REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Thriller kryminalny podbija Netfliksa. Ta historia zainspirowała twórców "42 dni w mroku"

Seriale true crime i thrillery kryminalne od zawsze cieszą się wielkim powodzeniem wśród widzów. Specjalistą od tego typu historii stał się ostatnio Netflix, gdzie 11 maja zadebiutowała chilijska produkcja pt. "42 dni w mroku". To fabularna opowieść, ale mocno zainspirowana prawdziwą historią porwania i zabójstwa pewnej kobiety. Jak wiele podobieństw znajdziemy między serialem a prawdą historyczną?

42 dni w mroku serial netflix kryminał prawdziwa historia
REKLAMA

W jednej ręce seriale true crime takie jak "Making a Murderer" czy "Oszust z Tindera", a w drugiej tworzone na całym świecie i wciąż cieszące się wielkim zainteresowaniem fabularne kryminały. Netflix można bez najmniejszych wątpliwości nazywać najbogatszą bazą tego typu historii na świecie. Dość powiedzieć, że sam Harlan Coben doczekał się na platformie już sześciu różnych adaptacji. Najnowszym kryminalnym hitem Netfliksa jest sześcioodcinkowy thriller pt. "42 dni w mroku".

Produkcja powstała w Chile i ma to znaczenie o tyle, że bazuje na prawdziwej historii zabójstwa, która swego czasu odbiła się szerokim echem w tym kraju. Chodzi o zaginięcie i śmierć Viviany Haeger z miasta Puerto Varas. Z jak wielkimi powiązaniami między rzeczywistością i fikcją mamy tutaj do czynienia? Twórcy "42 dni w mroku" - Gaspar Antillo i Claudia Huaiquimilla - w większości wywiadów mówili o "zainspirowaniu się historią Haeger", ale sam Netflix na swojej stronie używa sformułowania: "Serial oparty na prawdziwych wydarzeniach". Co siłą rzeczy może doprowadzić do skonfundowania części widzów.

REKLAMA

Serial "42 dni w mroku" to fikcja, ale będąca jakby kalką prawdziwej historii.

Co to dokładnie oznacza? W dużym skrócie mamy tutaj do czynienia z całkowicie fikcyjnymi postaciami, które stanowią jednak dosyć wyraźne odbicie prawdziwych osób powiązanych ze sprawą Haeger. Do zaginięcia kobiety doszło w czerwcu 2010 roku. Dzień jej zniknięcia wydawał się zupełnie zwyczajny - Viviana Haeger pożegnała swoje dzieci przed ich wyjściem do szkoły, a potem ślad po niej zaginął. Gdy jedna z córek wróciła do domu, już nie zastała tam matki. Pokój jej rodziców został poważnie przetrząśnięty, więc dziewczynka nabrała podejrzeń i poinformowała o sprawie ojca oraz ciotkę.

Mąż Viviany Jaime Anguita powiedział potem policjantom, że jeszcze przed wiadomością od córki odebrał telefon, w którym poinformowano go o porwaniu jego żony. Uznał to podobno za próbę wymuszenia pieniędzy i nie potraktował sprawy poważnie. Z czasem w poszukiwania Viviany zaangażowali się oprócz policji również członkowie rodziny i przyjaciele, ale nie przyniosło to skutku. Wszystko dlatego, że ciało kobiety przez cały ten czas przebywało na strychu domu rodzinnego. Mąż znalazł je dopiero 10 sierpnia.

Jak opisuje to Rodrigo Fluxa w książce "Usted sabe quién: notas sobre el homicidio de Viviana Haeger", po tym znalezisku służby podejrzewały najpierw samobójstwo, a potem mimo wszystko morderstwo. Nie udało się znaleźć jednak żadnych konkretnych tropów. Sytuacja uległa zmianie ponad pięć lat później. W grudniu 2015 roku pracujący w firmie Anguity Jose Perez Mancilla przyznał się do zabicia Viviany na zlecenie jej męża. W wyniku procesu mężczyznę skazano na 10 lat pozbawienia wolności za rozbój i morderstwo. Prokuratura chciała kary śmierci dla Jamiego Anguity, ale ostatecznie wdowca po Vivianie Haeger oczyszczono z wszelkich zarzutów z powodu braku dowodów.

Serial "42 dni w mroku" poszerza historię o wiele wątków i dodaje sporo dramaturgii, ale główny wątek mocno wzoruje się na historii Haeger.

REKLAMA

W serialu śledzimy całą historię przede wszystkim z perspektywy siostry Veroniki Montes (takie imię nosi tu zaginiona bohaterka) i współpracującego z nią prawnika Victora Pizzaro. Twórcy produkcji położyli duży nacisk na kwestię przemocy wobec kobiet oraz podbudowanie wątek relacji między Montes a jej córką, matką i siostrą. Nie należy więc przyjmować wszystkiego, co zobaczycie w "42 dniach w mroku" za pewnik. Niemniej mamy tutaj do czynienia z opowieścią, która niemało zapożycza z prawdziwych wydarzeń. Nawet jeśli nie możemy jej nazwać prawdziwym serialem true crime.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA