1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Bo to zły rok był. Nowy „Borat", „Psy 3” i „365 dni”. Najgorsze filmy 2020 roku

Ten rok był na tyle dramatyczny, że z ciężkim sercem przychodzi mi przypominać jeszcze traumy najgorszych filmów 2020, ale miejmy to już za sobą. Rozpoczynamy odliczanie. Nadmienię jedynie, że w przeciwieństwie do najlepszych filmów roku, w przypadku tej listy było w czym wybierać. Niestety.

Kadr z filmu 365 dni

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Polowanie

Zaczyna się nieźle, ale im dalej w las, tym gorzej. „Polowanie” to totalna bzdura przepełniona głupkowatą przemocą, która mogłaby nawet nieźle bawić fanów horrorów, slasherów i produkcji spod znaku torture porn, gdyby tylko była trochę lepiej napisana i pozbawiona niepotrzebnych i budzących politowanie wtrętów politycznych na poziomie rozbuchanego emocjonalnie gimnazjalisty (przepraszam szanowną gimbazę z góry).

Naszą recenzję filmu „Polowanie” możecie przeczytać TUTAJ.

Amerykanin w marynacie

Seth Rogen jako Żyd ze Shlupska, który zamarynowany w kiszonce budzi się nagle po stu latach we współczesności. Jeśli bawi was taki pomysł na film, to możecie sobie wykreślić wirtualnie ten film z owej listy. Zaznaczam jedynie, że Rogen jest ewidentnie nie w sosie w tej produkcji, kompletnie pozbawiony dawnego uroku i charyzmy, a sam pomysł zderzenia kultur i przyszłości z przeszłością został kompletnie niewykorzystany. Ktoś tu chyba tym razem za mało się upalił.

Naszą recenzję filmu „Amerykanin w marynacie” możecie przeczytać TUTAJ.

Szczygieł

Pod względem samej konstrukcji „Szczygieł” to jeden z najdziwniejszych filmów, jakie widziałem w ostatnich latach. Reżyser miota się pomiędzy wątkami (ewidentnie nie wie za bardzo, o czym chce opowiadać, a tym samym widz nie wie, co ogląda), skokami czasowymi, przerzuca nam przed oczami masę postaci i tak naprawdę nic z tego nie wynika. Do tego film ten trwa prawie 2,5 godziny z czego wstęp trwający jakieś 40 minut, mógłby spokojnie trwać 15, najciekawsze wątki zaczynają się w okolicach 2 godziny seansu (czyli pod koniec), a wszystko pomiędzy powinno być zdecydowanie przemontowane. Jeden wielki bałagan z niewykorzystanymi potencjałami aktorskimi (w obsadzie m.in. Jeffrey Wright, Nicole Kidman oraz Sarah Paulson). Omijać z daleka.

Recenzję filmu „Szczygieł” znajdziecie TUTAJ.

Psy 3: W imię zasad

To nie mogło się udać. Zbyt dużo czasu minęło, by stworzyć spójne dokończenie historii Franza Maurera. Film Pasikowskiego na początku 2020 roku nie wyróżnił się zbytnio na tle dzieł Patryka Vegi, no może poza tym, że nie jest tworem aż tak wulgarnym i niemądrym. „Psy 3” okazały się kiepsko napisaną i zagraną ramotą, a sam reżyser nie do końca wiedział, o czym chce opowiadać i zaserwował nam niejako dwa filmy w jednym. Pełno tu klisz, słabych pomysłów fabularnych, staromodnego maczyzmu (rozumiem, że takie prawidła serii, ale jednak nowa część rozgrywa się w XXI wieku). Oby to już był koniec.

Naszą recenzję filmu „Psy 3: W imię zasad” przeczytacie TUTAJ.

Kolejny film o Boracie

Borat okazał się jednak jednorazowym strzałem. Pierwszy film odniósł tak ogromny sukces, gdyż była to wówczas postać względnie nieznana i nikt do końca nie wiedział, na co go stać. 14 lat później, świat poszedł do przodu i nagle to, co oferuje Borat nie jest już ani specjalnie oryginalne, ani szokujące. „Kolejny film o Boracie” oferuje więc jedynie serię obleśnych żartów wymierzonych w poprawność polityczną i wyborców Donalda Trumpa (nie brakuje żartów z aborcji i kazirodztwa w jednym, a kuriozalny wywiad z Rudym Giulianim tylko przypieczętował jego los). To film bardziej smutny niż zabawny. Boleśnie dosadny i tym razem już bez żadnych zaskoczeń i śmiesznych momentów godnych zapamiętania na dłużej. Współcześni YouTuberzy i stand-uperzy oferują ciekawsze materiały.

Recenzję filmu "Borat 2" znajdziecie TUTAJ.

Hubie ratuje Halloween

To było do przewidzenia. Każdy flirt Adama Sandlera z komedią przynosi podobne rezultaty. I tym więc razem dostajemy zupełnie nieśmieszną komedię pomyłek opartą na żenująco dziecinnych gagach, pochwale głupoty oraz Sandlera, który nie może przestać przedrzeźniać ludzi niepełnosprawnych umysłowo, gdyż z jakiegoś powodu uznał, że to jest niezwykle zabawne. 20 lat temu może uszłoby mu to płazem, ale obecnie ma on już ponad 50-tkę na karku i wieloletnią karierę za sobą, więc tego typu wtórne pomysły z lat 90. są już nie do zaakceptowania.

Recenzję filmu „Hubie ratuje Halloween” przeczytacie TUTAJ.

365 dni

Trudno nie pastwić się nad tym filmem. Ale pomyślałem sobie, że nie będę podążał najłatwiejszą linią oporu. Oddam głos samym widzom, oto komentarz związane z filmem „365 dni” które można znaleźć na YouTubie: „Te zwiastuny pornosów są coraz dziwniejsze.”

A naszą recenzję tego wytworu popkultury możecie przeczytać TUTAJ.