REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

A może by tak rzucić wszystko i wyjechać do Toskanii? „Włoskie wakacje” to najbardziej kojący film tego lata

„Włoskie wakacje” z Liamem Neesonem w roli głównej nie jest w żadnym razie wybitnym filmem, pod wieloma względami jest wręcz boleśnie wtórny. Ale niesie ze sobą tak wielkie pokłady pozytywnych fluidów, że musiałbym mieć serce z kamienia, by odradzać ten seans.

Kadr z filmu Włoskie wakacje
REKLAMA
104 interakcji
dołącz do dyskusji
REKLAMA

Jack (Micheál Richardson) nie utrzymuje zażyłych kontaktów ze swoim ojcem Robertem (Liam Neeson). Gdy jednak pojawia się okazja zakupu na własność galerii sztuki, którą chce prowadzić Jack, zgłasza się on do Roberta w celu sprzedaży należącego do nich domu w Toskanii. Na miejscu okazuje się jednak, że dom wymaga remontu. I to solidnego.

Wielką siłą filmu „Włoskie wakacje” jest to, jak bardzo zwyczajna jest ta produkcja.

Są w niej zarówno elementy komediowe, jak i te bardziej dramatyczne bądź melancholijne, ale bez tzw. jechania po bandzie. Twórcy nie epatują niepotrzebnymi skrajnościami, nie krzyczą, by zwrócić na siebie naszą uwagę. Fabuła toczy się spokojnym (ale nie nużącym) rytmem i rzeczywiście jest nas w stanie wprowadzić w swoistą symulację wakacyjnej podróży do Włoch. Tym bardziej, że w 2020 roku, w kontekście pandemii COVID-19 wczasy w tym obszarze Europy pewnie długo jeszcze nie będą w obrębie masowych zainteresowań.

„Włoskie wakacje” to idealny film na przyjemny, letni relaks w kinie. Jak pisałem wyżej, próżno szukać w nim nowych rozwiązań, fabularnych wątków, których byśmy wcześniej nie oglądali w całej masie podobnych produkcji. Zresztą sam zarys głównej linii fabularnej zdaje się być niczym innym jak męską odpowiedzią na równie urokliwy film „Pod słońcem Toskanii” z niezapomnianą Diane Lane.

wloskie wakacje film

Scenariusz należy do tych, przy których twórcy nie napracowali się zbytnio.

Dialogi są solidne, ale wtórne, humor jest delikatny i też nie grzeszący zbytnią kreatywnością. Nie mogło zabraknąć wątku romantycznego (choć przyznaję, że jest on, podobnie jak cały film, niezwykle zwiewny i lekki), bo na miejscu Jack w „magiczny” sposób poznaje przypadkiem piękną Włoszkę, która niemal od razu jest nim zainteresowana i jeszcze mówi płynnie po angielsku. Ach, żeby w prawdziwym życiu tak to łatwo wyglądało. Z góry wiemy, jak się to wszystko skończy (spoiler alert – dobrze), ale to nie o to w tym wszystkim chodzi.

Jeśli więc po obejrzeniu zwiastuna macie wrażenie, że oglądaliście podobne historie wiele razy i nie macie ochoty na kolejny, to przeczucie was nie myli i możecie odpuścić sobie seans.

REKLAMA
wloskie wakacje liam neeson

Jeśli jednak uwiodły was piękne widoki Toskanii (pod tym względem we „Włoskich wakacjach” jest na co popatrzeć) oraz uwielbiacie Liama Neesona (widać, że na planie dobrze się bawił i czuł się komfortowo), a fabularna wtórność wam nie przeszkadza, to gwarantuję, że spędzicie na tej produkcji bardzo miły czas i będziecie chcieli zostać w tym świecie trochę dłużej.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA