REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dzieje się

Antoni Królikowski jest nieuleczalnie chory. Ukrywał to od lat, wyznał prawdę w "Przez Atlantyk"

W najnowszym odcinku programu "Przez Atlantyk" miało miejsce szokujące wyznanie - Antek Królikowski oświadczył, że choruje na stwardnienie rozsiane. Tę nieuleczalną chorobę zdiagnozowano u niego w 2016 roku. "Mówili, że naćpany, naje*any, tak mnie oceniają" - opowiedział aktor o tym, jak postrzegali go inni, nieświadomi postępujących zaburzeń jego układu nerwowego.

antek królikowski sm stwardnienie rozsiane chorob przez atlantyk
REKLAMA

Antek Królikowski ma stwardnienie rozsiane. Aktor zdobył się na wyznanie prawdy o chorobie SM w siódmym odcinku programu "Przez Atlantyk", który można oglądać w Playerze i na antenie TVN-u. Zdjęcia do tej polskiej wersji popularnego reality show były realizowane pod koniec zeszłego roku - ekipa wyruszyła z Gran Canarii, a finisz rejsu miał miejsce u wybrzeży Gwadelupy. W chwili nagrywania odcinka i oświadczenia Królikowski nie mógł przewidzieć, że już kilka miesięcy później wycofa się z życia publicznego i zrezygnuje z dużych projektów na skutek olbrzymiego kryzysu wizerunkowego, który sam sobie zgotuje.

REKLAMA

Antek Królikowski choruje na stwardnienie rozsiane. Wyznanie w Przez Atlantyk

Stwardnienie rozsiane (SM) to nieuleczalna i przewlekła choroba ośrodkowego układu nerwowego, która polega na nieprawidłowym przekazywaniu impulsów nerwowych - zaburzenia występują w różnych miejscach układu. Niemal dwukrotnie częściej cierpią na nią kobiety niż mężczyźni. Przyczyny stwardnienia rozsianego wciąż nie są do końca znane; leczenie polega na zapobieganiu i łagodzeniu objawów. Przebieg choroby jest bardzo zróżnicowany, ale na ogół prowadzi do niepełnosprawności.

Królikowski opowiedział widzom o dniu, który zmienił jego życie, o swojej diagnozie i o tym, jak często był postrzegany przez innych.

Od kiedy pamiętam, rzeczywiście spełniam marzenia. Jak upadałem, wstawałem, otrzepywałem się i szedłem dalej. I nadal będę tak żył - dopóki będę mógł. Zaczęło się od tego, że w 2016 roku zostałem zaproszony do wzięcia udziału w takim programie rozrywkowym - na scenie nagle poczułem, że gdzieś z trzewi wychodzi mi coś do gardła - aż do samego mózgu. Poczułem paraliż po całej lewej stronie twarzy. 6 grudnia, na Mikołaja, dostałem taki prezent w postaci diagnozy - to stwardnienie rozsiane. Nieuleczalna choroba centralnego układu nerwowego. No i żyję z tym, ze świadomością diagnozy, do 2016 roku.

Kilka dni temu Królikowski wycofał się z mediów po tym, jak ogłoszono go włodarzem gali freak show fight Royal Division. Początkowo chciał zorganizować walkę sobowtórów Zełenskiego i Putina, ale pod naporem ostrej krytyki zrezygnował z pomysłu i przeprosił. Królikowski to najstarszy syn pary aktorskiej: Małgorzaty Ostrowskiej-Królikowskiej i Pawła Królikowskiego. Po raz pierwszy na ekranie pojawił się w wieku czterech lat.

Skandal związany ze wspomnianą galą wpłynął na jego karierę - aktor zrezygnował już z głównej roli w serialu Polsatu "Bracia", a premierę nowego filmu z jego udziałem ("Szczęścia chodzą parami") przełożono. Słowa pożegnania na jego instagramowym profilu ("Teraz muszę zadbać o zdrowie, ostatnie miesiące to dla mnie ciężki czas; nie mogę udawać, że jestem zdrowy i silny, mam dla kogo żyć") nabierają teraz innego wydźwięku. Co więcej, "Super Express" donosi, że w poniedziałek, 11 kwietnia, Królikowski trafił do szpitala, gdzie został na noc - przechodził wówczas niezbędne badania.

REKLAMA

Staram się żyć aktywnie. I każdy zawsze traktował mnie super fair, nikt nie traktuje mnie jak chorego - bo to wszystko jest naprawdę w głowie. Dosłownie - w głowie mam ogniska zapalne, które są wygaszone przez leczenie, które stosuję co miesiąc w szpitalu. Bywają takie momenty, w których człowiek się zastanawia, po co to wszystko. Mam to od lat, że ludzie mówią: "widać, że naćpany, naje*any", że tak mnie oceniają. Bywa to mega denerwujące, ale tym bardziej - skoro los tak chciał, to mam poczucie, że jestem winien to światu, żeby pokazać, że mimo choroby można żyć, mieć syna, spełniać się zawodowo, a nawet przepłynąć Atlantyk! Można wszystko, trzeba tylko chcieć i mieć wokół dobrych ludzi. Czuję, że to może być ważne - nie jestem dobrym przykładem, ale nikt nie odbierze mi tego, że każdego dnia walczę, żeby dobrze żyć i żeby być szczęśliwym człowiekiem. I będę starał się to świadectwo dawać ludziom, dopóki żyję

- zakończył Królikowski.
Antek Królikowski, Przez Atlantyk
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA