1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Obejrzałem dawny film Milosa Formana i poczułem zażenowanie. W kontekście obrazu „Gorący temat” i akcji #MeToo wygląda on dość upiornie

Bombshell - Gorący temat - kadr z filmu

Akcja #MeToo przeorała Hollywood. Okazało się, że nie ma świętych krów, nawet jeśli te pasione są najlepszą trawą i wypełnione najtłuściejszym mlekiem. Niestety, okazuje się, że z perspektywy czasu nawet filmy, które zostały uznane za wybitne lub ważne nie powinny powstać. Przynajmniej nie w takiej formie. Idealnym przykładem jest „Pali się moja panno” Milosa Formana.

Korzystając z urlopu i jego wszystkich dobrodziejstw – największym jest oczywiście więcej czasu dla siebie – postanowiłem wrócić do filmów i reżyserów, którzy dawniej mieli na mnie spory wpływ. Zabrałem się za Milosa Formana, obejrzałem moje ulubione „Duchy Goi”, „Człowieka z księżyca”. Potem sięgnąłem po starsze dzieła czeskiego reżysera. Odpuściłem „Miłość blondynki”, bo ten film widziałem relatywnie niedawno w kinie (obraz z 1965 roku można było zobaczyć w Kinie Pod Baranami w Krakowie).

Wybór padł na „Pali się moja panno”, komedię, która kręci się w pobliżu urodzin emerytowanego strażaka i imprezy wydanej na jego cześć. Impreza szybko zamienia się w farsę, giną fanty przeznaczone na loterię, bohaterowie wpadają w kolejne kłopoty, a wszystko domyka kuriozalny pożar, któremu, przy dowiezionym na wózku alkoholu, przyglądają się uczestnicy imprezy. „Pali się moja panno” otrzymało nominację do Oscara w kategorii Najlepszy film nieanglojęzyczny i nominację w konkursie głównym festiwalu w Cannes.

Czechosłowacki obraz jest wyjątkowo zjadliwą satyrą na komunistyczny ustrój.

„Pali się moja panno” pokazuje też, jak komunizm rozkłada społeczeństwo, demoralizuje je. Jednym z jego przejawów jest próba wybrania najpiękniejszych kobiet w czasie imprezy. Strażacy oglądają zdjęcia z wyborów miss i pokracznie próbują te wybory powtórzyć właśnie w remizie. Scenę tę można rozumieć jako nieudolne dążenie do standardów Zachodu, również piękna. Kobiety są bowiem ucharakteryzowane tak, aby odbiegać od standardów piękności promowanych przez wybory miss.

Problem z tą sceną jest taki, że gdy zbierają się wybrane przez strażaków kobiety, a jedna z nich mówi, że zabrała ze sobą kostium kąpielowy, to zgromadzeni tam, raczej starsi mężczyźni, każą jej się rozebrać. Sposób filmowania, pokazane spocone twarze mężczyzn, niezręczna atmosfera sprawiają, że tę scenę ogląda się okropnie. Niemal przez cały czas mamy wrażenie, że coś tu poszło bardzo nie tak.

Z jednej strony można powiedzieć, że „Pali się moja panno” to satyra, piętnuje więc to toksyczne zachowanie.

Problem jednak polega na tym, iż zarówno ta scena, jak i cały film utrzymane są w komediowym tonie. Nie widać tam piętnowania przywar – uczciwie powiedzmy, że nie ma też pochwały – a jednak jest w tym fragmencie żartobliwe bagatelizowanie ordynarnego molestowania. Zwłaszcza że nie tak dawno temu mogliśmy w kinach oglądać „Bombshell” („Gorący temat”) pokazujący bardzo podobną scenę. Bohaterka grana przez Margot Robbie zostaje zmuszona przez swojego szefa do rozebrania się, ale scena pokazana jest zgoła inaczej, znacznie brutalniej i wyjątkowo przejmująco. Nie ma tu znaczenia, że Kayla Pospisil sama zdecydowała iść do jego biura. Część kobiet ze wspomnianej sceny Formana zostaje nagabywanych, a nawet wciągniętych siłą do salki, gdzie odbywa się ta pozornie niegroźna zabawa.

Te dwie podobne sceny, które ukazują mających przewagę nad kobietami mężczyzn na biurkach, pokazują jasno, jak bardzo zmieniła się nasza percepcja. I nie jest to tylko efekt akcji #MeToo, bo oba obrazy dzieli 50 lat, a Milos Forman wielokrotnie udowodnił, że potrafił i chciał stawać po stronie ofiar. Nie odżegnuję więc „Pali się moja panno” od czci, ale dość zaskakujące jest, jak bardzo zmieniła się optyka i jak szkodliwe może być bezrefleksyjne przyswajanie popkultury.

W gruncie rzeczy jestem bardzo zadowolony, że wróciłem do tego konkretnego filmu, bo przypomniałem sobie, jak żywa ciągle jest kultura i jak płynnie zmienia się to, jak ją postrzegamy. „Pali się moja panno” to ciągle wspaniały i bardzo zabawny obraz, ale zestarzał się naprawdę paskudnie.