REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Książki
  4. Dzieje się

Polowanie na czarownicę rozpoczęte: dlaczego połowa Twittera życzy J.K. Rowling śmierci?

Życzenia śmierci, wyzwiska i zachęty do bojkotu — po ujawnieniu szczegółów nowej powieści autorki „Harry’ego Pottera” w sieci zawrzało. Do tego stopnia, że zniszczono wiszący w Kanadzie billboard z hasłem „I love J.K. Rowling”. Czy krytyka poglądów pisarki nie zaszła odrobinę za daleko, stając się zwykłym hejtem?

j k rowling Harry Potter nowa ksiazka transfobia twitter hejt ripjkrowling
REKLAMA
690 interakcji
dołącz do dyskusji
REKLAMA

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o trendach, filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Poglądy J.K. Rowling, które część środowisk uznaje za transfobiczne, od paru miesięcy rozgrzewają media na całym świecie. Jeszcze większą burzę wywołała informacja o nowej książce autorki „Harry’ego Pottera” i kanadyjski billboard, który popiera pisarkę. Od wczoraj na Twitterze króluje hasztag #RIPJKRowling.

Znienawidzona przez lewicę i prawicę

Po serii wypowiedzi sugerujących, jakoby książkowy dyrektor Hogwartu, Albus Dumbledore, miał być gejem, autorka „Harry'ego Pottera” stała się wrogiem numer jeden prawicy. Jednak te same środowiska wzięły ją w obronę kilka miesięcy temu, gdy na Twitterze J.K. Rowling dała upust swoim dość wstecznym poglądom dotyczących osób niebinarnych i trans.

Pisarka odniosła się wówczas do miesiączkujących nastolatek, kobiet i osób niebinarnych, które w trakcie pandemii zmagały się z ograniczonym dostępem do zabezpieczeń higienicznych.

Rowling najwidoczniej rozsierdził tytuł mówiący o „ludziach, którzy miesiączkują”. Dlatego w swoim ironicznym tweecie udawała, że nie może sobie przypomnieć słowa „kobieta”:

J.K. Rowling nie posłuchała mojej rady i nie wzięła urlopu od Twittera

Do J.K. Rowling jako pisarki mam ogromny sentyment, który chyba zabiorę ze sobą do grobu — seria o Harrym Potterze miała na dzieciństwo moje i moich rówieśników tak ogromny wpływ, że prawdopodobnie nic nie zdoła już tego zmienić. Z tym większym rozczarowaniem przyjęłam transfobiczne tweety pisarki, która najwyraźniej postanowiła zapunktować u skrajnej prawicy i dać upust swojej nietolerancji.

To dlatego też, przeczuwając zbliżającą się katastrofę, pisałam parę tygodni temu o tym, że J.K. Rowling przydałby się urlop od Twittera. Niestety, kimże jestem ja, skromna blogerka znad Wisły, by doradzać samej królowej magii? Autorka „Harry'ego Pottera” szła więc w zaparte, zbierając nad swoim wizerunkiem coraz ciemniejsze chmury. Nic dziwnego, że burza z piorunami musiała kiedyś nadejść.

Nowa powieść to transfobiczny manifest Rowling?

Kumulacja kontrowersji wokół Rowling nastąpiła w momencie, gdy opinia publiczna poznała szczegóły nowej książki Brytyjki pt. „Troubled Blood”. Jak się okazuje, nowa powieść opowiada o cisseksualnym mężczyźnie, który w przebraniu kobiety morduje swoje ofiary.

Jeszcze pięć, czy dziesięć lat temu taki fabularny fortel nie zrobiłby na nikim wrażenia. Jednak dzisiaj, w obliczu toczącej się dyskusji na temat praw osób LGBT, taka tematyka budzi kontrowersje. A w połączeniu z zarzutami o transfobię — cóż,  faktycznie trudno udawać, że J.K. Rowling nie wiedziała, w co się pakuje.

„I love JK Rowling” równa się „I love transphobia”?

Ujawnienie treści nowej książki zbiegła się ze zniszczeniem billboardu, który zawisł w Kanadzie. Jego fundator, Chris Elston, zawarł na plakacie hasło „I love JK Rowling”. I znowu — niby nie ma nic złego z wyrażeniem sympatii względem ulubionej pisarki, ale w kontekście kontrowersyjnych poglądów Rowling, trudno nie odebrać tego billboardu raczej jako poparcia głoszonych przez nią tez, niż uznania dla jej twórczości. Zwłaszcza, że tweet Elstona nie pozostawia złudzeń, co do jego intencji:

Polowanie na czarownicę: kiedy krytyka staje się otwartym hejtem?

Żeby było jasne — nie popieram publicystyczno-politycznego zaangażowania J.K. Rowling i jako fankę jej twórczości, po prostu smucą mnie jej wykluczające mniejszości poglądy. Jednak skala hejtu, jaka wylała się na pisarkę, przeraża mnie chyba bardziej, niż jej kontrowersyjne przekonania. Od wczoraj na Twitterze króluje hasztag #RIPJKRowling.

I choć niby wszyscy wiemy, że to nie są wprost skierowane ku pisarce groźby śmierci (Rest In Peace odnosi się tu raczej do jej kariery), to spirala hejtu, jaka nakręca się wokół autorki „Harry'ego Pottera” napawa trwogą. Zwłaszcza, że wśród wpisów pojawiają się i takie „kwiatki”:

Nie wspominając już o tym, że hasztag #RIPJKRowling wywołał takie zamieszanie, że część osób faktycznie była przekonana, że J.K. Rowling nie żyje:

Co więcej, coraz częściej pojawiają się również zarzuty dotyczące rzekomego fałszywego autorstwa serii o nastoletnim czarodzieju. Fani zarzucają J.K. Rowling, że to nie ona stworzyła świat Harry'ego Pottera:

Pojawiają się i głosy broniące pisarki (w znacznej mniejszości):

Co dość zabawne (o ile cokolwiek w tej sytuacji może jeszcze śmieszyć), jeden z internautów zwrócił uwagę na pewną niekonsekwencję J.K. Rowling (a zarazem atakujących ją fanów), która w końcu sama publikowała swoje powieści pod męskim pseudonimem:

REKLAMA

*Zdjęcie główne: Daniel Ogren/Wikipedia

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA