Seriale  /  Top

Im cofnięcie zegarka o godzinę bardzo by pomogło. Oto najlepsze seriale z najgorszymi zakończeniami w historii

Picture of the author

Dobry serial poznajemy po tym jak się kończy, a nie jak zaczyna – parafrazując klasyka. Już nieraz przekonaliśmy się o tym, że najtrudniejszą rzeczą przy tworzeniu serialu jest właśnie wymyślenie satysfakcjonującego zakończenia. Bardzo rzadko się to udaje, czego dowodzi poniższa lista – serialów znanych i lubianych, ale hejtowanych za finał... lub jego brak.

UWAGA! Artykuł zawiera najgorszy rodzaj spoilera - w wielu wypadkach wyjawiam zakończenie serialu. Bądźcie ostrożni zagłębiając się w tekst.

W nocy z 27 na 28 marca następuje zmiana czasu z zimowego na letni. Cofamy wtedy zegarki o godzinę i tym samym śpimy krócej. Ta „moc” przydałaby się przy niektórych serialach. Gdyby zakończyły się wcześniej, wyszłoby im to na plus. Na liście znajdziemy tylko jeden serial, który trwa za długo – i wcale nie jest to „The Walking Dead”. Pozostałe tytułu doczekały się zakończeniem, który zawiodło wielu fanów.

Seriale z najgorszymi zakończeniami w historii

Rodzina Soprano

Mało który finał serialu tak bardzo podzielił widownię. Historia bossa mafii Tony'ego Soprano (James Gandolfini) została brawurowo urwana przy dźwiękach piosenki „Don't Stop Believin” zespołu Journey. Jedni widzowie docenili otwarte, „eksperymentalne” zakończenie w przewrotnym stylu - charakterystycznym dla serii. Drudzy strasznie narzekali na jego dwuznaczność i gwałtowność. Nawet członkowie obsady myśleli... że popsuł się im telewizor.

Dopiero po latach twórca serii, David Chase, poniekąd potwierdził teorię mówiącą o tym, że pokazany w serialu moment poprzedzał śmierć głównego bohatera. To, że finał „Rodziny Soprano” jest wciąż analizowany świadczy o tym, że może nie było to najlepsze wyjście, ale na pewno potwierdziło wyjątkowość i rewolucyjność serialu.

House of cards

Oskarżenia o molestowanie seksualne skierowane wobec Kevina Spaceya doprowadziły do pospiesznego i nieuzasadnionego fabularnie uśmiercenia odgrywanego przez niego głównego bohatera. Scenarzyści przebojowego serialu Netfliksa napisali od nowa ostatni sezon, a konsekwencje tego kroku były fatalne. Misternie budowany „Domek z kart”, jak na ironię, zupełnie się rozsypał. Ze świetnie skonstruowanego thrillera politycznego stał się czystym chaosem. Pierwsze skrzypce zaczęła grać jego serialowa małżonka Claire (Robin Wright), jednak jej działania były mniej logiczne i bardziej brutalne niż Franka Underwooda. Nikt nie był w stanie jej zrozumieć. Sporo osób nawet nie obejrzała 6. sezonu do końca.

Jak poznałem waszą matkę

Spostrzegawczy fani już wcześniej rozpracowali tożsamość matki dzieci Teda. Jednak forma, w jakiej została podana na tacy, była bardzo słaba. Przez niemal 200 odcinków widzowie słuchali opowieści o tym jak Ted poznał tytułową Matkę. Kiedy Tracy (Cristin Milioti) wreszcie zostaje pokazana na ekranie w końcówce 8. sezonu, widzowie byli nią oczarowani. Niestety niedługo potem dowiadywali się, że... nie żyje od dawna. Fani solidarnie zgadzają się, że ostatni sezon był po nudny, ale jego zakończenie to cios poniżej pasa.

Plotkara

Chyba wszyscy fani kultowej teen dramy byli załamani zakończeniem, które zaserwowali twórcy. Postanowili wreszcie ujawnić, kim jest tytułowa blogerka. Okazał się nią Dan Humphrey  (Penn Badgley). Widzowie byli skonsternowali, bo nie miało to sensu i wyszło na to, że jest totalny psychopatą.

Jako „Plotkara” atakował bowiem sam siebie i zrujnował nie tylko swoje życie, ale i swojej siostrze Jenny (Taylor Momsen). Z kolei Serena (Blake Lively) wyszła w takim razie za swojego oprawcę. Strasznie to chore, nieprawdaż? Ale tak to się dzieje, kiedy scenarzyści dopiero po kilku sezonach wpadają na tak naciągany pomysł.

Zagubieni

„Zagubieni” nadal królują w rankingu seriali z największą liczbą niewyjaśnionych wątków i tajemnic. Namnożyły się jak króliki, a z epilogu nic nie wynika. Kiedy teraz zapytałbym kogoś, kto oglądał produkcję na bieżąco, o to, jak się zakończyła i o co w niej chodziło, nikt nie znałby odpowiedzi na to pytanie. Sam musiałem ostro poszperać w pamięci.

Czy wszyscy zginęli w katastrofie samolotu, a wyspa była swoistym czyśćcem lub historią „co by było, gdyby”? O co chodziło z liczbami 4, 8, 15, 16, 23 i 42? Skąd u licha wziął się tam niedźwiedź polarny (tak, wiem, że pewnie pochodził z laboratorium DHARMA, ale to tylko domysł)? Twórcy w „kościelnym” finale pokazali alternatywne zakończenie, bo to było najprostsze rozwiązanie. A widzowie poczuli się oszukani.

Dexter

Serial o seryjnym mordercy z sezonu na sezon był coraz gorszy. Jednak finał był policzkiem dla wiernych fanów, którzy wytrzymali do końca. Dexter Morgan (Michael C. Hall) nie poniósł żadnych konsekwencji swoich czynów. Bywa. Serial mógł mieć jednak satysfakcjonujące zakończenie - „bestia” wpływa swoim jachtem w oko cyklonu, by odebrać sobie życie i tym samym chronić bliskich.

Tymczasem zamiast tego Dexterowi jakimś cudem udaje się wyjść cało i zostaje... drwalem. Tak, dokładnie. W ostatniej scenie widzimy, że rozpoczął pracę w tartaku. Żaden serial na liście nie miał tak głupiego zakończenia. Autorzy najwyraźniej nie chcieli być tak kojarzeni, dlatego wkrótce zobaczymy 9. sezon serialu. Aż z ciekawości go obejrzę, by zobaczyć na jaki „genialny” pomysł teraz wpadną.

Gra o tron

O tym, że „Gra o tron” miała beznadziejne zakończenie świadczy fakt, że praktycznie nikt już nie mówi o serialu. Nawet nie powstają memy. Ostatni sezon pozostawił ogromny niesmak. A pamiętacie, jakim wydarzeniem była premiera nowych odcinków? Wszyscy o nich dyskutowali. Daenerys dosłownie wychodziła z lodówki. 8. sezon był niestety katastrofą. To efekt tego, że serial fabularnie wyprzedził wydarzenia z sagi „Pieśń lodu i ognia” George'a R. R. Martina. Kiedy pierwsze sezony wiernie ją oddawały, wszystko było cacy. Kiedy jednak David Benioff i D.B. Weiss musieli sami wymyślać historię i modyfikować postacie i sceny z pierwowzoru, nie wychodziło im to najlepiej.

W finale serii wymordowali niemal wszystkich głównych bohaterów, „bo tak”, a wcześniejsze długaśne wątki albo pozostały niewyjaśnione, albo ucięte, albo zakończone zbyt szybko, mając gdzieś logikę. Jedyną szansą na odpokutowanie grzechów, byłby reboot ostatniego sezonu albo chociaż wersja reżyserska w stylu „Snyder Cut”. Na to jednak raczej nie mamy co liczyć.

Breaking Bad

Finał „Breaking Bad” sam w sobie nie był zły. Część fanów narkotykowej kariery Waltera White'a spodziewało się jednak czegoś bardziej „wow”. Serial Vince’a Gilligana jest majstersztykiem pod względem konstrukcji fabuły, dialogów, postaci, a foreshadowingi na początku odcinków powinny być wykładane na zajęciach scenopisarstwa.

W ostatnich scenach zabrakło nieprzewidywalnego plot twistu, których wcześniej było co niemiara, a sam motyw z karabinem maszynowym w bagażniku był lekko kiczowaty i nie w stylu lubiącego bardziej finezyjne rodzaje zemsty Heisenberga. Całość zakończyła się w sumie happy endem. Plan się powiódł, a do śmierci White'a byliśmy przygotowywani przez wszystkie sezony. To przynajmniej moje odczucie, z którym nikt nie musi się zgadzać. Jest też przecież rzesza osób, którzy byli zachwyceni finałem „Breaking Bad”.

Świat według Kiepskich

Na koniec serial, który trwa zdecydowanie za długo. I nie mówię tu o godzinie, ale o latach. I niestety nie zapowiada się na jego rychłe zakończenie. Bylibyśmy zadowoleni z jakiegokolwiek Polsat nie zabija się kury znoszącej złote jaja. Nawet jeśli umierają aktorzy wcielający się w głównych bohaterów. Brzmi to okrutnie, ale cóż... taka jest prawda.

Niedawno dowiedzieliśmy się, że stacja kreci kolejne odcinki serialu. Pomimo tego, że w ostatnim czasie odszedł uwielbiani przez widzów Dariusz Gnatowski (Boczek) i Ryszard Kotys (Paździoch). Razem z Andrzejem Grabowskim, grającym Ferdka, stanowili trio, dla którego się ten serial przede wszystkim oglądało. Nie powinno się krytykować sezonu przed oglądaniem, ale nie da się ukryć, że nie wyjdzie z tego nic dobrego. Zwłaszcza że już wcześniej poziom „Kiepskich” mocno spadł w stosunku do starych odcinków.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst