1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale
  4. TV

TVP zrealizowało serial w ponad tydzień i niestety to widać. „Będzie dobrze, kochanie” - recenzja

tvp vod będzie dobrze kochanie

Telewizja Polska postanowiła zaryzykować i w samym środku kwarantanny wystartować z nową komedią romantyczną nagrywaną w trakcie pandemii koronawirusa. Jak wypadły dwa pierwsze odcinki produkcji i gdzie można je obejrzeć? Dowiecie się z naszej recenzji.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Publiczny nadawca podobnie jak pozostałe duże stacje telewizyjne w ostatnich tygodniach został zmuszony do zdecydowanego ograniczenia planowanej na wiosnę ramówki. Wiele produkcji zniknęło z anteny, część została przełożona na późniejszy termin, a niektóre zostały pozbawione publiczności. W przeciwieństwie jednak do swoich konkurentów TVP postanowiło z miejsca zacząć nagrywać nowe produkcje dotyczące stricte obecnej sytuacji.

Wypuszczane taśmowo odcinki „Szkoły z TVP” i „Rozmów w czasach kwarantanny” pokazały jak na dłoni słabości produkcji tworzonych w tak błyskawicznym tempie. Dlatego przed przed premierą „Będzie dobrze, kochanie” – kręconego w domach aktorów serialu TVP 2 – również nie brakowało wątpliwości. Bo czy ta się tworzyć telewizję na poziomie, gdy od rozpoczęcia zdjęć do premiery mija nieco ponad tydzień?

Dwa premierowe epizody „Będzie dobrze, kochanie” nie odpowiadają jednoznacznie na to pytanie.

Nowa produkcja TVP opowiada historię dwójki narzeczonych – Justyny i Artura. Chłopak wyjeżdża do Australii, żeby zarobić pieniądze na ich ślub, lecz z powodu koronawirusa bankrutuje firma, dla której pracuje. Artur nie skorzystał wcześniej z programu #powrótdodomu, nie ma więc jak wrócić do Polski, a bez ostatniej wypłaty uroczystość weselna jest bardzo poważnie zagrożona. Narzeczonym do podtrzymania relacji zostają rozmowy przez komunikatory wideo, w co szybko angażuje się cała rodzina.

„Będzie dobrze, kochanie”, jak sama nazwa wskazuje, prezentuje w dużej mierze przesłodzoną i pozbawioną prawdziwych problemów wersję rzeczywistości. W tym świecie rodzice dziewczyny z radością i na porządku dziennym rozmawiają z jej chłopakiem, a obie rodziny znają się wręcz doskonale. Nie ma też szans, żeby nowy serial TVP podjął jakiekolwiek realne problemy, z jakimi Polacy mierzą się w trakcie obecnej kwarantanny. Każda sytuacja zostaje tu obrócona w żart lub „wzruszającą” pogadankę o uczuciach, a oba 13-minutowe odcinki kończą się tak, żeby nikomu nie było przykro. W obecnych, tak ekstremalnie trudnych czasach do pewnego stopnia zakrawa to na niesmaczną parodię z prawdziwych wydarzeń.

Na poziomie technicznym i aktorskim „Będzie dobrze, kochanie” prezentuje się lepiej, niż można było się spodziewać.

Wszyscy grający w serialu aktorzy są ograniczani przez pojedynczy kadr i wąską przestrzeń kamerki internetowej, z czym jedni radzą sobie lepiej a inni gorzej. Na plus zdecydowanie wypada swobodny i naturalny Jacek Lenartowicz w roli ojca Justyny. Wydaje się, że pracy nad „Będzie dobrze, kochanie” pomaga mu bogata kariera aktora dubbingowego, gdzie również wobec ograniczonych możliwości kontaktu z drugim aktorem i brakiem sceny trzeba się wspomagać gestykulacją i przesadą. W pierwszych dwóch odcinkach nieźle wypadają też Wiktoria Gąsiewska i Ilona Ostrowska, choć ta pierwsza na razie nie dostała zbyt wiele do zagrania.

tvp vod będzie dobrze kochanie
Foto: Jacek Lenartowicz w serialu „Będzie dobrze, kochanie”

Twórcy produkcji starają się jednak nie polegać tylko na jakości swoich aktorów, więc często starają się rozruszać oglądaną na ekranie akcję przez dodanie elementów wizualnych takich jak zmieniająca się wielkość ekranu czy wspomagające przejścia między scenami grafiki. Warto docenić te starania, nawet jeśli są w dużej mierze skazane na porażkę. Nie sposób ukrywać, że jednostajny tok nowego serialu TVP dosyć szybko zaczyna nużyć. Niewiele jest tu w stanie zaskoczyć widza, a w połączeniu z dosyć banalną historią całość nie wywołuje większych emocji.

Jednocześnie warto podkreślić, że po bardzo nijaki 1. odcinku nadszedł zdecydowanie lepszy, bardziej pomysłowy i zabawniejszy epizod.

Istnieje więc szansa, że „Będzie dobrze, kochanie” jeszcze się rozkręci, a słabszy start wynika z oswajania się całej ekipy z nietypową formą. Nie liczyłbym jednak na cuda. Produkcja pokazywana na TVP 2 nie stanie się raczej czymś więcej niż ciekawostką do wspominania po zakończeniu kwarantanny. Ale czy w sumie cokolwiek więcej dałoby się powiedzieć o jakimkolwiek serialu tworzonym w ostatnich dwóch sezonach przez Telewizję Polską?

„Będzie dobrze, kochanie” jest już dostępne na platformie TVP VOD.