REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. TV
  4. Dzieje się

Ta edycja „Top Model” przejdzie do historii. W programie pojawiła się para lesbijek

Agnieszka Skrzeczkowska i Karolina Brzuszczyńska wywołały we wczorajszym odcinku „Top Model” niemałe zamieszanie — mimo że do kolejnego etapu dostała się tylko jedna z nich, dziewczyny wzbudziły kontrowersje, bo wystąpiły na wybiegu jako para.

Kontrowersje w „Top Model”. W programie pojawiła się para lesbijek
REKLAMA
REKLAMA

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o trendach, filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Bieżąca, 9. już edycja „Top Model” jest zdecydowanie inna niż wszystkie poprzednie. Nie tylko dlatego, że z powodu pandemii wstępne eliminacje przebiegały zdalnie, ale również za sprawą budzących kontrowersje uczestników.

Zeszłotygodniowy odcinek „Top Model” wywołał falę komentarzy, bo wystąpiła w nim modelka plus size. We wczorajszym natomiast, na wybiegu pojawiły się dwie uczestniczki, które otwarcie przyznały, że są parą.

„Top Model” idzie z duchem czasu?

Program „Top Model” od lat budzi kontrowersje — w końcu to nie jest klasyczny talent show, w którym uczestnicy śpiewają, tańczą, czy popisują się innymi zdolnościami (choć jury podczas castingu widziało już chyba wszystko), ale ich powodzenie zależy przede wszystkim od wyglądu zewnętrznego.

W dobie trendu ciałopozytywności i piętnowania toksycznych dążeń do perfekcji, takie kryterium jest bardzo ryzykowne. I niby wszyscy pogodzili się już w tym, że program mający na celu wyłonienie supermodela lub modelki siłą rzeczy musi koncentrować się na fizjonomii uczestników. Jednak mimo wszystko część z nas odczuwa lekkie zażenowanie, gdy Joanna Krupa lub Marcin Tyszka zachwycają się publicznie „ślicznym tyłeczkiem” któregoś z uczestników. Być może to dlatego twórcy formatu pozwolili sobie na odrobinę „szaleństwa”, dopuszczając do programu modelki plus size.

Otyły nie równa się „leniwy”

Nic dziwnego, że pojawienie się w zeszłotygodniowym (a zarazem otwierającym 9. sezon) odcinku Agaty Wiśniewskiej, która znacząca odstawała od reszty uczestników pod kątem BMI, wywołało duże kontrowersje:

„Otylosc, poza nielicznymi przypadkami chorob i przyjmowanych lekow to wynik lenistwa. Jak sie komus nie chce ruszyc tylka sprzed TV i zamiast przygotowac cos sensownego do jedzenia, wrzuca "na ruszt" co popadnie, byle szybko, a uczucie lekkiego niedojedzenia traktuje niemal jak chorobe coraz bardziej rozpychajac sobie zoladek - przykro mi.”

„Byłem gruby, jestem szczupły. Kosztowało mnie to masę pracy. Z doświadczenia wiem, że nie ma cudownych środków. Odchudzanie to krew, pot (dużo potu) i łzy. Dlatego "ciałopozytywność" odbieram w każdym przypadku jak usprawiedliwianie zwykłego lenistwa. Czy to hejt? Nie, to wniosek z obserwacji.”

— pisaliście w komentarzach pod moim felietonem.

I choć z większością z tych głosów zdecydowanie się nie zgadzam (niezależnie od przyczyn nadwagi, „udawanie” w przemyśle modowym i reklamowym, że osoby o podwyższonym BMI nie istnieją, jest po prostu słabe i krzywdzące), to żywa dyskusja na temat modelki plus size pokazuje, jak bardzo tematy dotyczące samoakceptacji i zdrowego stylu życia są dla nas istotne.

My tu gadu-gadu o Oscarach dla mniejszości, a tymczasem show TVN pokazuje pierwszą para LGBT

Jeszcze większa niespodzianka pojawiła się we wczorajszym odcinku „Top Model”. Podczas gdy w internecie toczyła się emocjonalna dyskusja na temat nowych standardów oceny filmów kandydujących do Oscara (standardy te mają na celu zminimalizowanie nierówności na tle rasowym, płciowym, seksualnym, etc.), a część komentatorów podnosiło larum jakoby to oznaczało koniec kina „o białych, heteroseksualnych mężczyznach”, TVN po raz pierwszy w historii programu zaprosił na casting parę jednopłciową.

Agnieszka Skrzeczkowska i Karolina Brzuszczyńska są znane w sieci nie od wczoraj — prowadzą wspólny kanał na YouTube o nazwie „Power Girls” i są parą od trzech lat. Dziewczyny są już po zaręczynach (i to trzykrotnych) i chętnie dzielą się swoją codziennością w mediach społecznościowych oraz angażują się na rzecz środowisk LGBT — m.in. wspierają działalność KPH, czyli Kampanii Przeciw Homofobii.

Dziewczyny promują również zdrowy styl życia i sport — zwłaszcza Karolina, która pracuje jako trenerka personalna i ma za sobą debiut w zawodach mieszanych sztuk walki MMA. a także zawodniczką mieszanych sztuk walki MMA.

Kulturowa rewolucja dokonuje się na naszych oczach

Możemy się na to zżymać (co widać zwłaszcza po reakcjach na wspomniane kryteria oscarowe), ale świat idzie do przodu. Czy życzyłabym sobie, żeby odbywało się to z większym szacunkiem do samych mniejszości, a o powodzeniu konkretnych osób czy dzieł sztuki nie decydowała tzw. poprawność polityczna? Jasne, że tak. Czy zarówno Amerykańska Akademia Filmowa, jak i stacja z Wiertniczej średnio sobie radzą z podejściem do tematu praw mniejszości (w efekcie czego otwarcie się na nie odbywa się w takim klimacie, że przypomina mało subtelną kampanię „bo taka jest moda”?) — to niestety również prawda.

I tak, wiem, że promowanie pięknych, homoseksualnych kobiet, żeby tylko zamknąć usta Januszom trąbiącym w internecie o tym, że lesbijki są „brzydkie i nieszczęśliwe”, jest słabe.

Ale tak jak w czasie pandemii musimy uczyć się poruszania w „nowej normalności”, tak każdy z nas dziś — niezależnie od wyznawanych poglądów — musi sobie poradzić ze zmieniającą się na naszych oczach kulturą, w której miejsce na seksizm, patriarchalizm czy jakąkolwiek ksenofobię kurczy się w coraz szybszym tempie. Być może pojawienie się w „Top Model” takich uczestniczek jest jednym z pierwszych testów dla tolerancji Polaków.

I cóż — może zabrzmi to okrutnie, ale cieszę się, że do kolejnego etapu programu dostała się tylko Agnieszka Skrzeczkowska — bo po pierwsze faktycznie ma lepsze warunki fizyczne, niż jej narzeczona, a po drugie — przynajmniej jest szansa, że dalsza część „Top Model” nie zostanie sztucznie zdominowana przez wątek pary jednopłciowej (a przecież to mogłoby generować wyższą oglądalność —  tutaj ukłon w stronę twórców programu, że tej pokusie mimo wszytko nie ulegli).

*Zdjęcie główne: Instagram.com/maschines

REKLAMA

Oscary będą przyznawane według nowych zasad dopiero od 2024 roku.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA