1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Nowy sezon "Kajka i Kokosza" trafił na Netfliksa. Jest równie uroczy, co poprzedni

Kajko i Kokosz, a także Hegemon, Mirmił, Lubawa i cała reszta wesołej animowanej ekipy wraca do serwisu Netflix. To ciągle jeden z najbardziej uroczych seriali w serwisie, choć nie jest wcale pozbawiony wad.

kajko i kokosz sezon 2 netflix opinia

Ileż było dyskusji o tym, czy "Kajko i Kokosz" od Netfliksa jest dobrym, wiernym i spełniającym oczekiwania fanów pierwowzoru dziełem! Tyle tylko, że nikt tak naprawdę nie wiedział, czego do końca oczekuje. Ja też nie wiedziałem. Bo choć niezbyt już dobrze pamiętałem komiksy Janusza Christy to wiedziałem, że te urocze przygody wojów to opowieści skierowane raczej do młodszego czytelnika. A dziś ten stary koń, którym niestety jestem, otrzymuje animację, na którą jestem po prostu zdecydowanie za stary. Patrząc po komentarzach i wsłuchując się w opinię widzów i czytelników, nie byłem w tym odczuciu osamotniony.

"Kajko i Kokosz" to serial bardzo udany.

Oczekiwania i przyzwyczajenia to jednak zdradliwe bestie i niewiele brakowało, żeby przysłoniły mi, iż w gruncie rzeczy netfliksowa wizja kultowego udała się świetnie. Jest tu wszystko, co potrzebne, aby stworzyć naprawdę porządną animację dla młodego widza. 2. sezon nie tylko doskonale rozwija to, co udało się w pierwszym, ale też coraz wyraźniej mówi swoim głosem.

Formuła jest prosta – widz dostaje niedługie, bo zaledwie kilkunastominutowe, odcinki. Każdy z nich opowiada inną, prostą historyjkę, w której dzielni wojowie muszą poradzić sobie z jakimś kłopotem. Zanim jednak zdążymy przyzwyczaić się do sytuacji, ta bardzo szybko zostaje rozwiązana przez Kajka i Kokosza sprytem, szczęściem czy rękami innych, znacznie bardziej kompetentnych bohaterów. Przez to cały serial aż zasypany jest pomysłami – nawiasem mówiąc zaczerpniętymi często wprost od komiksowego pierwowzoru. Czasem aż chciałoby się w jednej historii zanurzyć na dłużej. W 1. Sezonie nie wszystkie te mikro-historie wybrzmiewały do końca. W tym najnowszym jest znacznie, znacznie lepiej. Widać, że twórcy coraz sprawniej panują nad materiałem, żarty wybrzmiewają dosadniej, a przez to te małe fabułki są znacznie bardziej satysfakcjonujące.

Niezaprzeczalny urok cudnej animacji.

Kto widział premierową serię, ten doskonale wie, czego się spodziewać. Animacja przypominająca komiksowe kadry wprawione w ruch jest naprawdę ujmująca. W połączeniu z bajkowym klimatem Mirmiłowa rozciągającą się przyrodą i tajemniczymi, z lekka magicznymi lokacjami, robi naprawdę świetne wrażenie i cały czas zachwyca swoją oryginalnością.

Jest w tej animacji coś bajkowego. Żarty nie są przesadnie dojrzałe, dorosłe czy głębokie, fabuły nie mają drugiego dna i animacja nie jest tak efekciarska, jak ma to miejsce na przykład w ostatnim hicie Netfliksa, czyli "Arcane". Nie zmienia to jednak faktu, że "Kajko i Kokosz" jest po prostu spójny i w tej spójności uroczy. Widz pozbawiony ciężaru, jakim są konkretne oczekiwania, i dający się ponieść dobrej, niewymuszonej i trochę dziecinnej zabawie, zrozumie, że w gruncie rzeczy o nią właśnie chodzi.

Netfliksowy "Kajko i Kokosz" to bowiem nie tylko wspomnienie z dzieciństwa. To przede wszystkim próba opowiedzenia na nowo starych przygód i bohaterów. To próba przeniesienia ich na nowe medium ze wszystkimi tego konsekwencjami. Dla mnie to próba zdecydowanie udana.

Nowy sezon serialu "Kajko i Kokosz" obejrzycie już w serwisie Netflix.