1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Christian Bale rozważa rolę w filmie „Thor: Love and Thunder”. To bardzo zły pomysł

christian bale batman

Produkcja czwartej odsłony filmu „Thor” i jednocześnie 29. (!) rozdziału Marvel Cinematic Universe ma wystartować tego lata w Australii. Jednym z aktorów, który jest żywo zainteresowany, by dołączyć do ekipy Taiki Waititego i Chrisa Hemswortha jest ponoć sam Batman, czyli Christian Bale.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Już na wstępie mówię temu pomysłowi nie, nie i jeszcze raz nie. Błagam was hollywoodzcy włodarze, nie idźcie tą drogą. Naprawdę są setki znakomitych aktorów, którzy tylko czekają na to, by ktoś ich w końcu obsadził w roli, która mogłaby im otworzyć drogę do kariery. Czy tylko niszowe kino, które ogląda promil widowni blockbusterów, ma być jedyną przestrzenią, w której widzowie odkrywają przyszłe wielkie sławy?

Oczywiście na tym etapie, odwołując się do serwisu Collider, angaż Christiana Bale’a do czwartej części „Thora” jest czystą spekulacją. Aktor ponoć jest realnie zainteresowany dołączeniem do tej produkcji, póki co nie wiadomo, w kogo miałby się wcielić. Zapewne magnesem jest dla niego przede wszystkim postać reżysera. Taika Waititi szturmem wdarł się do kina mainstreamowego - pomimo dość oryginalnego, autorskiego i specyficznego w tonie rodowodu. Jego humor jest oryginalny, pomysły świeże, a wyobraźnia imponująca do tego stopnia, że udało mu się sprawnie przejść od kameralnego kina do hollywoodzkich maszynerii, bez utraty swojego głosu.

Christian Bale, jak wszyscy wiemy, to jeden z najbardziej ambitnych i zdolnych aktorów swojego pokolenia. Jego oddanie aktorskiemu warsztatowi (choćby tylko widoczne dzięki fizycznym metamorfozom, którym się poddaje) obrosło legendami. Ma on na koncie Oscara, w tym roku zapewne zobaczymy go pośród nominowanych za znakomitą rolę w filmie "Le Mans '66".

Dla Bale’a rola w „Thor: Love and Thunder” byłaby też wielkim powrotem do wysokobudżetowego kina rozrywkowego.

Od czasu ogromnego sukcesu nolanowskiej trylogii Batmana aktor raczej trzyma się z dala od szeroko rozumianych blockbusterów. To, że Christian Bale będzie chciał, albo musiał, prędzej czy później wrócić do wielkich widowisk, było do przewidzenia. Szkoda tylko, że rozważa opcję na skróty.

Dla wielu, w tym wyżej podpisanego, Christian Bale jest Batmanem. Tak mocno i wyraźnie zapisał się w masowej świadomości jako Mroczny Rycerz, że prawdopodobny angaż w kolejnej adaptacji komiksu, jako zapewne kolejna postać znana z komiksowego uniwersum, to naprawdę zły pomysł. Tym bardziej, że mówimy też o konkurencyjnym dla DC studiu.

Mam z tym taki sam problem, jak z tym, że Jared Leto jest/był jednocześnie Jokerem w stajni DC i wampirem Morbiusem w nadchodzącej produkcji Marvela. Podobnie jak J.K. Simmons, który wżarł się w pamięć milionów widzów jako marvelowski J. Jonah Jameson, po czym został obsadzony jako kolejna kultowa postać z komiksu, czyli komisarz Gordon w produkcjach DC od Zacka Snydera. Takich przypadków jest o wiele więcej.

Naprawdę nie rozumiem, dlaczego studia do charakterystycznych ról postaci znanych z kart komiksów cały czas wybierają aktorów z niemalże tej samej puli.

To trochę tak, jakby Daniel Craig, dla wielu kojarzący się z rolą Bonda, po „Nie czas umierać” podjął decyzję, że wcieli się w Jasona Bourne’a. Niby można, ale po co?

W dobie szukania, czasem na siłę, różnorodności w obsadzie, zatrudnianie cały czas tych samych twarzy w kolejnych widowiskach na podstawie komiksów, które mają praktycznie cały czas jedną i tą samą widownię, jest co najmniej wyrazem braku wyobraźni. Pomijam już fakt, że era gwiazd się skończyła i tak naprawdę to nikt nie oczekuje, że w produkcji MCU pojawi się jakiś znany aktor. Szkoda, bo chętnie zobaczyłbym powrót Christiana Bale’a w jakimś widowisku nie będącym tylko o wyłącznie kolejnym odcinkiem kinowej sagi Marvela. Dziwne, że nie zobaczymy go np. w „Tenet” czyli nowej superprodukcji Christophera Nolana.

Pociesza mnie oczywiście fakt, że to na razie tylko plotka, choć może ona mieć wkrótce swoje potwierdzenie w rzeczywistości.

Zanim jednak to nastąpi, i Christian Bale rzeczywiście pojawi się w „Thor: Love and Thunder”, nie będę siał wielkiego zamętu. Mając jednocześnie szczerą nadzieję, że tak się nie stanie.

Film "Thor: Love and Thunder" będzie miał swoją światową premierę 5 listopada 2021 roku.

thor love and thunder logo