1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dramy

Disney próbuje zrobić ze Scarlett Johansson chciwą i bezduszną manipulantkę

scarlett johansson czarna wdowa disney box office

Scarlett Johansson pozwała wytwórnię Disney. Dotyczy on filmu „Czarna Wdowa” i zapowiada proces nawet nie roku, a całej dekady. Obie strony nie łączą już żadne pozytywne uczucia, co udowadnia oficjalne oświadczenie Disneya.

Scarlett Johansson oficjalnie oskarża firmy Disney i Marvel o złamanie warunków umowy, co miało ją kosztować nawet 50 mln dolarów wynagrodzenia za film „Czarna Wdowa”. To niebagatelna kwota, której wytwórnia z pewnością nie ma zamiaru wypłacać w ramach ewentualnego odszkodowania. Wczorajszy pozew zapowiada więc potężną sądową i medialną batalię. Aktorka zdecydowała się najmocniejszych możliwy cios i dobitnie pokazała, że między nią i szefami Disneya zdecydowanie nie ma miłości. W odpowiedzi firma wysmarowała oświadczenie, które w ewidentny sposób próbuje zrobić ze Scarlett Johansson chciwą gwiazdeczkę.

Jak podaje portal Deadline, Disney nazwał tam pozew „całkowicie bezpodstawnym” oraz „bezdusznym lekceważeniem przerażających i długotrwałych skutków pandemii COVID-19”. Nie brak tam też słów o tym, jak smutne i niepokojące jest zachowanie byłej gwiazdy Marvel Cinematic Universe. Wytwórnia podkreśla, że w pełni wywiązała się z założeń kontraktu podpisanego z Johansson, a przy okazji próbuje przedstawić równoczesną premierę w kinach i na Disney+ jako coś dobrego z punktu widzenia finansów aktorki. A na dokładkę w bezprecedensowym i wyjątkowo agresywnym ruchu Disney zdradził, ile zarobiła do tej pory.

Scarlett Johansson kontra Disney – „Czarna Wdowa” zapewniła jej już 20 mln dolarów.

disney scarlett johansson

Nie sposób nie zauważyć, że poza tą informacją oświadczenie wytwórni jest zupełnie pozbawione szczegółów. Nie wiemy nic konkretnego na temat umowy, której założenia korporacja podobno wypełniła w stu procentach. Scarlett Johansson twierdzi coś zupełnie przeciwnego i dokładnie tłumaczy, na czym miało polegać oszustwo Disneya. Firma nie odpowiedziała podobnymi konkretami. Zamiast tego próbuje przedstawić Amerykankę jako chciwą i bezduszną osobę, która już zarobiła nieprzyzwoite pieniądze za „Czarną Wdowę”, a mimo to wciąż chce więcej. Nie zważając kompletnie na tragiczne skutki pandemii koronawirusa.

Wszystko to brzmi bardzo zgrabnie i diabolicznie, ale z punktu widzenia prawa nie ma żadnego znaczenia. Jeśli Disney nie renegocjował założeń kontraktu ze Scarlett Johansson i jej zarobki miały być uzależnione wyłącznie od wyników w globalnym box office, to szybka premiera na VOD automatycznie je zmniejszyła. Aktorce należy się dokładnie taka gaża, jaka wynika z podpisanej przez nią umowy. Bez znaczenia jest czy to będzie 20, 50 czy 70 mln dolarów. Każdy z nas ma prawo uważać podobne kwoty za zasłużone lub niemoralne (ja raczej zwracam się ku tej drugiej opcji), ale litera prawa jest tutaj jasna.