprowadzeniu tej zmiany względem powieści Michaela Crichtona. Między grającymi parę Neillem i Dern jest jednak 19 lat różnicy, a to dzisiaj budzi w części osób oburzenie. Widzą one w tym przejaw patriarchatu i złego traktowania kobiet w branży filmowej. Laura Dern i Sam Neill mają jednak wyraźnie łagodniejsze spojrzenie na całą sytuację.

REKLAMA

Czy "Park Jurajski" był seksistowski? Laura Dern i Sam Neill bronią filmu, choć dziś patrzą na sprawę inaczej niż przed laty.

Dwudziestoletnia różnica wieku w "Parku Jurajskim" była kompletnie niewłaściwa. Ale było całkiem na miejscu zakochać się w Samie Neillu. Dopiero teraz, gdy dotarliśmy do momentu większej świadomości na temat patriarchatu, to pomyślałam: "Wow! Nie jesteśmy w tym samym wieku?"

- przyznała Laura Dern w rozmowie z The Sunday Times.

W trakcie łączonej rozmowy swoje trzy grosze do całej sprawy dorzucił też nowozelandzki aktor. Zdaniem Neilla taka różnica dziś wygląda szokująco, ale w latach 90. była czymś normalnym. I po prostu nikt nie widział w tym nic zdrożnego. On sam zwrócił na to uwagę dopiero, gdy w jednym z magazynów znalazł artykuł poświęcony filmowym duetom między dużo starszym mężczyzną i jakąś młodą gwiazdą:

Laura była wtedy w młodym wieku, ale była już niezwykle ekscytującą aktorką - grała choćby w filmach Davida Lyncha. Nikogo nie dziwiło, że została wybrana do zagrania w "Parku Jurajskim". Ja z kolei byłem zadziwiony, gdy Steven do mnie zadzwonił. Nie rozumiałem tego. Byłem 20 lat starszy od Laury! Co wtedy było zupełnie zwyczajną różnicą między aktorem i aktorką w głównych rolach. Nie dotarło to do mnie, dopóki nie otworzyłem magazynu z artykułem pt. "Staruszkowie i dziewczęta". Ludzie tacy jak Harrison Ford i Sean Connery grający ze znacznie młodszymi osobami. A ja byłem na liście tuż obok nich. Pomyślałem sobie: "No weźcie, to nie może być prawda"

- podkreślił Sam Neill.

Internet jest w szoku, że między aktorami "Jurassic World Dominion" jest taka różnica. Ale po prawdzie Hollywood szuka problemu tam, gdzie go nie ma.

W reakcji na wywiad z Dern i Neillem Twittera zalała fala zdziwionych komentarzy od osób, które nie zdawały sobie sprawy z tak młodego wieku aktorki w "Parku Jurajskim". Faktycznie nie była to rzecz rzucająca się w oczu, za co można pogratulować na pewno charakteryzatorom i osobom odpowiedzialnym za kostiumy. Myślę, że nikt w trakcie oglądania produkcji Spielberga nie traktował relacji między Grantem i Sattler jako czegoś niewłaściwego. Oboje byli specjalistami w swoich dziedzinach, a ich relacja polegała na równości.

Nie ma znaczenia, ile lat mają poszczególni aktorzy, jeżeli grają ciekawe postaci z krwi i kości, a opowiadana historia pozostaje wiarygodna i ekscytująca. "Park Jurajski" bez problemu spełnia wszystkie te kryteria. Dlatego doszukiwanie się dzisiaj jakiegoś problemu związanego z wiekiem poszczególnych członków obsady, to wymyślanie kontrowersji na siłę. W prawdziwym życiu też zdarzają się związki między dużo starszymi mężczyznami i młodymi kobietami (nie wspominając o sytuacji odwrotnej), więc nie widzę żadnego powodu, żeby kogoś z tego powodu stygmatyzować. Jednocześnie warto pamiętać, dlaczego akurat w kontekście Hollywood taka sytuacja faktycznie potrafi być problematyczna.

REKLAMA

Chodzi nie tyle o wiek postaci, co po prostu sposób traktowania aktorek po przekroczeniu przez nich 40. roku życia.

Niestety, w Hollywood bardzo długo było tak, że gwiazdorski status mężczyzn utrzymywał się znacznie dłużej niż kobiet. Gdy jakaś aktorka przekraczała wspomniany wiek, to była automatycznie traktowania jakby była babcią i dostawała propozycje dotyczące tylko takiego typu postaci. Co oczywiście było całkowicie absurdalne i na szczęście w ostatniej dekadzie uległo zauważalnej zmianie. Dobrym przykładem jest tu zresztą właśnie "Jurassic World Dominion", gdzie mający 74 lata Sam Neill, 69 lat Jeff Goldblum i 55 lat Laura Dern są traktowani jako najważniejsi członkowie obsady i pełnoprawne gwiazdy filmu z dużą ilością akcji.

Kinowa premiera "Jurassic World Dominion" już 10 czerwca.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA