REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Film „Raport Pileckiego” dostał 38 mln zł od państwa, a potem nie spodobał się władzy. Reżyser odsunięty od zdjęć

Witold Pilecki należy do postaci z polskiej historii, które cieszą się największym zainteresowaniem kina. Dlatego najnowszy projekt poświęcony słynnemu rotmistrzowi zatytułowany „Raport Pileckiego” otrzymał z budżetu państwa aż 38 mln złotych dofinansowania. Okazuje się jednak, że film Leszka Wosiewicza znajduje się obecnie na sporym zakręcie.

witold pilecki film
REKLAMA
REKLAMA

Od czasu unieważnienia wyroku i całkowitej rehabilitacji zarządzonej przez polskie władze w 1990 roku Witold Pilecki stanowi wzór bohaterstwa dla wielu Polaków. Również tych zajmujących się szeroko pojętą kulturą popularną. Życiorys autora raportów o Holocauście stanowił więc w ciągu lat podstawę licznych książek, filmów i seriali telewizyjnych, a nawet sztuk teatralnych i utworów muzycznych. Polska czekała jednak na dużą filmową produkcję poświęconą Pileckiemu, która zadebiutowałaby na ekranach kin.

Takim dziełem miał potencjalnie być powstający od kilkunastu miesięcy pod batutą Leszka Wosiewicza „Raport Pileckiego”. Państwowy Instytut Sztuki Filmowej, Ministerstwo Kultury i inne zainteresowane podmioty jeszcze do niedawna pokładały duże nadzieje w projekcie, dlatego przyznały mu pokaźną dotację ze środków publicznych w wysokości 38 mln zł. Jak podaje portal WP Film, wczesna układka montażowa złożona z około 75 proc. zdjęć nie spodobała się jednak decydentom.

Raport Pileckiego” jest rzekomo narracyjną katastrofą. Dlatego Leszek Wosiewicz został odsunięty od reżyserowania filmu.

Jakie są największe zastrzeżenia do twórcy „Rozdroża cafe”, „Kornblumenblau” i „Kronik domowych”? Największym problemem jeszcze w 2019 roku był przydługi scenariusz i kosztorys znacząco przekraczający możliwości polskiego kina. Dlatego Wosiewicz miał skrócić długość filmu do dwóch i pół godziny. Kręcone od sierpnia 2019 do czerwca 2020 roku zdjęcia nie wywołały jednak entuzjazmu widzów z TVP, PISF-u, Ministerstwa Kultury oraz WFDiF w trakcie lipcowego pokazu. Według anonimowego uczestnika tamtych wydarzeń „Raport Pileckiego” znajduje się w bardzo złym położeniu, a Leszek Wosiewicz znajduje się zbyt blisko produkcji, żeby zauważyć jej problemy:

To była narracyjna i dramaturgiczna katastrofa. To było źle opowiedziane, nie wiadomo, o co chodzi. Nie było głównej postaci. Jest szereg scen, ale z nich nie wynika, kto tu jest bohaterem i czego ten bohater chce. Nie ma dramatu. Temat, delikatnie mówiąc, Wosiewiczowi uciekł. Trzeba nakręcić nowe sceny, które pokazują, że Pilecki podejmuje jakieś decyzje, że jest jakiś. Scenariusz od początku był przegadany, zbyt literacki, za mało filmowy, zbyt opisowy, zbyt obszerny. Tam były przepisane fragmenty książek. Jedna kwestia wypowiedziana przez bohatera miała pół strony. To nie dialogi, tylko monologi.

Dlatego autor scenariusza i dotychczasowy reżyser został zmuszony do ustąpienia za stanowiska. Zastąpić go ma Krzysztof Łukaszewicz („Karbala”, „Generał Nil”). Nie jest to zresztą jeszcze do końca pewne, bo wokół filmu trwa informacyjny chaos. Maciej Stanecki szefujący Wytwórni Filmów Fabularnych i Dokumentalnych twierdzi bowiem, że wciąż trwają rozmowy w trakcie pozostania Wosiewicza. Nie ma też pewności, czy nowy scenariusz zdecydowanie skracający zakres czasowy „Raportu Pileckiego” całkowicie zastąpi ten poprzedni i jak duży procent dotychczasowych zdjęć zostanie wykorzystany. Rotmistrza Pileckiego w filmie zagrał Przemysław Wyszyński, a pozostałych rolach pojawili się m.in. Paulina Chapko, Wojciech Dmochowski i Olgierd Blecharz.

Co ciekawe, to niejedyny projekt o Witoldzie Pileckim, o którym mówi się w ostatnich latach.

REKLAMA

Współproducentem „Raportu Pileckiego” jest Telewizja Polska, która planuje zrobić z nakręconego materiału nie tylko film, ale też miniserial. Wydaje się jednak wątpliwe, by na skutek tak olbrzymich zawirowań miało się z tego narodzić jakieś wybitne telewizyjne dzieło. Oprócz tego w 2016 roku zapowiedziany został też film „Ochotnik” tworzony przy zaangażowaniu hollywoodzkich aktorów i reżysera. Od tego czasu na temat dzieła nie pojawiły się jednak żadne dodatkowe informacje, a producenci filmu nie chcieli rozmawiać z mediami.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA