1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Polska wieś, jakiej dotąd nie widzieliście. Dorota Kobiela opowiada nam o pracy przy filmie „Chłopi”

Dorota Kobiela na planie filmu Chłopi

Dorota Kobiela, znana głównie jako reżyserka nominowanej do Oscara animacji „Twój Vincent”, przygotowuje właśnie swój kolejny niezwykły projekt. Będzie to animacja malarska oparta na powieści „Chłopi” Władysława Reymonta. Film będzie mieć swoją premierę w 2022 roku. O produkcji opowiada nam jej autorka.

Dorota Kobiela — wywiad dla Rozrywka.Blog

Przemysław Dobrzyński: Zanim przejdziemy do „Chłopów”, chciałbym się spytać o to, co spowodowało, że w ogóle zainteresowała się pani filmem w kontekście drogi zawodowej? I pytanie łączące się z tym czemu wybrała pani animację?

Dorota Kobiela: Wywodzę się z tzw. ścieżki malarskiej; całe życie zajmowałam się malarstwem i rysunkiem. W pewnym momencie, podczas zajęć na ASP zaczęłam kierować się bardziej w stronę przedmiotów związanych z multimediami i animacją. Później studiowałam w Warszawskiej Szkole Filmowej reżyserię i z tego z czasem wykształciła się moja fascynacja zarówno reżyserią, jak i animacją. Pierwszym krokiem w tym kierunku był film krótkometrażowy „Loving Vincent”, który później rozwinął się do pełnego metrażu, czyli ostatecznie do filmu "Twój Vincent".

Mało kto może powiedzieć o aż tak imponującym rozwinięciu swojego krótkiego metrażu. „Twój Vincent” odniósł nie lada sukces na światową skalę.

Tak, stał się pierwszym pełnometrażowym filmem, który został namalowany przy użyciu technik malarskich. Zarobił do tej pory ponad 40 mln dol. globalnie, co oznacza, że jest najbardziej kasowym polskim filmem na świecie. Był też nominowany do Oscara. Z tak skromnych marzeń dotyczących zrealizowania filmu o moim ulubionym malarzu, los dał mi znacznie więcej niż oczekiwałam. Tym niemniej, staram się nie myśleć o sobie w kategoriach powiązanych tylko i wyłącznie z animacją, bo praca przy „Twoim Vincencie” jak i teraz przy „Chłopach” to także zdjęcia na planie, z żywymi aktorami, scenografią.

Mimo wszystko musiało być to dla pani zaskakujące, że akurat „Twój Vincent” odniósł taki sukces, prawda? To nie jest typowa mainstreamowa produkcja, po której można spodziewać się rozgłosu.

Tak, „Twój Vincent” to mimo wszystko film nietypowy, z jednej strony artystyczny, a z drugiej oryginalny. Na pewno wygrał tym, że pokazał coś, czego ludzie wcześniej nie widzieli. Animacja malarska była ogromnym atutem, bo po raz pierwszy pokazano ją na taką skalę i tak szerokiej publiczności. Sam temat, czyli Vincent Van Gogh i jego malarstwo, które stało się rozpoznawalne i popularne na całym świecie, również odegrały istotną rolę.

Wydaje mi się też, że ludzie dostrzegli w tym filmie iż my, jego twórcy, włożyliśmy w niego szczere emocje i serce. Że nie jest on tylko pustą zabawą z formą, ale nas naprawdę historia Van Gogha fascynuje i chcemy się nią podzielić ze światem. Moim zdaniem gdy człowiek/artysta podchodzi do swojego dzieła/pracy szczerze, to ludzie instynktownie czują w nim prawdę.

Skąd pomysł, by tym razem sięgnąć po „Chłopów”?

„Chłopami” tak zupełnie szczerze zachwyciłam się dopiero, gdy sięgnęłam względnie niedawno po audiobooka, bo czytałam tę powieść w liceum, ale wówczas odbierałam to trochę jak pewnie niejeden uczeń, jako drogę przez mękę. Do mnie na etapie liceum „Chłopi” nie trafili, bardziej zapamiętałam z tamtego okresu dzieła Gombrowicza czy „Lalkę”, a „Chłopi” jakoś gdzieś umknęli.

I nagle, po latach, podczas malowania albo jakichś prac w Photoshopie zaczęłam słuchać „Chłopów” w wersji na audiobooka i to drugie podejście, w bardziej dorosłym wieku sprawiło, że zafascynowałam się tym dziełem. Odkryłam w tej powieści niezwykłą malarskość, masę symboliki. Odniesienia do malarstwa są w niej bardzo silne, niektóre mocno poetyckie i obrazowe, inne bardziej dosłowne, jak np. śmierć Boryny, która jest ewidentnym obrazem siewcy. Dotknęła mnie też historia, która jest bardzo nośna. Ten trójkąt miłosny, który tworzy się między Maciejem Boryną, Jagną i Antkiem; te wszystkie większe i mniejsze konflikty.

By sprawdzić, czy to tylko moje odosobnione zdanie, czy może jest coś na rzeczy, zakupiłam anglojęzyczną wersję „Chłopów” i pokazałam ją mojemu mężowi, Hugh (Welchmanowi, przyp. red.), który jest producentem i założycielem naszego studia BreakThru Films, w którym powstał „Twój Vincent” i teraz powstają „Chłopi”. I on także się zachwycił, pochłonął ją jednym tchem. Co jest dla mnie znakiem, że jest to opowieść uniwersalna.

Czy tego chcemy, czy nie, ta książka jest o nas, bo wszyscy jesteśmy tak naprawdę ze wsi. I to poszukiwanie naszej tożsamości gdzieś w nas cały czas tkwi, ciągnie nas do źródeł, intryguje nas, bez względu na to, czy pochodzimy z Francji, Wielkiej Brytanii czy Polski. Jest w tej książce jakaś uniwersalna prawda o nas.

Co widz z XXI wieku będzie mógł wyjąć dla siebie z tej historii?

Na pewno współczesny widz znajdzie wiele paraleli i archetypów, które są mu bliskie w życiu codziennym. Nikt nie bierze się za adaptację klasyki powieści sprzed dekad, by potem nie szukać w niej jakichś punktów wspólnych ze światem obecnym. Problemy poruszane w „Chłopach” wcale się do dzisiejszych czasów nie zdezaktualizowały. Dalej jesteśmy pazerni, chciwi, zazdrośni. Tematy związane z dyskryminacją, obawa przed utratą tego na co codziennie pracujemy, indywidualizm, miłość — to są wszystko kwestie ciągle żywe i odgrywające istotne role w naszych życiach.

Jak pani sama wspomniała, w czasach licealnych „Chłopi” pani umknęli i muszę przyznać, że mam podobne odczucia, bo również z tamtych lat bardziej w pamięci zostały mi np. „Dziady” czy „Ferdydurke”, a „Chłopi” jakoś znikali w tym wszystkim. Tak jakby powieść ta miała tego pecha, że zawsze był przed albo po niej jakiś tytuł, który bardziej przyciągał naszą uwagę. Liczę więc po cichu, że pani film przynajmniej trochę odczaruje tę powieść, zrzuci tę klątwę i w końcu przywróci ją na piedestał zainteresowania.

Nie bez powodu została ona przetłumaczona na wiele języków. Oczywiście swój udział miał w tym też literacki Nobel, ale przede wszystkim jest ona niesłychanie bogata. Świat przedstawiony jest tak wspaniale opisany, że po prostu pochłania nas bez reszty. I jak zwykle pamiętam, że wszelkie opisy przyrody w przypadku innych tego typu powieści się omijało, tak w „Chłopach” jest to szalenie obrazowe i wciągające. Jest też język, którym posługują się bohaterowie, wymyślony przez samego autora, trochę chłopski, trochę reymontowy.

źródło: BreakThru Films

Dlatego uważam, że warto ją pokazać światu jeszcze raz albo z trochę innej strony. Do tego warto pokazać ją obecnemu młodemu pokoleniu, które z pewnością zupełnie inaczej spojrzy na nią niż pokolenia poprzednie.

Czy będzie to wierna adaptacja powieści?

Mogę zdradzić, że nie będzie. Choćby tylko dlatego, że się zwyczajnie nie da tego wykonać. Książka liczy sobie, w zależności od wydania, około 800 stron, a film trwać będzie około 100 minut. Powieści i scenariusze filmowe rządzą się zupełnie innymi prawami. Może w wersji serialowej, rozbitej na co najmniej kilka odcinków można mówić o jak najwierniejszym przeniesieniu powieści na ekran. Ale to będzie film.

Skupiamy się na głównych wątkach, ale też nie chciałam przekładać wszystkiego jeden do jednego, tylko skierowałam swą uwagę na to, co mnie zainteresowało najbardziej. A dla mnie jest to przede wszystkim postać Jagny, która jest nietypową, trochę dziwną bohaterką i trudno ją zdefiniować, co w kinie jest nie lada wyzwaniem do pokazania. Nie chciałam też przy tym dokonywać jakichś drastycznych zmian, gdyż „Chłopi” są tak świetnie napisani, że nie było potrzeby, by zmieniać cokolwiek, o ile nie było to absolutnie niezbędne do skondensowania tej historii w formie filmu.

Na planie filmu Chłopi, źródło: BreakThru Films

W przypadku „Twojego Vincenta” artystycznym punktem odniesienia były dzieła i styl malarski Van Gogha. A jak to będzie wyglądać w przypadku „Chłopów”?

Rzeczywiście, w przypadku „Twojego Vincenta” faktura wizualna, malarska była oczywista i do tego inspirująca fabułę. Bo wiedzieliśmy, że na przykład chcemy pokazać portret doktora Gasheta, więc musimy zawrzeć tę postać w filmie i tak rozpisać dane sceny, by mogła się ona pojawić.

W przypadku „Chłopów” punktem wyjścia zawsze była powieść i to ona zapładniała naszą wyobraźnię, także pod względem odniesień wizualnych. Dla mnie absolutnie na pierwszy plan wysunął się pod względem stylistycznym Józef Chełmoński. Ale pewną rolę w inspiracjach odegrali też np. Ferdynand Ruszczyc, Leon Wyczółkowski i inni malarze okresu Młodej Polski.

źródło: BreakThru Films

Czyli widzowie mimo wszystko mogą liczyć nie na jeden styl malarski, jak to miało miejsce w przypadku „Twojego Vincenta”, ale na mieszankę różnych artystów?

Tak, dokładnie. Chełmoński jest takim najbardziej wyraźnym punktem odniesienia, ale w filmie będzie mnóstwo scen, których nie znajdziemy w jego malarstwie, więc siłą rzeczy posłużymy się malarstwem Młodej Polski, ale traktowanym raczej jako inspiracja niż bezpośrednie wzory. Przyglądamy się stylowi, w jakim ci malarze tworzyli swe dzieła, jakiej kolorystyki używali i głównie to znajdzie bezpośrednie odzwierciedlenie w malarskiej fakturze „Chłopów”. Na tej bazie my stworzymy coś zupełnie oryginalnego.

Opowie pani co nieco o obsadzie aktorskiej? Czym się państwo kierowali podczas castingów?

źródło: BreakThru Films

Jagna dla mnie zawsze była postacią współczesną, nie chciałam, by była klasyczną chłopką, ale raczej osobą wymykającą się jednoznaczności, trochę nietypową, choć oczywiście jak najbardziej słowiańską z urody i charakteru. I jak zobaczyłam na castingach Kamilę Urzędowską, niemalże od razu wiedziałam, że ta rola będzie pasować właśnie do niej.

Jako że mieszkam w Gdyni, często bywałam w Teatrze Wybrzeże, gdzie podziwiałam Mirka Bakę i od zawsze marzyłam, by móc z nim współpracować. I w końcu się udało. Zagra on Macieja Borynę.

W większości przypadków udało się nam uzyskać do współpracy tych aktorów, których chcieliśmy, aczkolwiek czasy pandemii też dały się nam we znaki, jak wszystkim. Aktorską część zdjęć do „Chłopów” kręciliśmy w momencie, gdy było rozluźnienie lockdownu, a wtedy dosłownie wszyscy filmowcy rzucili się na plany filmowe, wszystkie produkcje ruszyły w tym samym czasie, także był to dość szalony okres i nie każdy aktor był dostępny ze względu na to, że pracował już przy innym projekcie. Ale na szczęście pozyskaliśmy też np. Maćka Musiała, Małgorzatę Kożuchowską, Julię Wieniawę czy Sonię Mietelicę, którą również sobie wymarzyłam, od kiedy widziałam ją w „Wilkołaku”.

źródło: BreakThru Films

Jak kształtować się będzie przyszłość Doroty Kobieli? Nadal planuje pani eksperymenty z animacją czy może czeka nas jeszcze coś innego?

Już w trakcie zdjęć do „Chłopów” zaczęły mi się pojawiać w głowie pierwsze pomysły na film fabularny, więc zdecydowanie mój następny projekt nie będzie już animowany w jakimkolwiek stylu, a będzie to klasyczny film aktorski. To jest ten moment, gdy wydaje mi się, że jestem gotowa na ten kolejny krok.