REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Netflix chce mieć własne „Gwiezdne wojny” i „Harry'ego Pottera”. I wcale mnie to nie dziwi

Netflix marzy o własnej franczyzie filmowej, która będzie mogła konkurować z „Gwiezdnymi wojnami” i „Harrym Potterem”. Szykuje nam się więc kolejna seria pełna familijnej akcji i widowiskowego fantasy.

Netflix star wars harry potter
REKLAMA
REKLAMA

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Cóż za dziwne czasy. Kina zamieniły się w telewizję, a serwisy VOD próbują pójść ich śladem. W końcu robienie pojedynczych filmów nie ma dzisiaj racji bytu. Wielkie studia celują we franczyzy, wielkie uniwersa, które pozwolą im jedną, powtórzoną wielokrotnie formułą regularnie sięgać do kieszeni widzów. Do tego dochodzi jeszcze komercyjny potencjał tkwiący w spin-offach i możliwościach brandowania płatków śniadaniowych, szczoteczek do zębów, czy dezodorantów. Tak, dzisiaj najbardziej dochodowe są wieloodcinkowe serie pełnometrażowych produkcji.

Netflix świetnie zdaje sobie z tego sprawę.

Platforma na pewno czuje na szyi oddech innych serwisów streamingowych. Disney+ ma już ponad 60 mln użytkowników. Oczywiście, do ponad 190 mln subsrybentów wielkiego N ta liczba jeszcze się nie umywa, ale weźmy pod uwagę, że serwisem Myszki Miki mogą na razie cieszyć się jedynie mieszkańcy kilku krajów na świecie. Jego globalna ekspansja jest w całkiem niedalekich planach.

Nawet jeśli Netflix obawia się konkurencji ze strony podobnych podmiotów, to wciąż konkuruje przede wszystkim z kinami. Bardziej niż o popularność chodzi w tym wypadku o reputację. Serwis od początku swojego istnienia pragnie stawać w szranki z największymi hollywoodzkimi studiami, dlatego robi wszystko, aby zdobywać nagrody na ważnych, branżowych festiwalach. Rozpoczął więc współpracę z szanowanymi reżyserami, wykładając grubą kasę na „Irlandczyka” czy „Pięciu braci”.

To jednak wciąż mało. Netflix ciągle chce więcej. Dlatego szykuje się do stworzenia własnej popularnej franczyzy. Niedawno dowiedzieliśmy się, że bracia Russo mają wyreżyserować „The Gray Man”, a produkcja ma dać początek serii w stylu filmów o Jamesie Bondzie. Tylko znowu będą to produkcje skierowane do dorosłego widza. A przecież, jak nauczyło nas Kino Nowej Przygody, prawdziwe pieniądze leżą w opowieściach familijnych.

Netflix chciałby więc stworzyć własną franczyzę, która będzie mogła konkurować z „Gwiezdnymi wojnami” czy „Harrym Potterem”.

W niedawnym wywiadzie dla The Hollywood Reporter Tendo Nagenda, VP od filmów oryginalnych platformy, powiedział:

Spoglądamy na filmy PG dla szerokiej publiczności, jak na coś, czym chcielibyśmy się zająć. Miałoby to być coś w stylu pierwszych „Gwiezdnych wojen” albo „Harry Potter” 1&2. Dużo familijnej akcji i fantasy. Filmowe widowiska, które naszym zdaniem mogą się świetnie sprzedać. Historie w stylu „Jumanji”. To nasza następna granica do przekroczenia... Chcielibyśmy zachęcić utalentowanych twórców, aby myśleli w ten sposób. George Lucas stworzył „Star Wars” - nie było to oparte na książce. Jeśli masz taką wyobraźnię - jak Wachowskie z „Matrixem” - to jesteśmy miejscem, aby eksperymentować z takimi innowacyjnymi pomysłami.

REKLAMA

Włodarze Netfliksa mają duże szanse na spełnienie swoich marzeń. W końcu przez pandemię serwis zyskał sporo subskrybentów. A wszystko wskazuje na to, że platformy VOD są teraz pewniejszą przyszłością niż kiedykolwiek wcześniej. Nawet Disney pozbył się złudzeń, że w najbliższym czasie kina wrócą do swojej dawnej formy i postanowił wypuścić „Mulan” na Disney+.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA