1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Sacrum kontra profanum, czyli „Amerykańscy bogowie” wracają na Prime Video z 3. sezonem — recenzja

amerykanscy bogowie 3 sezon recenzja

Do serwisu Prime Video trafił właśnie pierwszy odcinek 3. sezonu serialu „Amerykańscy bogowie”. Shadow Moon kolejny raz zostaje wplątany w intrygi Odyna, który szykuje się do wojny z Nowymi Bogami internetu.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

„Amerykańscy bogowie” są od zawsze dla mnie niczym przyjemny, efemeryczny sen. W dziele Neila Gaimana pełno jest iście surrealistycznych scen, które w aktorskiej adaptacji od stacji Starz wyglądają naprawdę jak nie z tego świata, ale po seansie fabuła umyka z mej pamięci niczym kamfora. Wystarczy ledwie moment, by konkretne wydarzenia trafiały na skraj mojej percepcji.

W rezultacie tak jak pamiętam, jaki jest motyw przewodni zarówno powieści, jak i bazującego na niej serialu, tak od ręki nie byłem w stanie dziś sobie w stanie przypomnieć, jak w zasadzie zakończyły się ostatnie perypetie tej plejady barwnych bohaterów. Na szczęście w serwisie Prime Video, który emituje aktorską adaptację kultowej powieści z 2001 r., pojawiło się zgrabne podsumowanie.

amerykanscy bogowie 3 sezon recenzja

Amerykańscy bogowie” — nowy showrunner, nowe status quo

Dzięki temu krótkiemu wprowadzeniu szybko sobie przypomniałem, że fabuła wcale nie grała tutaj nigdy pierwszych skrzypiec, a od koherentnej historii bardziej liczą się tutaj emocje i konkretne obrazy czy sceny. Produkcja stacji Starz nie jest bowiem serialem takim jak wszystkie inne, a do tego można powiedzieć, że chyba tylko cudem „Amerykańskich bogów” nie skasowano.

Na przestrzeni zaledwie trzech sezonów ekipę spotkały liczne perturbacje. Na czele jest oczywiście odejście twórców, czyli Bryana Fullera i Michaela Greena, po 1. sezonie. Do tego dochodzi rezygnacja Gillian Anderson z roli bogini Media oraz zwolnienie w kiepskim stylu Orlando Jonesa. Aktor wcielał się w Pana Nancy’ego i pomagał przy pisaniu 2. serii, która powstawała… bez showrunnera.

amerykanscy bogowie 3 sezon recenzja

W rezultacie tak jak byłem zauroczony debiutanckim sezonem, tak wydane po dwóch latach kolejne odcinki „Amerykańskich bogów”, za których część odpowiada Jesse Alexander, niezbyt przypadły mi do gustu. Na szczęście wygląda na to, że od kiedy pieczę nad serialem zaczął trzymać Charles Eglee, wszystko wreszcie wraca na właściwe tory. Chyba.

Czeka nas kolejna runda metafizycznej partii szachów.

Rozgrywa się ona pomiędzy Panem Wednesdayem (w tej roli ponownie pojawił się Ian McShane), a więc kolejną inkarnacją boga Odyna, a panem/panią Światem (w tej roli Crispina Glovera zastąpiła), który/która jest personifikacją globalizacji. Obie te kluczowe postaci stoją na czele odpowiednio starych bogów (mających swoje korzenie w mitach) oraz tych nowych (powstałych dzięki technologii).

amerykanscy bogowie 3 sezon recenzja

Ponownie w centrum akcji znalazł się oczywiście Shadow Moon, w którego wciela się Ricky Whittle. Aby pokazać nam, że w świecie „Amerykańskich bogów” minęło sporo czasu, główny bohater, dotychczas łysy, zapuścił włosy (do czego nadal nie mogę się przyzwyczaić). Spotykamy go, gdy pod przybranym nazwiskiem pracuje i nawiązuje nowe przyjaźnie, ale od razu czuć, że ta idylla się zaraz skończy.

Dzięki dotychczasowym działaniom Odyna, Cienia i ich sojuszników, nowym bogom nie udało się jeszcze przejąć całkowicie władzy nad światem, ale to wcale nie oznacza, że przestaną próbować. Pan/Pani Świat, Technologia, Nowe Media i współpracujący z nimi Viral, Dr. Fapp, Trending oraz Meme się nie poddają. Dalej knują, podczas gdy ich przeciwnik rośnie w siłę.

amerykanscy bogowie 3 sezon recenzja

Sezon rozpoczyna się od rockowego koncertu, podczas którego Marylin Manson wciela się w wokalistę oddającego cześć Odynowi na scenie.

Pan Wednesday w kostiumie żywcem wyjętym z albumu o nordyckiej mitologii uśmiecha się i rzuca na tłum, który daje mu siłę. Wie jednak, że zdobycie tego typu wyznawców to za mało, dlatego rusza w kolejną podróż po Północnej Ameryce w poszukiwaniu kolejnych sojuszników. Ta podróż zaczyna się od… niedokończonej rozgrywki w 20 pytań z Cieniem w jakiejś obskurnej przydrożnej knajpie.

Cień tak naprawdę nie znalazł 20 pytań, które chciałby zadać, a nie oszukujmy się — istotne jest tak naprawdę tylko dwa. Na szczęście „Amerykańscy bogowie” nie kluczą wokół odpowiedzi na nie dłużej, niż wypada. Serial potwierdza, jaka dokładnie relacja łączy tę dwójkę bohaterów oraz nie pozostawia wątpliwości co do motywacji Odyna, nazywanego drzewiej Wotanem.

amerykanscy bogowie 3 sezon recenzja

Przekonanie starych bogów do walki z Panem Światem i jego technologicznymi poplecznikami byłoby niemożliwe, gdyby Pan Wednesdaya nie poparł jego syn.

Cień oczywiście nie jest tym zbytnio ucieszony i postanawia iść swoją drogą, ale nie będzie mu to dane. Ze względu na to, że nowi bogowie przypięli mu łatkę terrorysty, musi pożegnać się ze swoim nowym życiem i chociaż bardzo tego nie chce, trafia do małego miasteczka, w stronę którego od miesięcy kierował go Pan Wednesday, a ja nie mogę się doczekać, aż dowiem się, co dalej.

Ciekaw przy tym jestem, jak rozwinie się wątek Laury, czyli byłej żony Cienia granej przez Emily Browning. W otwarciu 3. sezonu widzieliśmy, jak jej martwe ciało obraca się w proch, ale wcale nie wygląda na to, by jej podróż dobiegła końca. Ciekaw jestem, gdzie ta Nieżywa Dziewczyna, poszukująca obecnie sposobu na wskrzeszenie całkowicie-jej-obojętnego Leprechauna, teraz wypłynie.

amerykanscy bogowie 3 sezon recenzja

Na szczęście na wszystkie pytania odpowiedzi poznamy już całkiem niedługo, aczkolwiek musimy się wykazać nieco większą cierpliwością, niż w przypadku poprzednich serii, gdyż na 3. sezon „Amerykańskich bogów” składać się będzie nie osiem, a aż dziesięć odcinków udostępnianych co tydzień. Emisja ostatniego w stacji Starz oraz serwisie Prime Video zaplanowana jest na 14 marca 2021 r.