1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Reżyserska wersja „Justice League” trafi na HBO Max. To wyraźnie pokazuje siłę społeczności fanów

Po kilku ładnych latach hasztagowania i socialmediowych kampanii celebrytów, fani DCEU mogą zacierać ręce. Zack Snyder ogłosił właśnie, że film „Liga sprawiedliwości” w wersji reżyserskiej trafi do HBO Max w przyszłym roku.

justice league snyder cut hbo max

A wszystko zaczęło się od żywotnego i jak się okazuje bardzo skutecznego hasztagu: #ReleaseTheSnyderCut. Po potężnej artystycznej i finansowej klapie filmu „Liga sprawiedliwości” fani (a także niektórzy aktorzy grający w nim główne role, m.in. Jason Momoa) zaczęli domagać się poprawki. Tym bardziej, że w sieci pojawiały się wieści, jakoby istniała zupełnie inna wersja „Justice League”. Miało to związek z tym, że reżyser Zack Snyder musiał z powodu osobistej tragedii (samobójcza śmierć córki) opuścić plan, a stery przejął po nim Joss Whedon (ten od „Avengersów” Marvela).

Złączenie ze sobą części filmu nakręconej przez Snydera i tej dokończonej przez Whedona dało światu przedziwnego potworka Frankensteina. „Liga sprawiedliwości” wprawdzie miała w napisach końcowych i początkowych wpisanego Zacka Snydera jako reżysera, ale wersja, którą zobaczyliśmy w kinie w 2017 roku ponoć daleka była od jego wizji. I choć nie uważam Snydera za wybitnego reżysera, to „Justice Leage” był na tyle fatalnym, chaotycznym i nieskładnym filmidłem, że nawet jak na jego artystyczne CV było to poniżej oczekiwań. I jeszcze to fatalne CGI „zakrywające” wąsy Henry’ego Cavilla… Brrr…

Niedługo przyjdzie nam zweryfikować czy to, co sam wymyślił dla „Justice League” jest rzeczywiście lepsze. Snyder ogłosił bowiem, że w 2021 roku na HBO Max trafi trwająca 4 godziny reżyserska wersja „Ligi sprawiedliwości”.

Szykuje się więc wyjątkowy, bo najdłuższy w historii film o superbohaterach. Jego premiera będzie mieć miejsce w serwisie streamingowym, można zatem spokojnie założyć, że pojawi się tam w formie miniserii. Mówi się o 6 odcinkach. Choć mam nadzieję, że będzie też do wyboru wersja pełnometrażowa. I jak pisałem wcześniej, Snyder nie jest mocny w opowiadaniu historii za pomocą scenariusza, to reżyser wizualny, który świetnie operuje obrazem. Nie wiem więc czy akurat wydłużając do 4 godzin projekcję jego „Justice Leage” okaże się wielkim kinem. Raczej wątpię.

Ale też mimo wszystko będzie to jego dzieło, już nie zmącone niepasującymi do reszty pomysłami i artystycznymi wyborami innego reżysera. Liczę więc na spójność oraz na zupełnie inne ścieżki fabularne (reżyser zapowiada, że będzie to zupełnie nowy film) niż to, co zobaczyliśmy w filmie z 2017 roku i o czym próbuję, na razie bezskutecznie, zapomnieć.

Tzw. Snyder Cut „Ligi sprawiedliwości” urósł z miejskiej legendy do realnego tworu, co wyraźnie pokazuje siłę społeczności fanów oraz samego internetu.

To głównie dzięki uporowi fanów, ich pasji i ogromnej chęci do tego, by reżyserska wersja „Justice League” ujrzała światło dzienne, jej istnienie stało się faktem.

Oczywiście nie doszłoby do tego, gdyby samo studio Warnera nie zobaczyło w tym potencjału. Gdyby zainteresowanie wokół #ReleaseTheSnyderCut było mniejsze, to pewnie projekt ten zostałby w mentalnej piwnicy Snydera. A tak, Warner zobaczył w nim szansę na dodatkową promocję swojego nadchodzącego wielkimi krokami serwisu streamingowego HBO Max. Na tyle, że gotów jest zainwestować w dokrętki Snydera ok. 20-30 mln dol.

W tej sytuacji wszyscy wygrywają. HBO Max zyskuje już w tej chwili dobry PR i zainteresowanie grupy docelowej, nic bowiem w dzisiejszych czasach nie ma takiej siły, jak popkulturowe dzieła, które powstały na „prośbę” fanów. A odbiorcy otrzymają długo wyczekiwaną, miejmy nadzieję, że lepszą wersję filmu, który ich mocno rozczarował i przyczynił się do kryzysu w całym DCEU.

Kto wie, może jeśli reżyserska wersja „Ligi Sprawiedliwości” okaże się przebojem, to Warner zdecyduje, że będzie ona swoistym restartem całego DCEU, które ewidentnie jest obecnie w wycofaniu, a samo studio zaczęło bardziej inwestować w solowe filmy bohaterów DC.