REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

O Boże, Boże, Bożenko. Kobiety tyle lat walczą ze sztywnym kanonem piękna, a ty to psujesz

To miała być leniwa, słoneczna niedziela wieńcząca długi weekend, ale wtem Agnieszka Kaczorowska postawiła na nogi pół internetu. Aktorka, najbardziej znana z roli z Bożenki z „Klanu”, postanowiła się podzielić przemyśleniami na temat „mody na brzydotę”. Jej wpis był zły na tylu płaszczyznach, że nawet nie wiem od czego zacząć.

aleksandra kaczorowska bozenka z klanu body positive
REKLAMA

Zacznę więc od początku. Agnieszka Kaczorowska zawdzięcza sławę roli w ultrapopularnej telenoweli TVP (później wygrała jeszcze „Taniec z gwiazdami”). Nie była to kreacja oscarowa, ale siłą rzeczy stała się rozpoznawalna. Miała nawet propozycję sesji rozbieranej w „Playboyu”.

Na marginesie dodam, że był to niezły szok, ponieważ Bożenka w serialu była wzorem cnót i chciała zachować czystość do ślubu. Złamała jednak swoje przedmałżeńskie postanowienie, a fragment serialu tuż po utracie dziewictwa stał się viralem.

REKLAMA

Kaczorowska odmówiła jednak „Playboyowi”, bo „nie czuła się w swoim ciele na tyle dobrze, aby zrobić tak odważne zdjęcia”. W końcu jednak zdecydowała się na lekko erotyczną sesję, bo poczuła się gotowa i „ciało to TYLKO i AŻ ciało”.

Moje ciało będzie się zmieniać, a ja mam nadzieję patrzeć na nie z miłością już zawsze... Do końca moich dni... Nawet jak będzie pomarszczone, kto wie, może większe, na pewno inne... ale będzie moje. Piękne i kochane. Niosące moją duszę.

napisała w 2020 roku Agnieszka Kaczorowska

Brzmiało to trochę jak manifest body-positive, co nie? Tak było w 2020 roku.

Niedoszły króliczek „Playboya” każe innym kobietom być pięknymi.

Poniekąd rozumiem dlaczego zaatakowała ruch body-positive. Jest on coraz mocniejszy, nie każdemu się podobają jego założenia i chciała wyrazić po prostu swoje zdanie. Nie uderzyła jednak w promocję otyłości jako czegoś fajnego, a to jest przecież najbardziej kontrowersyjny aspekt tego ruchu.

Otyłość to oficjalnie choroba, coraz bardziej powszechna i do tego bardzo niebezpieczna. Dlatego trzeba bić na alarm, a nie starać się polubić swoje nadmiarowe kilogramy. No, chyba, że ktoś przytył z powodu innych chorób i nie ma na to żadnego wpływu. Nie popadajmy jednak w skrajności.

I mówię to z perspektywy kogoś, kto ma lekką nadwagę, a przynajmniej tak mi mówi aplikacja do ćwiczeń, ale staram się coś z tym zrobić. I często zmagam się z wyborem: czipsiorki i konsola czy może bieganie na dyszkę po lesie. Przesłanie ruchu body-positive pozwoliło mi jednak mieć mniejszą spinę na punkcie własnego wyglądu i ubioru, bo odgórnie ustalane kanony piękna są też bolączką męskiego świata.

Można powiedzieć, że sam byłem też przez to ofiarą tak zwanego body-shamingu, aczkolwiek to i tak za duże słowo. Po prostu zaczęli nabijać się ze mnie znajomi, bo zawsze byłem szczupłym chłopakiem. I nie było to miłe. Niestety po 30-stce metabolizm zwalnia i sam z siebie człowiek nie chudnie. Jest to irytujące, ale walczę, bo czuję, że nawet niewielka aktywność fizyczna ma zdumiewające rezultaty psycho-fizyczne.

Body-positive naprawdę wnosi mnóstwo pozytywnych zmian w naszym świecie.

Jednak pani Kaczorowska wzięła na celownik najbardziej pozytywną cechę ruchu body-positive – pokazywanie, że nie każdy urodził się na tyle ładnym, by wystąpić w „Playboyu”. I nie ma w tym nic złego. Ona nazwała to jednak „modą na brzydotę” i „eksponowaniem swoich wad”. Pewnie rozsierdziły ją zdjęcia innych bez makijażu, te z włosami pod pachami albo takie z rozstępami po ciąży, które uwidaczniają wszelkie niedoskonałości.

Można więc dojść do wniosku, że skoro się nie malujesz, to znaczy, że nie jesteś piękna. Wrzucasz fotkę, na którym jesteś zmęczony i potargany, to znaczy, że nie jesteś przystojny. Masz rozstępy? Jak śmiesz to pokazywać publicznie!? Jednak cytując ją sprzed roku: ciało to TYLKO i AŻ ciało.

A może chodziło jej o to, że skoro jesteś brzydka/brzydki to kasuj konto na Instagramie i bądź szpetny gdzie indziej?

Kaczorowska nie jest wielkim autorytetem, ale ma spore zasięgi w sieci – obserwuje ją aż 400 tysięcy osób, więc nawet bez burzy medialnej jej krzywdzące refleksje docierają do ogromnej liczby osób. A potem dziwi się, że widzi „zgarbione nastolatki, chowające się na zdjęciach za swoimi włosami czy rękoma, bo bycie pięknym i wyjątkowym nie jest w modzie”. Jest zupełnie odwrotnie.

Dziewczyny naczytają się bzdur o tym, co jest uznawane za piękne, naoglądają się zdjęć na Instagramie i potem wstydzą się siebie, bo nie przypominają influencerek z internetu. A przecież takie standardy też się nie wszystkim podobają. Ba! Nie każdemu nawet uroda Agnieszki Kaczorowskiej może się podobać.

REKLAMA

Abstrahując już od tego, że większość fotografii najpierw jest obrabianych w Photoshopie, a modelki wcześniej spędzają godziny na make-upie i robią milion ujęć w czasie profesjonalnej sesji, z której wybiorą to jedno zdjęcie na sociale. To jest dopiero zła moda, a widziane przez nas w ten sposób piękno jest zwykłym kłamstwem.

* zdjęcie główne: www.instagram.com/agakaczor

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA