Seriale  /  Top

„Przyjaciele” są spoko, ale są lepsze sitcomy. TOP 15 seriali, za które fani daliby się pokroić

Picture of the author

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu mianem sitcomu określano komedie nagrywane przy udziale rechoczącej publiczności, których centralnym miejscem akcji była kanapa. Przez ten czas gatunek ewoluował w przeróżnych kierunkach – od mockumentu po animację. Większość najlepiej ocenianych produkcji zobaczymy online w Polsce.

Obecnie sitcomami nazywa się seriale komediowe, w których dominuje humor sytuacyjny (nazwa gatunku pochodzi od angielskiego skrótu „situation comedy”). Nie musi być w nich już śmiechów z puszki, a akcja może się przenosić z kanapy do innych wymiarów – jak w przypadku lidera rankingu.

Do stworzenia listy najlepszych sitcomów posłużyłem się danymi z IMDb i Filmweba. Nie jest to rozwiązanie idealne – o ile w amerykańskiej bazie jest wyszczególniony ten podgatunek, o tyle w polskiej są tylko komedie, gdzie na 4. miejscu jest anime „Dragon Ball”, które ma mało wspólnego z sitcomem.

Jakby tego było, nie wszystkie najlepsze sitcomy możemy obejrzeć w tej chwili legalnie w Polsce. Mowa tu o takich serialach jak „WandaVision”, „Hoży doktorzy”, „Futurama”, czy „Różowe lata 70.”, które są wysoko na IMDB, ale nie ma ich na platformach VOD w naszym pięknym kraju. Dlatego kierowałem się obecnością tytułu na obu listach, liczbą ocen, a także możliwością obejrzenia ich online (a i tak w przypadku niektórych są dostępne pojedyncze sezony). Potem liczyłem średnią dwóch ocen i voila!

Najlepiej oceniane sitcomy, które obejrzysz online - TOP 15

15. Głowa rodziny (Netflix / Play Now / Canal+)

Stworzona przez Setha MacFarlane’a kreskówka dla dorosłych ma wszystko to, co fani gatunku uwielbiają: szyderczy, sarkastyczny humor, który nie bierze jeńców, i niedorzecznych bohaterów m.in. gadającego psa-alkoholika czy niemowlaka, który chce zamordować swoją matkę. Simpsonowie to przy Griffinach całkiem normalna rodzina. Ich perypetie doczekały się wielu nagród, potężnej fanbazy i 19 sezonów. Wszystkie obejrzymy na Canal+, a na Netfliksie tylko „środek”: od 12 do 18 serii.

Ocena: 8,02

14. Community (Netflix)

Adwokat Jeff Winger (Joel McHale) traci pracę, gdy wychodzi na jaw, że nie ma licencji. Zapisuje się więc do najsłabszego koledżu w mieście, by ją zdobyć. W Greendale Community College studiują najsłabsi absolwenci liceów, gospodynie domowe i emeryci.  Załatwienie dyplomu zaczyna schodzić jednak na dalszy plan, kiedy poznaje nowych znajomych i na poważnie zaczyna się angażować w studenckie życie. W „Community” występuje zdecydowanie bardziej wyszukane poczucie humoru niż w innych produkcjach.

Serial był wielkim powrotem Chevy'ego Chase'a, którego kariera w pewnym momencie wyhamowała, a Donaldowi Gloverowi otworzył drzwi do międzynarodowej sławy. Później aktor stworzył serial „Atlanta”, zagrał Lando w „Han Solo: Gwiezdne wojny – historie”, a także wydał megaprzebój „This is America”.

Ocena: 8,05

13. Teoria wielkiego podrywu (HBO GO / Chili)

Geekowa wersja „Przyjaciół”. Głównym bohaterem jest grupka znajomych – naukowców, których zdolności społeczne są odwrotnie proporcjonalne do poziomu ich wiedzy o fizyce kwantowej i „Star Treku”. Przeciwwagą dla tego towarzystwa staje się nowa sąsiadka – kelnerka, która kieruje się w życiu zupełnie innymi wartościami. Spotkania tych dwóch świat wywołują salwy śmiechu. O popularności serialu świadczą goście, którzy przewijali się przez 12 sezonw. Na ekranie mogliśmy zobaczyć m.in. Stephena Hawkinga, Buzza Aldrina, Billa Gatesa, Stana Lee czy Neila deGrasse Tysona.

Ocena: 8,05

12. Technicy-magicy (Netflix)

„Halo! Dział IT. A próbowała pani wyłączyć i włączyć ponownie?” – kto nie zna tego powiedzonka? Kultowa produkcja obdarzona specyficznym, brytyjskim poczuciem humoru. Głównym bohaterem jest dwójka stereotypowo przedstawionych nerdów z działu IT. Ich siedzibę umieszczono w podziemiach dużej korporacji. Serial zaczyna się w momencie przyjścia ich nowej szefowej, która jest na bakier z technologią. To prowadzi do niezliczonej liczby przekomicznych sytuacji. Fani do tej pory nie mogą przeboleć, że „Technicy-magicy” doczekali się zaledwie czterech 6-odcinkowych sezonów.

11. Współczesna rodzina (Prime / HBO GO / Netflix / Canal+)

Komedia pomyłek, w której obserwujemy losy wielopokoleniowej rodziny w różnych konfiguracjach i różnymi problemami – białego bogacza, który poślubił młodszą seks-bombę z Kolumbii, małżeństwo z trójką dorastających dzieci i parę gejów, którzy adoptowali dziewczynkę. I wierzcie lub nie, ale nie jest to serial epatujący polityczną poprawnością. Jedną z głównych ról – tego białego bogacza - gra Ed O’Neill, czyli Al Bundy ze „Świata według Bundych”. Poglądy i poczucie humoru obie postacie mają niemal identyczne. Serial wciąż nie przestaje bawić i relaksować po nawet najbardziej stresującym i paskudnym dniu.

Ocena: 8,16

10. Jak poznałem waszą matkę (Netflix / Canal+)

Dla niektórych fanów sitcomów „Jak poznałem waszą matkę” bije na głowę „Przyjaciół” pod względem lepiej napisanych postaci i dialogów. I to nawet pomimo ostatniego 9. sezonu, który zawiódł wielu widzów. Fabuła serialu kręci się wokół Teda, który odpowiada swoim dzieciom na pytanie zadane w tytule. Biorąc pod uwagę liczbę sezonów, to była wielka miłość. Nie jest to jednak zbiór przypadkowych anegdot, każdy odcinek ma swój motyw przewodni, jest wypełniony ciętym humorem, a wiele wątków pobocznych łączy się w spójną całość. To serial o zwykłych ludziach, związkach i przyjaźni, który potrafi doprowadzić do łez – i tych na smutno i na wesoło.

Ocena: 8,18

9. Brooklyn 9-9 (Netflix)

Polacy mają „13 posterunek”, a Amerykanie „Brooklyn 9-9”. Serial wychodzi poza granice tytułowego komisariatu i czasem staje się rasowym akcyjniakiem kryminalnym, a czasem blisko mu do heist movie (odcinki halloweenowe). To, co pozostaje niezmienne, to rozbrajające gagi i sytuacje, których nie powstydziłaby się trupa Monty Pythona. Z sezonu na sezonu serial nabiera też psychologicznej głębi i pomiędzy głupotami porusza wiele aktualnych zagadnień – rasism, feminizm, toksyczna męskość, homobia i wiele innych.

Ocena: 8,25

8. Simpsonowie (Play Now)

Dziadek wszystkich współczesnych animacji dla dorosłych („South Park” jest ojcem) i najdłużej emitowany serial w historii telewizji – jest nadawany od 1989 roku. Jest błyskotliwą (i profetyczną!) satyrą na amerykański styl życia, a przez te trzy dekady stał się też niejako kroniką przemian społeczeństwa. Serial bawi surrealistycznymi przygodami - od durnych gagów po naprawdę wielopoziomowy humor. „Simpsonowie” byli puszczani w Polsce na wielu kanałach w telewizji, obecnie możemy ich obejrzeć na Fox Comedy, a online na Play Now – niestety tylko dwa, dodane jakby przypadkowo, sezony: 23 i 29.

Ocena: 8,29

7. South Park (Netflix)

Serial na zawsze zrewolucjonizował myślenie o „kreskówkach”. „South Park” pokazał, że taka forma może służyć nie tylko do przekazywania morałów dla dzieci. Tematy tabu są tu po to, by je poruszać, a żarty nie mają żadnych granic. Można się pośmiać z przeklinających bohaterów, ale serial od niemal 25 lat trafnie komentuje rzeczywistość. Kpi z zachowań zarówno prawej jak i lewej strony, punktuje poprawność polityczną, ideologie i religie oraz śmieje się ze wszystkiego i wszystkich, a przede wszystkim z głupoty i hipokryzji. Szkoda, że na Netflixie nie ma początkowych sezonów serialu a jedynie 1. i 20-23, resztę obejrzymy jednak za darmo na oficjalnej stronie, ale po angielsku.

Ocena: 8,3

6. Parks and Recreation (Prime Video)

Gigantyczny sukces „Biura” (o którym za chwilę) przyczynił się do powstania podobnej produkcji. Zamiast firmy sprzedającej papier, mamy urząd i tytułowy wydział Parków i Rekreacji. Jego główną bohaterka Leslie Knope jest zupełnym przeciwieństwem Michaela Scotta – to przeambitna kobieta z aspiracjami politycznymi, która próbuje jakoś ogarnąć swoich niezbyt rozgarniętych współpracowników. Serial kipi od prostego, ale doskonałego humoru, a z większością postaci chcielibyśmy się zaprzyjaźnić. To tutaj swój talent komediowy (i muzyczny) szlifował Chris Pratt, a grający Rona Swansona Nick Offerman stał się wzorem do naśladowania dla mężczyzn i obiektem westchnień dla wielu kobiet.

Ocena: 8,4

5. Chłopaki z baraków (Netflix)

Biorąc pod uwagę liczbę ocen z IMDb i Filmweba, wychodzi na to, że serial szczególnie przypadł do gustu Polakom. Kanadyjczycy zamieszkujący osiedle barakowozów Sunnyvale mają wiele przywar, które wydają się jakby znajome: kombinują, by się nie napracować, lubią się porządnie nawalić i rzucają miechem jak wściekły szewc. „Chłopaki z baraków” są serialem stylizowanym na chałupniczy dokument, więc nie każdemu się taka forma spodoba. Jednak dzięki temu bohaterowie wyglądają jakby byli z krwi i kości, ich chore akcje ogląda się z zapartym tchem, a wiele tekstów weszło do słownika mowy potocznej. Serial początkowo miał zaledwie 7. sezonów, ale po przejęciu go przez Netflixa, doczekał się kolejnych serii i spin-offów - według części konserwatywnych fanów - słabszych. Pozostali cieszyli się, że mogli na dłuższy czas zanurzyć się w tej patoepopei.

Ocena: 8,45

4. Przyjaciele (HBO GO)

Kiedy myślimy sitcom, widzimy właśnie tę grupę przyjaciół na kanapie w kawiarni Central Perk. Nie da się być pochłaniaczem popkultury bez natknięcia się na perypetie Rachel, Monici, Phoebe, Joeya, Chandlera i Rossa. Jednak oglądanie „Przyjaciół” po latach może być rozczarowujące, bo niektóre żarty się potwornie zestarzały. Nie zmienia to faktu, że to wciąż jeden z najbardziej pozytywnych i uwielbianych seriali jakie kiedykolwiek powstały. Utorował drogę dla wielu innych tytułów na liście np. „Jak poznałem waszą matkę” lub „Teoria wielkiego podrywu”.

Ocena: 8,58

3. BoJack Horseman (Netflix)

Z „BoJackiem Horsemanem” jest trochę jak z „Dniem Świra”. Dla młodych to świetna komedia, dla starszych widzów to dramat. Głównego bohatera z sitcomami jednak łączy wiele – sam jest przebrzmiałą gwiazdą serialu z tego gatunku - „Rozbrykani”. Teraz walczy ze swoimi demonami, a rykoszetami dostają jego bliscy. Serial ma zabawne momenty, ale z każdym sezonem jest coraz bardziej dołujący i nie bawi się eksperymentować: odcinek z mową pogrzebową to jedna z najlepszych chwil w historii produkcji puszczanych na małym ekranie. Serial wpisuje się w popularny nurt seriali o antybohaterach.

Ocena: 8,62

2. Biuro (Prime Video)

Jeżeli jest jeden powód, dla którego warto zapłacić abonament (lub wziąć okres próbny) w serwisie streamingowym Amazona, to jest nim właśnie „Biuro”. Amerykański remake brytyjskiego serialu mockumentary już teraz doczekał się statusu kultowego. Śledzenie życia pracowników biura zajmującego się sprzedażą papieru na na nomen omen papierze brzmi nudno, ale twórcom udało się przekuć w arcyciekawy serial z postaciami, których nie da się nie pokochać (no, może z wyjątkiem Toby'ego). Nieprzebrana wylęgarnia memów, śmiechów i łez.

Ocena: 8,8

1. Rick i Morty (Netflix)

Rick i Morty to nie tylko najlepiej oceniany serial komediowy, ale i popkulturowy fenomen. Wiele osób, które do tej pory stroniły od animacji dla dorosłych, wkręciło się w ten świat po uszy i z dumą noszą koszulki z głównymi bohaterami. A są nimi: Rick – genialny, wiecznie pijany naukowiec-socjopata i jego poczciwy wnuk Morty, z którym razem wplątują się szalone przygody. Serial w ko(s)miczny sposób przenosi zagadnienia z astrofizyki na popkulturowy grunt, będąc przy okazji doskonałą satyrą na współczesność - bez żadnych tematów tabu. Niektóre odcinki (międzywymiarowa kablówka), teksty („Show me what you got!”) i bohaterowie (Pickle Rick) stały się już kultowe. Z każdą kolejną serią „Rick i Morty” stawał się coraz bardziej przeciętny. W czerwcu wyjdzie 5. sezon. Oby zmienił ten trend, bo wtedy miejsce pierwsze w rankingu będzie w tym totalnie totalnie niesprawiedliwe.

Ocena: 8,9

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst