1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Charlie Brooker nie pracuje nad 6. sezonem „Czarnego Lustra”. Twierdzi, że świat jest już wystarczająco ponury

black mirror 6

„Czarne lustro” to jeden z najważniejszych i najbardziej wpływowych współczesnych seriali. Od czasu debiutu 5. sezonu o serii jest jednak dosyć cicho. Jej twórca, Charlie Brooker po długich miesiącach oczekiwania zdradził, czy nowe odcinki powstają. Fani „Black Mirror” nie będą zadowoleni, ale trudno dziwić się nastawieniu Brookera.

Premiera ostatniego sezonu „Black Mirror” wywołała bardzo mieszane reakcje widzów. Niektórzy odbiorcy przyjęli nowe odcinki i interaktywny film „Czarne lustro: Bandersnatch” z entuzjazmem, ale nie brakowało też osób zawiedzionych najnowszymi dziełami Charliego Brookera. Narzekano na niewielką liczbę odcinków 5. sezon, średni humor i brak autentycznie ciekawej wizji przyszłości. Najnowszy sezon „Black Mirror” po prostu nie nadążył za rzeczywistością.

Być może dlatego Charlie Brooker nie ma ochoty po raz kolejny się z nią mierzyć. Zwłaszcza, że obecna sytuacja związana z pandemią koronawirusa i rozmaitymi zawirowaniami politycznymi nie nastraja ludzi zbyt pozytywnie. W rozmowie z Radio Times pomysłodawca satyrycznej serii zapytany o 6. sezon dał więc jednoznacznie do zrozumienia, że jeszcze długo na niego poczekamy.

Na ten moment nie trwają żadne prace nad „Black Mirror”, bo świat jest wystarczająco ponury i ludzie chcą oglądać pozytywne produkcje?

Jestem zajęty robieniem różnych rzeczy. Nie wiem, co mogę mówić, a czego nie mogę. Nie sądzę, żeby w tym momencie ktoś był w stanie oglądać serial o rozpadzie społeczeństw. Dlatego nie pracuję nad niczym związanym z takimi tematami. Obecnie chętniej wracam do nabytych dawniej umiejętności tworzenia komiksów, dlatego piszę scenariusze, które mają mnie samego rozśmieszać – podkreślił Brooker.

Można mieć wątpliwości, czy wszyscy widzowie zgodzą się z powyższą opinią, bo dla części z nich „Czarne lustro” ze swoją ponurą satyrą stanowi rozrywkę idealną. Najwierniejsi fani raczej nie przejmowaliby się tym, czy obecny moment jest adekwatny do takiej premiery czy nie. Wręcz przeciwnie, popularność rozmaitych dzieł rozgrywających się w trakcie epidemii najlepiej świadczy o chęci szukania podobnych doświadczeń w kulturze. Zmuszanie się przez twórcę do pisania scenariuszy, na które nie ma ochoty, to jednak błędna droga. Lepiej poczekać aż Charlie Brooker sam nabierze ochoty, by wrócić do świata „Black Mirror”.