1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Dwa światy, jedno Winden. 3. sezon „Dark” nie zawodzi, ale przygotujcie ołówek i gruby notatnik

dark 3 sezon serial recenzja netflix
154 interakcji
dołącz do dyskusji

Jeden z najlepszych seriali oryginalnych Netfliksa wraca lada moment z 3. sezonem. Spieszę donieść, że ten ostatni już rozdział opowieści o podróżach w czasie w urokliwym niemieckim miasteczku Winden okazał się niezwykle satysfakcjonujący. „Dark” trzyma poziom. W waszym świecie. I w moim.

W recenzji staram się unikać spoilerów.

„Dark” jest jednym z moich ulubionych seriali w ogóle, a więc nie tylko spośród tych nakręconych przez Netfliksa. Jego siła leży w zgrabnym połączeniu przyziemnej opowieści o perypetiach mieszkańców małego miasteczka rodem z rasowej telenoweli oraz silnie zarysowanego wątku science-fiction.

Wszystko zaczęło się od tajemniczego zaginięcia i powiązanych z nim brutalnych morderstw sprzed lat, ale podobnie jak w kultowym już „Twin Peaks”, ten punkt wyjścia bardzo szybko schodzi na drugi plan. Widzowie zostali w końcu zaproszeni do udziału w istnej jeździe bez trzymanki, ale ta powoli dobiega końca.

dark 3 sezon serial recenzja netflix

Najwyższa pora, by wyjąć trupy z szafy.

Kiedy już mogło się wydawać, że odkryliśmy wszystkie tajemnice Winden, a także pogodziliśmy się z deterministycznym modelem wszechświata w „Dark” oraz z faktem, iż bohaterowie nie mają na nic wpływu, ktoś wysunął nam dywan spod nóg. Po śmierci Marty w finale 2. sezonu pojawił się znienacka jej doppelganger.

Już wtedy spadła na nas fabularna bomba, gdy okazało się, że… istnieją jakieś inne światy. „Dark” w nowym sezonie wyjaśnia zaś, co bohaterka dokładnie miała na myśli i robi to w zgrabnym stylu. Serial rzuca zupełnie nowe światło na wydarzenia, których byliśmy świadkami do tej pory, ale nie spłyca ich.

dark 3 sezon serial recenzja netflix

Z tego względu podczas seansu „Dark” zostałem zmuszony ponownie do robienia przed telewizorem notatek.

Już przy okazji poprzednich dwóch sezonów pomagałem sobie w ten właśnie sposób i tym razem też tego nie uniknąłem. Ze względu na to, że relacje pomiędzy bohaterami są tu skomplikowane bardziej niż w „Modzie na sukces”, wielokrotnie łamałem sobie głowę, próbując zrozumieć, co tak naprawdę się wydarzyło na ekranie.

Przez osiem odcinków nie raz pauzowałem odtwarzanie, by sobie powtórzyć na głos, co właśnie zobaczyłem. Z wypiekami na twarzy szkicowałem sobie też na iPadzie rysikiem linie czasowe i drzewa genealogiczne, a aparatem w telefonie robiłem zdjęcia stopklatek na telewizorze, które potem sobie analizowałem.

dark 3 sezon serial recenzja netflix

Pod tym względem ten niemiecki serial od Netfliksa nie ma sobie równych.

Niezmiernie przy tym żałuję, że Netflix nie zdecydował się na wypuszczanie po jednym odcinku „Dark” co tydzień. Po premierze z pewnością zajrzę na poświęconego mu Reddita, by sprawdzić, jakie hipotezy wysnuwają inni fani, ale fakt, że zakończenie będzie znane wszystkim od razu, spłyci nieco dyskusję społeczności.

Mimo to wiem, że widzowie na brak tematów do rozmów narzekać nie będą i nie mogę się doczekać, aż sam będę mógł z kimś porozmawiać na ten temat bez gryzienia się w język, tak jak teraz — cały urok serialu jest w końcu w samodzielnym zdejmowaniu kolejnych warstw tej tajemnicy.

dark 3 sezon serial recenzja netflix

Widać również, że pomysł na „Dark” był przemyślany od początku do końca.

Chociaż nie ze wszystkie decyzje scenarzystów mnie ucieszyły, to trudno odmówić im pieczołowitości. Próbowałem, oj uwierzcie mi, że próbowałem, ale nie udało mi się znaleźć żadnych większych luk w fabule. Ostatni sezon „Dark” to nie jest przybudówka doklejona na siłę, tylko integralna część tej opowieści.

Im bliżej finału, tym więcej klocków zaczyna wskakiwać na swoje miejsce, a momenty, gdy udawało mi się dzięki cwanie rozmieszczonym wskazówkom zgadnąć, jak dalej potoczy się akcja, dawały zastrzyk dopaminy. Szanuję też włodarzy Netfliksa za to, że nie chcieli sztucznie wydłużać tej opowieści.

dark 3 sezon serial recenzja netflix

Scenarzystom udało się w dodatku obronić swój pomysł na świat przedstawiony, ale… to wcale nie oznacza, że „Dark” nie ma wad.

Bywały momenty, w których korciło, by przewinąć serial nieco do przodu. Dialogi bywały zbyt pompatyczne, zwłaszcza że pewne słowa były powtarzane jak mantra, co powodowało znużenie. Na szczęście takich niepotrzebnie rozwleczonych scen nie było zbyt wiele, ale spokojnie można było się pozbyć epizodu albo dwóch.

Mimo to osiem odcinków składających się na 3. sezon „Dark” pochłonąłem w zaledwie dwa wieczory i nie żałuję ani sekundy. Pokochałem w końcu już dawno tych bohaterów na dobre i na złe ze wszystkimi ich wadami i przywarami, a już po chwili od wciśnięcia przycisku Play poczułem się w Winden jak w domu.

dark 3 sezon serial recenzja netflix

I to w takim, w którym przywitali mnie sami starzy, dobrzy znajomi.

Ze względu na charakter serialu powróciły nawet niektóre uśmiercone wcześniej postaci, aczkolwiek takie powroty potrafiły zaskakiwać, gdy rzucały nowe światło na to, co dotychczas o nich wiedzieliśmy. Pojawiło się też na planszy kilku nowych graczy, co dało pewien powiew świeżości, dzięki czemu „Dark” w 3. serii nie był odtwórczy.

A zakończenie? Tutaj już pozwolę sobie wymownie zamilknąć, by nie narazić się na lincz zarówno ze ze strony czytelników, jak i przedstawicieli Netfliksa. Do tematu z pewnością jednak wrócę, gdy już wszyscy będziemy po zaplanowanej na 27 czerwca 2020 r. premierze „Dark”. W tym moim świecie. I w waszym.