1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Marvel rozmienia się na drobne. Studio planuje ekranizację serii, której nikt nie zna

secret warriors marvel

Rozmieniania na drobne Marvela ciąg dalszy. Po imponującej Infinity Saga przyszedł okres przejściowy, który zbiegł się w dodatku z zakupem Foxa przez Disneya, w skutek czego 4. faza nie dość, że przez pandemię zalicza sporą obsuwę czasową, to jeszcze z miesiąca na miesiąc rysuje się w coraz mniej wyraźnych barwach.

Oczywiście to wszystko wypadkowa tego, o czym pisałem we wstępie. Marvel zakończył rozciągniętą na ponad 20 filmów sagę, podomykał wątki najważniejszych bohaterów i teraz musi niejako zaczynać od początku. Korzystając w dużej mierze albo z drugoplanowych herosów, albo z szerzej nieznanych bohaterów znajdujących się na obrzeżach wydawnictwa.

Wiemy już, że zobaczymy Eternals czy Shang-Chi, a otwarciem 4. fazy MCU będzie film o Czarnej Wdowie rozgrywający się jeszcze przed „Avengers: Wojna bez granic”. Zamiast więc iść do przodu, Marvel startuje dając krok w tył.

Po sieci krążą wprawdzie plotki o tym, że studio przymierza się do produkcji o przygodach Ghost Ridera, Novy czy Ironheart, ale na razie niewiele z tego wynika. Kolejne doniesienia zwiastują także możliwy powrót Daredevila, Punishera czy Jessiki Jones w formie serialowej, z tymże tym razem na należącym do Disneya Hulu. Ale to nadal wypada jakoś blado w porównaniu choćby z 1. fazą MCU.

Oczywiście przed nami trzeci „Spider- Man”, „Thor: Love and Thunder” czy drugi „Doktor Strange”, ale wydaje mi się, że Marvel za mało opiera się na evergreenowych postaciach, a za bardzo chce ryzykować z tymi nieznanymi, licząc chyba na powtórkę z sukcesu „Strażników Galaktyki”.

Teraz z kolei internetowe wróbelki donoszą, że Marvel rozpoczął po cichu prace nad przeniesieniem kolejnej komiksowej marki na duże bądź małe ekrany. Mowa tu o Secret Warriors. Po raz pierwszy pojawili się na kartach komiksów w 2009 roku. Oryginalny skład to Nick Fury, Quake, Phobos, Yo Yo Rodriguez, Hellfire, Sebastian Druid i Stonewall. Pierwsza edycja komiksowej serii wytrzymała na rynku dwa lata. Druga, mająca premierę w 2017 roku, utrzymała się już tylko rok.

Młodsi widzowie Disney Channel oraz DisneyXD mogli zobaczyć nową inkarnację Secret Warriors w animowanym filmie telewizyjnym „Marvel’s Rising: Secret Warriors”. Tam drużyna składała się już z Ms. Marvel, Patriota, Inferno, Ameriki Chavez, Squirrel Girl i Kapitan Marvel.

Secret Warriors pojawili się też gościnnie w serialu „Agentach T.A.R.C.Z.Y”. Stawiam żel antybakteryjny i miesięczny zapas maseczek, że jeśli zobaczymy Secret Warriors na ekranach, będzie to raczej ta druga wersja zmiksowana z tą z serialu. Ewentualnie mieszanka wszystkich trzech. Poniekąd pasuje mi to na serię w Disney+, ale skoro ktoś taki jak Shang-Chi jest w stanie dostać własny film kinowy, to może i Secret Warriors dostaną.

Tylko tak naprawdę co z tego, skoro nie jest wielką tajemnicą, że fani MCU czekają w tej chwili na „Fantastyczną Czwórkę” i nowych „X-Menów”?

Sęk w tym, że nie zobaczymy ich prędko, zapewne raczej w 5. fazie, w której Marvel będzie mógł w pełni rozwinąć skrzydła. Teraz już wiem na pewno, że 4. faza to stan przejściowy, takie interludium pomiędzy 3. a 5., tworzone tylko po to, by zapewnić studiu płynność finansową.

Oczywiście nie twierdzę, że produkcje 4. fazy na pewno będą złe – są spore szanse, że to nadal będzie wyborne kino rozrywkowe. Po prostu stawka, na razie, nie ta sama. Logistyka wprowadzenia do MCU Fantastycznej Czwórki i X-Menów też niestety wymaga czasu, który trzeba czymś wypełnić. Inną sprawą jest też to, że Marvel udanie podomykał wątki w „Avengers Endgame”, więc równie dobrze mogli zamknąć ten rozdział i skupić się już tylko i wyłącznie na solowych filmach bez niepotrzebnej logistyki łączenia wszystkiego w jedno uniwersum.

Studio ma za sobą ponad 20 filmów, stworzonych przez 10 lat. Większość z nich przyniosła ogromne zyski. Finał w „Edgame” był więc idealnym momentem, by pożegnać się z widownią. Tymczasem mam wrażenie, że ciągną ten pociąg już trochę na siłę. Ale może to tylko moje wrażenie.