REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Fani sitcomu "Jak poznałem waszą matkę" otrzymali spin-off. Niestety "How I Met Your Father" to porażka

Premiera "How I Met Your Mother", spin-offa kultowego już sitcomu "Jak poznałem waszą matkę", okazała się rozczarowaniem. W sieci pojawiły się już recenzje produkcji Hulu - wygląda na to, że nowa seria odstaje od oryginału niemal na każdej płaszczyźnie. Co o serialu piszą zachodnie media?

how i met your father hulu recenzje opinie jak poznałem waszą matkę
REKLAMA

O spin-offie "Jak poznałem waszą matkę" mówiło się już lata temu - po kilku nieudanych próbach i porzuconych pomysłach w 2021 roku ogłoszono serial "How I Met Your Father", który udało się zrealizować. W roli głównej wystąpiła Hilary Duff (będąca jednocześnie producentką projektu) - jej Sophie, analogicznie do Teda z oryginału, miała opowiedzieć swojemu synowi historię o tym, jak poznała jego ojca. Serial przedstawia zatem bazującą na retrospekcjach, podobną historię grupy przyjaciół, którzy wkraczają w dorosłe życie, starają się odnaleźć własną tożsamość, zrozumieć swoje pragnienia i dowiedzieć się, czego chcą od życia. A przede wszystkim - odnaleźć miłość w Nowym Jorku, w dobie social mediów.

W ubiegłym roku w pewnym sensie broniłem tego serialu - abstrahując już od ekranowych powrotów i nawiązań, które widzowie najzwyczajniej w świecie lubią oglądać, widziałem w nowej serii potencjał. Mieliśmy szansę na świeżą perspektywę - narratorki i czasu. Sophie mogła okazać się kimś znacznie ciekawszym, niż toksyczny, egocentryczny i w gruncie rzeczy nieinteresujący Ted - mogliśmy otrzymać nową, dopasowaną do współczesności, wciągającą historię, okraszoną tym samym klimatem i humorem - błyskotliwym, momentami niedorzecznym - który tak pokochali fani oryginału.

Jasne, że na bohatera na miarę Barneya nie mogliśmy liczyć (taka postać by obecnie raczej nie przeszła), ale tak zwanego "duchowego spadkobiercę" lubianej produkcji, czyli świeżą, zabawną opowieść obudowaną charakterystycznym klimatem "Jak poznałem waszą matkę", wszyscy przyjęliby z otwartymi ramionami. Wygląda jednak na to, że nowy serial nie jest niczym takim.

REKLAMA
How I Met Your Father - zwiastun

How I Met Your Father: recenzje serialu pozbawiają złudzeń

Co piszą zagraniczni recenzenci? Cóż, w swoich opiniach są niebywale zgodnie. Po pierwsze - nie ma tu mowy o żadnej "aktualizacji", bo spora część dowcipów i odniesień w nowym serialu wydaje się być bardzo... nieaktualna. Wszystkie randkowe historie bohaterów są wtórne, wręcz przestarzałe, a problemy bohaterów banalne i przewidywalne. Choć główna postać daje do zrozumienia, że "ta historia dotyczy podróży, a nie celu" (wiemy, że ojcem jest jeden z czterech mężczyzn, których poznajemy w 1. epizodzie), wygląda na to, że w owej podróży nie ma nic na tyle angażującego, by zachęcić widzów do cotygodniowych powrotów przed ekrany. Nie ma tu też nic, co faktycznie oddawałoby ducha współczesności.

O ile "Jak poznałem waszą matkę" zatriumfował w odnalezieniu równowagi między uchwyceniem ducha czasu, a osiągnięciem ponadczasowej jakości, nowy serial nie wydaje się być przekazem żadnej epoki - a już na pewno nie roku 2022

- Inkoo Kang, Washington Post

Niestety, w serialu brakuje też postaci w jakiś sposób nietuzinkowych czy charyzmatycznych - nowi bohaterowie, w porównaniu z poprzednią paczką, wypadają bardzo blado. Krytycy zgadzają się, że brakuje między nimi chemii.

Większa różnorodność wśród członków ekipy nie pociągnęła za sobą barwnych osobowości - nie dość, że wszyscy (poza jedną postacią) są dla siebie wręcz patologicznie mili, to jeszcze ich charaktery są referowane jedną główną (i powierzchowną) cechą - optymizm, pesymizm, entuzjazm i tak dalej.

Serialowi "How I Met Your Father" brakuje iskry, a widz czuje się, jakby oglądał kopię kopii kopii. To wystarczy, by zaspokoić odrobinę nostalgicznych pragnień, ale na nic więcej liczyć nie można

- Ciara Warldow, rogerebert.com
REKLAMA

Podczas gdy "Jak poznałem waszą matkę" wyróżniało się - jak podkreśla "New York Post" - wyszukanymi inside joke'ami, które sprawiały, że grupa przyjaciół wydawała się autentyczna, a widz mógł łatwo wczuć się w każdy dowcip, tym razem gagi są niebywale suche, momentami wręcz "martwe", a puenty przeciętne i wymuszone. CNN pisze, że sitcomowy śmiech puszki jeszcze bardziej niż kiedykolwiek stara się podbudować dowcipy, które wcale na tak entuzjastyczną reakcję nie zasługują.

Co gorsza, całość jest podobno wyprana z fajnych kulturowych nawiązań, nie mówiąc już o pomysłowości oryginału. W kolejnych tekstach możemy przeczytać, że twórcy niczym się nie bawią, po prostu opowiadają swoje mdłe historie, próbując od niechcenia rozbawić widzów. Reszta to żerowanie na nostalgii i dość nieudolne podpieranie się pierwowzorem.

W chwili powstawania tego tekstu "How I Met Your Father" ma zaledwie 33% pozytywnych recenzji krytyków w serwisie Rotten Tomatoes (średnia ocen: 4,7/10).

"How I Met Your Father" nie zadaje sobie trudu, by się czymś wyróżniać. Widzieliśmy tę historię już wcześniej - i to jej lepszą wersję. Dziwi wybór scenarzystów, którzy postanowili odtworzyć przestarzałe decyzje -

- Melanie McFarland, Salon
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA