Dzieje się  /  Opinia

Ewa Farna opowiedziała o chorym hejcie z powodu wagi. W zaakceptowaniu ciała pomogła jej ciąża

ewa farna ciałopozytywnośc wywiad

Ewa Farna opowiedziała więcej o hejcie, który spadł na nią ze strony internautów i mediów plotkarskich z powodu wagi. Zawarta w nich nienawiść boli do dzisiaj, ale dzięki ciąży piosenkarka polubiła swoje ciało. I teraz mocno promuje ciałopozytywność.

Temat body positivity zatacza coraz szersze kręgi w naszym kraju i systematycznie zyskuje nowych zwolenników. Co w kraju lubującym się w dowcipach a la wujek z wesela wcale nie było takie oczywiste. W ostatnich tygodniach na ikonę ciałopozytywności wyrosła wokalistyka Ewa Farna, która w przeszłości na własnej skórze odczuła jak bolesne bywają kpiny z wyglądu. W niedawno opublikowanej piosence Ciało gwiazda pokazała jak ważna jest samoakceptacja i zebrała za to olbrzymie pochwały z (niemal) całego środowiska. Od haseł wspierających ideę ciałopozytywności wyraźnie odcięła się co prawda Agnieszka Kaczorowska, ale nie znalazła zbyt wielu zwolenników.

Trudno się temu dziwić, gdy posłuchamy obelg, na które natykała się w przeszłości Ewa Farna. Piosenkarka w nowym wywiadzie udzielonym portalowi Wysokie Obcasy zdradziła kilka przykładów i faktycznie brzmią one przerażająco, a przecież kierowano je w stronę młodej osoby, której ciało siłą rzeczy musi przejść pewne przemiany. Niestety, w oczach redaktorów plotkarskich mediów sylwetka Ewy Farnej była powodem do robienia sensacji:

Ataki na moją wagę były tak agresywne, że uważam, iż nazwanie tego cyberprzemocą było uzasadnione. Te komentarze zaczęły dawać mi się we znaki, myślałam, że coś ze mną jest nie tak (…) W najbardziej wrażliwym momencie życia czytałam, że wyglądam jak dwa tiry, jestem pontonem z ośmioma brodami… Wielokrotnie zastanawiałam się, czy ci, którzy wymyślają te straszne, krzywdzące nagłówki, zdają sobie sprawę, że po drugiej stronie jest żywy, myślący i czujący człowiek. Byłam nastolatką, moje ciało maksymalnie się zmieniało, przeistaczało z dziewczynki w kobietę, rosły mi piersi, tyłek, musiałam od nowa budować relację ze sobą i swoim wyglądem

– podkreśliła wokalistka.

Ewa Farna zaakceptowała siebie dzięki zajściu w ciążę.

Autorka takich hitów jak Ewakuacja i Cicho opowiedziała o tym, jak wielkiego szacunku do swojego ciała nauczyło ją zajście w ciążę. Cieszyło ją, że to, co kiedyś mogła uważać za złe, w rzeczywistości było okazem zdrowia. Dlatego przeprosiła się z własnym wyglądem i obiecała go pokochać, bo tylko w taki sposób ma szansę o siebie właściwie zadbać. Co ważne, Ewa Farna zwróciła uwagę w rozmowie również na ciemne oblicze ruchu body positivity:

Byłam pokazywana w gazecie jako ta, która promuje niezdrowy tryb życia, bo jest gruba. A obok mnie pokazano szczupłą modelkę. Tyle że my się znałyśmy, wiem, że jadła strasznie niezdrowo, nie wysypiała się i strasznie dużo paliła. Mój przyjaciel bardzo schudł, wszyscy mu mówili, że super wygląda, pytali, co robi, czy chodzi na siłownię, jaką stosuje dietę. A on był chory, miał raka. Trzeba sobie uświadomić, że zdrowie nie zawsze jest definiowane przez szczupłość.

Poruszona przez Farnę kwestia od dawna budzi kontrowersje i dlatego zwraca na nią uwagę wielu ekspertów zajmujących się tematem otyłości. Na Rozrywka.Blog o kulisach ruchu body positivity oraz absurdach ustalonego kanonu piękna niedawno opowiadała kulturoznawczyni dr Małgorzata Bulaszewska, według której ciałopozytywność czasem zatraca swój pozytywny wymiar i przeradza się w coś niebezpiecznego dla zdrowia. Dlatego tak ważne jest, że Ewa Farna nie boi się podjąć tego wątku i jest daleka od bezrefleksyjnego wychwalania szczupłości za wszelką cenę. Z takimi ambasadorkami przyszłość ciałopozytywności w Polsce rysuje się w jak najbardziej pozytywnym świetle.