1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Netflix

Tak wygląda druid z serialu „Wiedźmin: Rodowód krwi”. Fani szydzą z kostiumów

wiedźmin rodowód krwi witcher blood origin zdjęcie

Do sieci trafiło kolejne zdjęcie z planu serialu „Wiedźmin: Rodowód krwi”. Widzimy na nim druida Balora (w tej roli sir Lenny Henry), którego wizerunek z miejsca stał się obiektem kpin internautów.

„Wiedźmin: Rodowód krwi” (oryg. „The Witcher: The Blood Origin”) to odcinkowy spin-off i prequel serialu „Wiedźmin”; jego akcja rozgrywa się 1200 lat przed wydarzeniami znanymi z sagi Andrzeja Sapkowskiego. Zdjęcia rozpoczęły się latem i mają potrwać jeszcze około dwóch miesięcy. W ostatnim czasie poznaliśmy już tożsamość dwóch reżyserek, nazwiska odtwórców głównych ról i opisy niektórych bohaterów, z których zdecydowana większość to – siłą rzeczy – zupełnie nowe, nieznane fanom uniwersum postacie. Z głośniejszych nazwisk członków obsady wymienić należy Michelle Yeoh i sir Lenny'ego Henry'ego. To właśnie tego ostatniego widzimy na nowym zdjęciu z planu produkcji Netfliksa.

Lenny Henry to brytyjski komik, aktor i aktywista, którego zobaczymy też w serialowym „Władcy Pierścieni” Amazona. Oba te angaże, niestety, nie spodobały się tym fanom fantastyki, dla których wśród elfów, driad, druidów, a nieraz nawet i ludzi, nie ma miejsca dla czarnoskórych artystów. Pierwsze zdjęcie aktora z planu prequela „Wiedźmina” stało się jednak pożywką dla drwin znacznie szerszej grupy internautów – a wszystko za sprawą kostiumu postaci, którą portretuje Henry.

Wiedźmin: Rodowód krwi”: zdjęcie z planu

Powyższa postać to Balor, czyli „Główny Druid”; do jego roli Netflix od początku poszukiwał aktora z doświadczeniem. Postać ma pojawić się we wszystkich sześciu epizodach miniserialu. Abstrahując od rasistowskich komentarzy dotyczących koloru skóry odtwórcy tej roli (pseudoargumenty przeciw kolorowej obsadzie, które powtarzają uprzedzeni widzowie, są tak głupie, że naprawdę nie warto poświęcać im więcej uwagi), szyderstwa skupiają się przede wszystkim na doborze charakteryzacji.

Zdaniem wielu komentujących jest to kolejny przykład nietrafionego wyboru kostiumu dla bohaterów wiedźmińskich produkcji. Przypomnijmy, że słynne już nilfgaardzkie zbroje spotkały się z tak szeroką krytyką, że twórcy zdecydowali się wyjść widzom naprzeciw i zmienić design uzbrojenia armii Cesarza Emhyra. Przy okazji publikacji zdjęcia Balora internauci piszą o „złej klątwie kostiumów”, porównując strój do taniego fanowskiego cosplaya postaci ze „Star Treka”.

Trudno jednak dziwić się krytycznej reakcji i deficytowi zaufania, biorąc pod uwagę fakt, że część kostiumów z 1. sezonu „Wiedźmina” w istocie nie prezentowała się zbyt dobrze.

Angaż nowej kostiumografki odświeżył designy postaci, które – wnioskując po materiałach promocyjnych 2. serii – w wielu przypadkach wyglądają znacznie lepiej. Niestety, jeśli chodzi o prequel, kostium Balora rzeczywiście wydaje się wyrwany z innej bajki. Wstrzymam się jednak dołączeniem do grona sceptyków – nauczony doświadczeniem wiem, że fotki z planu często nijak mają się do tego, co finalnie zobaczymy na ekranie. W ostatecznej wersji wiele pozornie kuriozalnych elementów scenografii czy kostiumów może prezentować się znacznie, znacznie lepiej, nie ma zatem sensu wystawiać ocen na tym etapie.

Nie mogę jednak wyprzeć z pamięci faktu, że wspomniane zbroje żołnierzy Nilfgaardu koniec końców prezentowały się równie źle, co na fotkach zza kulis. Miejmy nadzieję, że ta sytuacja nie okaże się analogiczna.

„The Witcher: Blood Origin” nie ma jeszcze daty premiery. Być może Netflix ogłosi ją w trakcie sobotniej imprezy TUDUM.