REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

Poezja najlepiej smakuje z kabanosem. Sanah reklamująca mięso to wizerunkowa wpadka

Najnowszemu albumowi sanah - "Uczcie" - towarzyszyła wokalna i wizerunkowa metamorfoza wokalistki. To zdecydowanie najbardziej refleksyjny i emocjonalny projekt w jej portfolio, koncepcyjny materiał posiłkujący się poezją i dotykający różnych wymiarów wrażliwości. Zachwycony efektem końcowym i kierunkiem, jaki obrała artystka, nie potrafię pojąć idei zespolenia nowej, dojrzalszej sanah, z... limitowaną edycją kabanosów Sokołowa. Przecież to wizerunkowe kuriozum!

sanah kabanosy uczta tour koncerty 2022 płyta sokołów
REKLAMA

30 kwietnia wystartowała trasa koncertowa "Uczta tour 2022" (nazywana też "Uczta u sanah") - czyli trzecia trasa w karierze artystki. Okazało się, że planując promocję najnowszej płyty, Zuzanna Jurczak dogadała się z Sokołowem - produkująca mięsa i wędliny firma przygotowała specjalną wersję "Kabanosików" sanah. Produkty z tej limitowanej serii można nabyć w trakcie koncertów i w wybranych sklepach firmowych Sokołów i Gzella w jedenastu polskich miastach, w których odbywają się występy. Wszystkie punkty sprzedaży oznaczone są specjalnymi i informującymi o akcji plakatami.

Mógłbym, jak olbrzymia część słuchaczy, zbyć tę informację humorem - deal musiał być naprawdę korzystny, a skoro Mata mógł zbić pionę z McDonald's, to równie dobrze sanah mogła z Sokołowem ("zestaw Maty" brzmi wprawdzie lepiej niż "Kabanosiki sanah", ale to przecież tylko język - artystom przyświecał ten sam zarobkowy cel). Raper nawiązał w ten sposób do jednego z napisanych przez siebie wersów, z kolei sanah połączyła mięsną przekąskę z przewodzącym jej krążkowi motywem uczty. Naciągane i lepione na ślinę, ale niech będzie.

O ile jednak burger i fryty z "Maka" jak ulał pasują do ujaranego młodego nawijacza (choć przecież i tak na akcję spadło sporo krytyki), o tyle połączenie podrasowanego wizerunku sanah i jej nowej, dojrzalszej płyty z "Kabanosikami" jest dla mnie absolutnie niezrozumiałe. To znaczy - ja wiem, sypiące się z nieba sianko potrafi być bardzo przekonujące, ale czy naprawdę nie było żadnych alternatyw? Czegoś bardziej zgranego z pełnymi emocji, sięgających choćby do poezji Edgara Allana Poego numerami, w których sanah jawi się jako pełnokrwista twórczyni quality popu, wkraczająca właśnie na kolejny poziom artystycznego rozwoju?

REKLAMA

Zagryź poezję kabanosem, czyli dziwna "Uczta" u sanah

Uczta - określenie oznaczające miłe spędzanie czasu. To wspólne zasiadanie do stołu, a przy tym stole ludzie mogą się zjednoczyć. "Uczta" to najważniejszy do tej pory projekt w moim życiu

- pisze sanah o swoim projekcie.

"Uczta" to projekt zaskakujący pod kilkoma względami: artystka zaprosiła na płytę grupę cenionych polskich wokalistów, zerwała ze słodkim wizerunkiem i zaproponowała swoim słuchaczom nieoczekiwanie dojrzały, intrygujący muzycznie i lirycznie projekt. Zapoznanie się z "Ucztą" nie pozostawia wątpliwości, że wszystkie te nieco infantylne maniery Jurczak są absolutnie celowe - artystka wie, co robi. I doskonale kontroluje swoje wokalne popisy, dbając jednocześnie o odpowiednią atmosferę warstwy lirycznej. Lubi sięgać po młodzieńczą bezbronność, naiwność i bezpretensjonalność - i wychodzi jej to świetnie. Całościowo jednak mamy do czynienia z materiałem poważniejszym, sugerującym zmiany wynikające z przebytej drogi - nie usłyszymy tu, że "hardkorowo pada deszcz".

Piosenkarka potraktowała zresztą motyw zasiadania do wspólnego posiłku poważnie - z każdym z dogrywających się do płyty artystów odwiedziła jedną z warszawskich restauracji, gdzie wykonano ilustrujące poszczególne numery zdjęcia. Symbolicznie "Uczta" ma być też zaproszeniem do stołu dla wszystkich słuchaczy - wokalistka dzieli się z nimi swoją muzyką, a zatem, jak sama podkreśla, swoim sercem. Przy okazji pokazując siebie z zupełnie innej strony - nowe (a może stare i prawdziwe?) oblicze sanah.

Biorąc pod uwagę powyższe, tym bardziej oczekiwałem od Zuzanny czegoś bardziej pomysłowego i subtelnego, niż próbę opchnięcia słuchaczom kawałków przeciętnego mięcha z Sokołowa. To, że postępująca komercjalizacja sztuki przybiera coraz bardziej groteskową formę (słyszeliście o nowej adaptacji Akademii Pana Kleksa? Kawulski za kamerą, a obok filmu powstaną też metaverse, park rozrywki i bilety NFT!), a wizja solidnego zarobku potrafi zmiękczyć nawet odżegnujących się od mainstreamu zawodników, nie jest niczym nowym - szkoda tylko, że artyści obniżają poprzeczki coraz niżej. Po wokalistce, która potrafi zaskoczyć Polskę tak dobrym materiałem, można chyba oczekiwać czegoś więcej.

No chyba, że sympatia sanah do tej przekąski to bardziej "kocham" niż "lubię" - kabanosy pojawiały się przecież wielokrotnie w jej wpisach w social mediach. Jeśli tak - ta miłość musi być naprawdę potężna.

REKLAMA
sanah - Uczta
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA