1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dzieje się
  4. Media
  5. YouTube

„Wpadka” Reżysera Życia. Znany youtuber na celowniku środowisk pro-choice

wpadka reżyser życia

„Wpadka” zadebiutowała wczoraj na kanale Reżysera Życia. Film bardzo szybko przyciągnął uwagę lewicowej części internetu i wywołał prawdziwą burzę. Czy jednak słusznie?

Daniel Rusin, szerzej znany jako Reżyser Życia, od kilku lat z powodzeniem prowadzi swój kanał na YouTube. Jego poczynania śledzi milion osób. Regularnie dzieli się on z nimi kolejnymi krótkimi filmikami, które, jak sam mówi, mają prowokować do dyskusji. Dlatego podejmuje w nich ważne społecznie tematy i nie boi się różnorakich eksperymentów. Do udziału w swoich produkcjach zaprasza gwiazdy pokroju Piotra Fronczewskiego, Anny Dereszowskiej czy Sylwii Banasik.

Po filmach o hejcie, nastoletniej depresji, pigułce gwałtu czy toksycznych związkach, zdecydował się powiedzieć o niechcianej ciąży.

Wczoraj, 5 lipca 2020 roku, na jego kanale pojawił się film „Wpadka”. Julia Wróblewska wciela się w nim w nastolatkę, która spodziewa się dziecka. Nie jest zadowolona z takiego obrotu spraw, więc szuka jakiegoś rozwiązania rozmawiając z przyjaciółkami i dołączając do facebookowej grupy na temat ciąż. Jej chłopak jest gotowy, aby wziąć z nią ślub, ale ona sama ma coraz więcej wątpliwości.

Reżyser nie zajmuje co prawda jednoznacznego stanowiska. W swoim filmie mnoży jedynie pytania, pozostawiając odbiorców z większą liczbą pytań niż odpowiedzi. W opisie etiudy czytamy:

Film nie ma na celu nakierunkować kogoś do decyzji. Większość scen z filmu jest oparta na faktach i pokazuje co się dzieje w głowach młodych dziewczyn po wpadce. Moim zdaniem największym problemem jest strach i brak chęci rozmowy z najbliższymi o tym co się stało. Często porad/pomocy szuka się u kogoś obcego. Każdy ma wybór.

Nie trzeba być jasnowidzem, aby przewidzieć, że podjęcie takiego tematu wywoła internetową burzę.

Tym samym spokojnie można uznać, że Rusin osiągnął swój cel, prowokując widzów do ostrej i zażartej dyskusji. Nie podążyła ona jednak w kierunku, jakiego by sobie życzył. W komentarzach pod wideo pojawiło się mnóstwo komentarzy pokroju:

Film treściwy i porusza dosyć ważny temat. Jednak oglądając go, poczułam lekką sugestię, że osoby ze stanowistka pro-choice, to te złe, zimne i nakłaniające żeby tylko usunęła, a pro-life to takie dobre i pomocne, które zawsze doradzi i wesprze. Co do samej aborcji, powinien to być wybór tylko i wyłącznie kobiety, która jest w ciąży. Chce urodzić, to urodzi, nie chce to nie.

Czy:

Film niestety, ale zupełnie nieobiektywny. Grupy pro-choice pokazywane są jako to złe, namawiające do pozbycia się problemu, a pro-life jako grupy idealne, zawsze wspierające matki. Niestety, ale rzeczywistość nie jest taka kolorowa, a bardzo często po wyborze narodzenia dziecka grupy ignorują prośby o pomoc lub ich pomoc jest tak niewielka, że aż w pewien sposób zabawna.

Co więcej, sprawa wyszła poza YouTube.

W mediach społecznościowych, a dokładniej na Twitterze rozgorzała dyskusja na temat szkodliwych treści promowanych przez Reżysera Życia. Przeczytamy tam więc:

Hashtagu #isoverparty używa się w momentach, gdy ktoś mocno podpadnie opinii publicznej. Oznacza, że dana osoba musi skończyć z bulwersującym zachowaniem albo w ogóle powinna zniknąć z życia publicznego. Reżyser Życia od dawna ma na pieńku ze środowiskami walczącymi o tolerancję. Nie podoba im się konserwatywny światopogląd internetowego twórcy i to, że na swoim Instagramie usuwa niewygodne dla niego komentarze.

Czy tego typu reakcje nie są jednak przesadzone?

To trochę tak, jakbyśmy się obrażali na przekaz filmów Patryka Vegi. W końcu w opublikowanej wczoraj „Wpadce” oprócz niskich walorów artystycznych, nie znajdziemy raczej wielu powodów do zbulwersowania. Jest to etiuda, która w jakiś sposób przedstawia poglądy Reżysera Życia i jako fabuła stanowi jego autorską wizję.

Prawdą jest, że jako influencer wpływa on w jakiś sposób na światopogląd swojej publiczności i może kształtować szkodliwe postawy. To jednak nie powód, aby cenzurować twórcę. O wiele lepsza byłaby wyważona dyskusja, a cała burza, jak zwykle w sieci, sprowadza się jedynie do przekrzykiwania się i narzucania na siłę swoich racji.