1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Venom może ośmielić Sony. Ten kiepski film zarobił już mnóstwo pieniędzy

venom recenzja film 1

Kiepskie recenzje nie zniechęciły widzów. Venom bije październikowe rekordy, co może ośmielić Sony. Obawiam się powtórki z Suicide Squad.

Sony pokazało, że potrafi zrobić fajny film o superbohaterze, ale nie mówię tutaj o Venomie. Ogromnym sukcesem okazał się Spider-Man: Homecoming, który na mocy umowy między wytwórniami jest zaliczany do franczyzy Marvel Cinematic Universe. Na tej jednej postaci ta współpraca się jednak kończy.

Sony postanowiło pójść za ciosem i rozwijać własne filmowe uniwersum na bazie postaci z komiksów Marvela. Na pierwszy ogień poszedł uwielbiany przez fanów Venom, który do tej pory szczęścia do aktorskich adaptacji nie miał. Złej passy przerwać się nie udało.

Film wydany w kategorii PG–13 razi kiepską grą aktorską, lichym scenariuszem i słabymi efektami specjalnymi. Już przedpremierowe recenzje nie pozostawiały wątpliwości, że Tom Hardy nie podołał tej roli, a Ruben Fleischer nie pokazał tej postaci tak, jak można byłoby sobie tego życzyć.

Nie przeszkodziło to jednak fanom wybrać się tłumnie do kin. Venom zarobił na otwarciu 80 mln dol. w samych Stanach Zjednoczonych. Wynik globalny to zaś 205 mln. dol. Dzięki temu nowy film Sony dzierży teraz koronę, jeśli chodzi o październikowe zarobki w świecie kina.

Sony może teraz pójść za ciosem i się sparzyć.

Wyniki finansowe są na tyle dobre, że nie ma większych wątpliwości, że wytwórnia spróbuje pójść za ciosem. Wiemy już, że trwają prace nad filmem Morbius, w którym wystąpi Jared Leto. Ma on być kolejnym obrazem w ramach nowego cyklu o dość koślawej nazwie Sony’s Universe of Marvel Characters.

Obawiam się, że Morbius może okazać się spektakularną klapą. Nie tylko ta postać gra w zupełnie innej lidze niż kultowy Venom, ale w dodatku widzowie sparzeni kiepskim filmem, raczej nie będą zainteresowani kolejną wycieczką do kina na film Sony - zwłaszcza, że konkurencja w tym segmencie jest gigantyczna.

Venom może być dla Sony tym, czym Liga Samobójców okazała się dla Warner Bros. Suicide Squad również stawiało w centrum fabuły nie bohaterów, a złoczyńców. Film co prawda zarobił dla wytwórni ogromne pieniądze, ale było to pokłosie kredytu zaufania fanów, a nie wyznacznik jakości produkcji.