1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dzieje się
  4. Seriale

Aktor z „Ojca Mateusza” daje przykład, jak artyści mogą przetrwać pandemię. Podjął pracę jako kurier

marcin januszkiewicz kurier

Aktor Marcin Januszkiewicz nie narzeka na pandemię. Zamiast czekać jak sytuacja się rozwinie, postanowił podreperować swój budżet i podjął pracę jako kurier. Jeśli jest ci źle z powodu koronawirusa, bądź jak Marcin i weź się w garść.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Dziwne to czasy nastały, w których nic nie jest pewne. Świat, jaki znamy ,zatrzymał się z powodu koronawirusa. Wszystkim jest ciężko. Kto może pracuje z domu, w innych branżach ludzie z utrudnieniami wykonują swoje obowiązki, a artyści… no cóż, tym to dopiero nie jest lekko. Jedynym sposobem na dotarcie do odbiorcy jest teraz sieć, więc ich zarobki znacząco się zmniejszyły. Trzeba nauczyć się funkcjonować w nowej rzeczywistości i się do niej dostosować. Rozumie to Marcin Januszkiewicz.

Wokalista, kompozytor i aktor, który najlepiej znany jest ze swoich ról w telewizyjnych „Na Wspólnej” i „Ojcu Mateuszu”, a widowni teatralnej z występów w licznych sztukach, twardo stąpa po ziemi i zdaje sobie sprawę, że nic już nie wróci do normalności. Ostatnio dał temu wyraz w poście w swoich mediach społecznościowych. Wpis na Facebooku zaczyna od słów (pisowania oryginalna):

Drodzy, czasy mamy jakie mamy, ale powiem Wam - zaczyna mnie dziwić jak wielu ludzi dookoła nie zdaje sobie sprawy z tego, że świat jaki znaliśmy do tej pory się już skończył i nie wróci. I że nic nam się nie należy, żadna manna z nieba nie spadnie. I że trzeba o swoje naprawdę zadbać - i to jak najszybciej. Można już teraz przewidzieć, że lada moment czeka nas ogromne bezrobocie.

Trzeźwa ocena sytuacji zmusiła Januszkiewicza do podjęcia pracy jako kurier.

Jak przyznał w wywiadzie dla WP, artyści nie zarabiają aktualnie nic, a jego oszczędności starczyłyby na maksymalnie 4 miesiące. Dlatego bardzo szybko zdecydował się schować ambicje do kieszeni, a w znalezieniu zatrudnienia pomógł mu znajomy siostry.

W dalszej części wpisu na Facebooku czytamy:

To jest między innymi post o tym, że właśnie poszedłem do "normalnej" pracy. Rozwożę paczki. 6-19. Jest ciężko,wiaodmo. Ale mam tu fajnych ludzi obok, którzy od dawna już tak dzielnie tyrają. I nie, to nie jest tak, że wcześniej żyłem z głową w chmurach i zarabiałem bajońskie sumy na klepaniu wierszyków śpiewaniu pioseneczek i nie miałem pojęcia jak wygląda praca większości obywateli - bo mój wyuczony zawód to rzemiosło i naprawdę ciężki kawał chleba. Pracowałem w sumie już kiedyś na zmywaku, więc znam zapach pieniądza 8zł/h. Nie oceniam czy to fajnie czy niefajnie.

Jego post nie jest narzekaniem na obecny stan rzeczy, a raczej apelem, abyśmy wszyscy przestali marudzić i wzięli się w garść.

Wpis kończy słowami:

Czas naprawdę wziąć się do roboty ludziska, znaleźć w sobie siłę, zahartować się w tej sytuacji. Narzekanie na ten stan, czekanie na Bóg wie co czy instagramowe pocieszające lamenty naprawdę są aktualnie z dupy. Trzeba walczyć ziomy! O tym jest ten post! Do roboty. Walczcie. O siebie i o swoich bliskich. I o pracę też. Póki ona jeszcze jest.

Fani aktora mogą odetchnąć z ulgą, bo nie zamierza on kończyć z aktorstwem czy śpiewaniem i graniem. Jest to tymczasowe rozwiązanie, mające pomóc przetrwać kryzys w zawodzie. W czasach, gdy artyści pokroju Sama Smitha płaczą w swoich willach, nie mogąc znieść izolacji, zdaje się to dojrzałym i właściwym podejściem, a także dobrym przykładem dla innych.