TV

Nie tylko te netfliksy i internety. Nastolatkowie w pandemii oglądali telewizję nawet 3 godziny dziennie dłużej niż rok wcześniej

Picture of the author

Od dawna słychać narzekania szefów największych stacji telewizyjnych na postępujący odpływ młodych widzów, co potwierdzają właściwie wszystkie statystyki. W zeszłym roku na świat spadła jednak pandemia koronawirusa, które zmieniła mnóstwo w naszym życiu. Również to, co robimy w wolnym czasie. A telewizja na tym skorzystała.

Młodzi ludzie to nie są w żadnym razie ulubieńcy właścicieli wielkich korporacji, hollywoodzkich wytwórni i klasycznych baronów medialnych. Zamiast zachowywać się tak samo jak ich rodzice i rodzice ich rodziców mają własne pomysły na spędzanie wolnego czasu, zupełnie inaczej interpretują wygodę, a w dodatku przeważnie interesują ich zupełnie inne programy. Najlepiej poświęcone bohaterom w ich wieku (szokujące, wiem).

Zmieniające się nawyki korzystania z treści wideo i olbrzymi wzrost popularności streamingu sprawiły, że nawet największe sławy Hollywood jak Martin Scorsese i Steven Spielberg protestowały przeciwko nowej modzie. Nie wspominając o tym, że nie tak dawno grupa największych europejskich klubów piłkarskich spróbowała odłączyć się od UEFA i założyć własną Superligę. Co prowodyr całego przedsięwzięcia motywował właśnie tym, że młodzi oglądają coraz mniej meczów i mają niższy próg cierpliwości dla długich treści. Rzecz w tym, że choć ludzie przy władzy lubią na młodych narzekać, to jednocześnie bardzo chcą zdobyć ich przychylność. A okres najbliższych miesięcy będzie ku temu najlepszą okazją.

Bo pandemia koronawirusa zrównała nas wszystkich do jednego poziomu. Również pod względem korzystania z TV i VOD.

Wyraźnie wskazuje na to raport Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji przedstawiony marszałkom Sejmu i Senatu, prezydentowi oraz prezesowi Rady Ministrów. Dokument zatytułowany „Informacja o podstawowych problemach radiofonii i telewizji w 2020 roku” pokazuje kilka naprawdę interesujących faktów na temat nawyków polskich widzów. Okazuje się bowiem, że następstwem pandemii był powrót rodzinnego oglądania telewizji.

Po pięciu latach systematycznych spadków w 2020 roku czas spędzony przez statystycznego Polaka przed telewizorem wzrósł o prawie 5 minut. Sprawiło to, że dzienny czas oglądania telewizji zwiększył się w tym okresie bardzo wyraźnie. Zwłaszcza wśród najmłodszych roczników. Widzowie z grupy 10-15 lat spędzali przed dużym ekranem 3:55 godziny (w porównaniu do 1:35 h rok wcześniej), osoby w wieku 16-19 3:58 godziny (ponad trzy godziny więcej niż rok temu). Widać to też na przykładzie widzów z przedziału 20-24 lata, którzy w trakcie pandemii oglądali linearną telewizję średnio przez 4 godziny i 22 minuty. Ile poświęcali na to czasu w 2019 roku? Zaledwie 2 godziny i 4 minuty. Wzrosty pośród starszej widowni również nastąpiły, ale były zdecydowanie mniejsze.

Wszyscy Polacy w 2020 roku oglądali też mnóstwo VOD.

Nikogo chyba nie zdziwi, że najwięcej czasu w towarzystwie platform do wideo streamingu spędzają ludzie młodzi. Ale ta różnica wbrew pozorom nie jest wcale tak olbrzymia, jak mogłoby się wydawać. Osoby między 16 a 44 rokiem życia korzystają z VOD w mniej więcej podobnych proporcjach. Chodzi o różnice zaledwie kilku punktów procentowych przy poszczególnych przedziałach godzinowych i to też nie zawsze polegające na trendzie malejącym wraz z wiekiem internautów. A gdyby dodać do tego czas średni spędzony przy telewizorze, to wyniki jeszcze bardziej się wyrównują.

Oznacza to, że pandemia koronawirusa na krótki moment zatrzymała postępujące od lat zmiany. I sprowadziła nas wszystkich na ten sam poziom, bo każdy z nas musiał sobie poradzić z zamknięciem w czterech ścianach. A możliwości wcale nie jest tak wiele. Wobec tego rodzi się jednak pytanie, czy mamy tutaj do czynienia z jednorazowym wyskokiem czy jakąś realną zmianą na dłużej. Osobiście skłaniam się ku tej pierwszej opcji.

Jak tylko świat wróci do normy, to klasyczna telewizja znów będzie w kłopotach.

Bo plusy serwisów streamingowych są po prostu zbyt wielkie, a bariery związane z linearną telewizją nazbyt uciążliwe. Z czasem coraz więcej osób to dostrzeże, a nawyki pokolenia Y i Z przejdą też na ich dzieci. Nie należy tego jednak rozumieć opacznie. Klasyczna telewizja wcale nie składa się do grobu. Nadal jest bardzo pożytecznym narzędziem, które jest atrakcyjne i dla widzów, i dla reklamodawców.

Przykład Quibi, nowego serwisu streamingowego, który chciał pójść całkowicie w oglądanie na małym ekranie w podróży pokazuje, że ekstrema wcale nie są najlepszą strategią. Bo pandemia z pewnością przyczyniła się do jej błyskawicznej porażki i likwidacji, ale sami widzowie i bez tego narzekali na brak mnóstwa elementów dostępnych w telewizji i innych VOD. Oba te media w najbliższym czasie po prostu nadal będą się uzupełniać. I akurat do tego nawet pandemia nie jest im potrzebna.