1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Christopher Nolan wkurzył się na Warner Bros. Nazywa HBO Max „najgorszym serwisem streamingowym”

Christopher Nolan - reżyser filmów Incepcja, Tenet i Mroczny Rycerz

Christopher Nolan wkurzył się na Warner Bros. – to pokłosie niedawnej decyzji studia, by cały line-up premier filmowych Warnera wypuścić równolegle do kin i serwisu HBO Max.

Jak można się domyślić, decyzja ta spotkała się nie tylko z lekkim szokiem w branży filmowej, ale też i mieszanką rozczarowania oraz frustracji. Było nie było, Warner Bros. podcina trochę gałąź, na której sam siedzi.

Oczywiście biorąc pod uwagę wyjątkową i dramatyczną dla całej branży sytuację spowodowaną pandemią COVID-19, decyzja studia wydaje się rozsądna w obrębie samej organizacji.

Warner wydał setki milionów dolarów na produkcję i promocję swoich filmów, więc teoretycznie można stwierdzić, że rozsądnym jest nie trzymanie ich na półkach czekając aż sytuacja covidowa się w końcu unormuje. A tak naprawdę nikt nie wie, kiedy to nastąpi.

Zresztą tu nie chodzi tylko o filmy obecnie wyprodukowane, ale też te, które mają dopiero powstać. Studio musi zapewnić sobie płynność pracy tak, by móc planować i tworzyć kolejne produkcje. No, ale w tym równaniu jest też skala makro, czyli to, jak decyzja Warnera wpływa na resztę branży. I tu się zaczynają schody.

Kiniarze i sami filmowcy dostrzegają problem w tym, że studio zaburza proces okien dystrybucyjnych, zabija ekskluzywność doświadczenia kinowego i tym samym sprawia, że część widowni, nawet w czasach pocovidowych, zrezygnuje, choćby z samej tylko wygody, z wypraw do kina.

Niektórzy spośród najlepszych twórców filmowych i największych gwiazd kina położyli się spać myśląc, że pracują dla najlepszego studia filmowego, a obudzili się i spostrzegli, że pracują dla najgorszego serwisu streamingowego – napisał w swoim oświadczeniu reżyser „Incepcji”.

Tak ostrej reakcji od dotąd raczej opanowanego Nolana w życiu się nie spodziewałem. Ale to dopiero początek.

Dalej możemy przeczytać:

Warner Bros. posiadał niesamowitą machinę, pozwalającą pokazywać pracę twórców filmowych wszędzie, tak w kinach, jak i w domu, ale w tej chwili oni sami wysadzają tę machinę w powietrze. Oni nawet nie rozumieją co tracą. Ich decyzja nie ma żadnego sensu od strony ekonomicznej, a nawet najmniej obyty z giełdą na Wall Street inwestor jest w stanie dojrzeć różnicę między zakłóceniem a dysfunkcją – napisał Christopher Nolan.

Reakcja reżysera jest niespodziewanie mocna, ale też nie jest on bez racji. Jak pisałem już w jednym z wcześniejszych tekstów, decyzja Warnera może i jest odpowiedzią na trudną sytuację w chwili obecnej, ale jest też potężnym ciosem poniżej pasa dla branży kinowej i sygnałem na to, że pozycja kin jest już na dobre zachwiana, a wręcz leci gwałtownie w dół.

Będzie to miało poważne konsekwencje finansowe, ale też i filmowe, gdyż umniejszając w równaniu pozycję kin wprawia się w ruch cały rozległy łańcuch zdarzeń, który zapewni widzom wygodę i będzie sprzyjać lenistwu, a samym studiom może i zapewni stabilność, ale też kosztem o wiele mniejszych wpływów i też wcale niełatwej sytuacji na polu walk streamingowych.

Negatywnie o decyzji Warnera wypowiada się jednak nie tylko Christopher Nolan.

Zrzeszająca niezależne kina organizacja The Independent Cinema Alliance stwierdza:

Wyjątkowe czasy wymagają wyjątkowych środków. The Independent Cinema Alliance jest jednak rozczarowana dyskusyjną decyzją WarnerMedia, by wszystkie filmy tego studia planowane na 2021 rok wypuścić równolegle w kinach i w serwisie HBO Max. WarnerMedia ma rację w tym, że posiada niezwykle cenne treści, ale musi wiedzieć, że kinowa ekskluzywność jest tym co podnosi ich wartość – nie dostępność w streamingu. Mając na uwadze fakt, że szczepionki na COVID-19 mają być dystrybuowane w zbliżających się tygodniach, zwracamy się do naszych partnerów z Warner Bros. i innych studiów, by pomogły branży wygrzebać się z kryzysu i przywrócić ekskluzywność kinowego doświadczenia.

Z decyzji Warnera nie jest także zadowolony twórca „Diuny”, Denis Villeneuve, a agenci gwiazd filmowych są w nastrojach do bojkotu.

To wszystko może się skończyć tak, że studio pozbawi się dodatkowo możliwości współpracy z cenionymi artystami, takimi jak właśnie Nolan czy Villeneuve, którzy od lat ściągają uwagę masowego widza i dostarczają znakomite jakościowo dzieła przynoszące dotąd ogromne zyski dla studia.

Zakładając, że rzeczywiście pandemia zacznie być powoli opanowywana w skali globalnej, ruch Warnera może być odczytywany jako cios w plecy dla branży, która jest w trudnej sytuacji i zamiast jej pomagać, studio działa na szkodę naprawy sytuacji. Smutne w tej sytuacji jest też to, że ów ruch wykonało studio, które pomagało budować potęgę kin i legendę Hollywood w pierwszych dekadach jego istnienia.