Seriale  /  News

Nie będzie HBO pluło Rosji w twarz i kradło im Czarnobyla. Propagandowa telewizja NTV zrobi własny serial o katastrofie

Picture of the author
138 interakcji
dołącz do dyskusji

„Czarnobyl” to w ostatnich tygodniach zdecydowanie największy serialowy hit. Produkcja HBO wkrótce wyemituje ostatni odcinek mini-serii, ale katastrofa elektrowni jądrowej stanie się też tematem nowego serialu. Nie spodziewajcie się jednak podobnego poziomu, bo zrobi go propagandowa rosyjska telewizja NTV.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Stacja HBO dosyć szybko otrząsnęła się z porażki, jaką był 8. sezon „Gry o tron” i to w najlepszy możliwy sposób, dając widzom nowy, świetny serial do oglądania i dyskutowania. „Czarnobyl”, powiadający o kulisach wybuchu jednego z reaktorów w radzieckiej elektrowni jądrowej, z miejsca spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem widzów i krytyków na całym świecie. Zdołał nawet pobić pod względem oceny na IMDb oraz Filmwebie samą „Grę o tron”.

Oczywiście, potencjał na długotrwałą popularność „Czarnobyla” jest mocno ograniczony, bo mamy do czynienia z zamkniętą, pięcioodcinkową serią. Nie będzie więc kolejnych sezonów i kontynuowania wątków bohaterów. W końcu jest to produkcja oparta na prawdziwych wydarzeniach. Nie oznacza to jednak, że temat Czarnobyla nie będzie w następnych kilku miesiącach bardzo nośny. Już jakiś czas temu zapowiedziano kolejny serial o katastrofie z 1986 roku. Osoby zainteresowane tematem powinny jednak znacznie ograniczyć entuzjazm.

Rosyjska telewizja NTV zrobi serial „Czarnobyl”, który opowie on o walce agentów KGB z CIA.

Jak poinformował portal powiązany z Biełsat TV, zdjęcia do produkcji rozpoczęły się w zeszłym roku na terenie Białorusi. Według pierwszych zapowiedzi miał to być wieloodcinkowy film telewizyjny dokumentujący chronologię awarii i bohaterstwo osób walczących ze skutkami katastrofy. Nie byłoby w tym zapewne nic dziwnego czy problematycznego, ale kilka faktów od razu niepokoi. Przede wszystkim ważnym wątkiem produkcji będzie walka służb specjalnych ZSRR i USA.


Według opisu fabuły ukraiński oddział KGB dowiaduje się, że amerykański wywiad z jakiegoś powodu zaczyna się szczególnie interesować elektrownią jądrową w Czarnobylu. Na miejsce przybywa amerykański szpieg, Albert Lenz (grany przez Dimitrija Uljanowa), a zadanie powstrzymania jego działań otrzymuje podpułkownik wywiadu wojskowego GRU Andriej Nikołajew (w tej roli Igor Pietrenka). Zdjęcia powstają na Białorusi, żeby pokazać widzom autentyczne radzieckie doświadczenie w miejscu, gdzie czas rzekomo się zatrzymał.

Telewizja NTV należy do Gazpromu i na co dzień serwuje widzom polityczne informacje zgodne z wizją Kremla.

Nie będzie to zresztą pierwszy przykład propagandowego połączenia rosyjskiej kultury i polityki. Dość powiedzieć, że jeden z najbardziej popularnych i uzdolnionych rosyjskich reżyserów XX wieku, Nikita Michałkow, stał się w pewnym momencie świetnym przyjacielem Władimira Putina. Od tej pory pełni rolę naczelnego propagandzisty w środowisku filmowym, piewcy rosyjskiej dumy i czystości duszy. Doszło do tego, że twórca „Spalonych słońcem” (doskonałego obrazu rozpadającego się rosyjskiego społeczeństwa wobec działań komunistów) w 2010 i 2011 roku wypuścił składający się z dwóch części sequel swojego najsłynniejszego dzieła. To, co kiedyś było krytyką autorytarnej władzy w nowym filmie, stało się odpychającym popisem lizusostwa i kiczu.

Na ten moment trudno oceniać, czy rosyjski „Czarnobyl” będzie chciał zrzucić winę za wybuch reaktora na Amerykanów.

Byłby to bardzo odważny krok, wręcz bezczelny krok skierowany przede wszystkim do rodzimych odbiorców, by podkręcić ich strach i nienawiść wobec USA. Wydaje się jednak prawdopodobne, że CIA zostanie uwikłane w całą sytuację. W końcu – jak mówi reżyser serialu, Aleksiej Muradow  – „Czarnobyl” ma obejmować okres kilka godzin przed katastrofą, moment wybuchu oraz następne miesiące. Jedno jest pewne, cokolwiek będzie musiał pokazać, to sobie z tym poradzi. To w końcu etatowy twórca nacechowanych politycznie seriali. Ma na swoim koncie choćby dzieła o Stalinie, Żukowie i Tokariewie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst