1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. TV

Dzwonił 2012 i chce swoje żarty z powrotem. „Kabaret. Super show Dwójki” jest gorszy, niż te wcześniejsze

Dzwonił 2012 i chce swoje żarty. Kabaret. Super show Dwójki jest serio zły

TVP ruszyło z nowym programem kabaretowym. „Kabaret. Super show Dwójki” to godzina tortur, które rozbawią tylko najbardziej zdesperowanych. 

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Nabijanie się z TVP ze sportu wyczynowego stało się rekreacją. Dziś większość historii o mediach mogłoby się kończyć „a w TVP, to wiadomo” – i tu krótka pauza na pełne zrozumienia kiwanie głowami. Czasem te dogryzania są uzasadnione, czasem mniej. Nie zmienia to jednak faktu, że TVP robi co może, żeby trafiać ze swoją ofertą możliwie szeroko. Grane są więc różne Zenki, „Voice of pełny przekrój demograficzny”, stałe programowe telenowele i tak dalej.

Gdzieś po drodze zniknął jeden z najbardziej rozpoznawalnych elementów telewizji – kabaret.

Ten szlachetny niegdyś gatunek (wystarczy wspomnieć, że początki polskiego kabaretu sięgają do Tadeusza Boya-Żeleńskiego czy Juliana Tuwima) przez lata funkcjonowania w polskiej telewizji stał się symbolem obciachu i dość dyskusyjnego poczucia humoru. Oczywiście generalizowanie w tym przypadku jest krzywdzące, bo niemal każda współczesna grupa debiutująca w polskich domach z początku miała swój własny styl, pomysły i często bardzo błyskotliwe skecze. Z czasem jednak większość z nich powtarzała swoje udane pomysły, uśredniała je, dopasowywała do niewygórowanych oczekiwań, jakie nakładały stacje telewizyjne.

Z czasem okazało się, że najlepiej sprawdzają się te same wąsate dowcipy bez polotu. Do znudzenia karmieni byliśmy „chłopem przebranym za babę”, najnudniejszymi na świecie scenkami rodzajowymi z „typowego polskiego domu”. Satyrycy, którzy przecież powinni obserwować naszą rzeczywistość nie byli w stanie zrozumieć, że i my, i nasze domy, i dodatkowo świat dookoła zmieniły się nie do poznania.

„Kabaret. Super show Dwójki”, czyli co ja oglądam?

Nowy program, który swoją fajność sugeruje już w tytule (co swoją drogą brzmi jak błaganie o uwagę), prowadzony jest przez Bartosza Gajdę (kiedyś członek Kabaretu Łowcy. B) i Roberta Motykę (Paranienormalni). Tego pierwszego skądinąd cenię za błyskotliwy humor i dość bezkompromisowy, cięty język. I naprawdę nie wiem co się stało, ale ten program jest po prostu okropny.

Choć o poczuciu humoru, jak o gustach, nie powinno się dyskutować, to jeszcze nigdy nie zetknąłem się z tak drastycznym rozminięciem się oczekiwań z finalnym efektem. A wiem, co mówię, bo oglądałem „Hipnozę” od TVN-u. W obu przypadkach odniosłem wrażenie, że osoby odpowiedzialne za program albo nie widziały go, albo komuś zabrakło szczerości, żeby przyznać, że żarty to muszą przede wszystkim być śmieszne, bo bez tego to tak trochę głupio nazywać coś kabaretem.

W jednym ze skeczy Bill Gates prezentuje nową aplikację, którą testuje na Małgorzacie Rozenek i Radosławie Majdanie. Żart polega na tym, że gwiazdy (zupełnie przypadkiem często związane z konkurencyjną stacją) są po prostu niemądre i łase na popularność. Strzały wymierzone w celebrytów są tak toporne, jakby pisał je nie komik z wieloletnim doświadczeniem, a generator sucharów, któremu w dodatku w tłoki ktoś wsypał pokruszony beton.

„Kabaret. Super show Dwójki” to powtórka z wątpliwej rozrywki, tylko zrobiona gorzej. Choć niemal obyło się bez seksistowskich żartów, wrócił do telewizji topos chłopa w sukience. Wróciły też – a jakże! – wątki konfliktu pokoleniowego, kabaretowe przerywniki muzyczne tak suche, że chyba wolałbym reklamy.

Przez niemal godzinę uśmiechnąłem się raz.

Bo przypomniał mi się skecz Monty Pythona o najzabawniejszym dowcipie świata. Ten żart jest tak zabawny, że każdy, kto go usłyszy umiera ze śmiechu. Gdy alianci chcą go użyć jako broni na wojnie, tłumacze przekładający go na niemiecki czytają i tłumaczą maksymalnie jedno słowo, a i tak jeden z nich ląduje w szpitalu. Nowy program kabaretowy Gajdy i Motyki co prawda nie wyśle was do szpitala, nie zabija z nudów, ale po obejrzeniu go „Warsaw shore” na innym kanale wydawało mi się atrakcyjne, bo przynajmniej było jakieś. Czujcie się ostrzeżeni.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News.