1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Nastoletnie dziewczyny potrafią być upiorne. Rozmowa Elizą Scanlen - Ammą z serialu Ostre przedmioty

ostre przedmioty wywiad

Amma to jedna z najbardziej charyzmatycznych bohaterek z serialu Ostre przedmioty. Wcieliła się w nią Eliza Scanlen - początkująca australijska aktorka. W rozmowie opowiada, jak zaczęła się jej przygoda z aktorstwem i o tym, jak budowała swoją postać. 

Eliza Scanlen - wywiad

Czy przeczytałaś książkę przed przesłuchaniem?

Eliza Scanlen: Znałam Gillian jako autorkę. Czytałam jej Zaginioną dziewczynę, ale wtedy jeszcze nie zabrałam się za Ostre przedmioty. Bardzo dużo czytam i uważam, że adaptacja jest dla aktora błogosławieństwem, bo książka jest prawdziwą kopalnią informacji. To bardzo ważny punkt odniesienia. Jeśli mamy możliwość przeczytać książkę, wiemy niemal wszystko. A Ostre przedmioty to powieść, którą doskonale się czyta.

Tak, Gillian umie trzymać czytelnika w napięciu.

Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że na co dzień jest zupełnie normalna. To do bólu normalna dziewczyna.

Czy często się z nią spotykałaś?

Tak. Jest cudowna. Czasem przyjeżdżała na plan zdjęciowy, dzięki czemu mogłyśmy się lepiej poznać. Bardzo dobrze nam się rozmawiało, bo twardo stąpa po ziemi.

A jak trafiłaś na przesłuchanie? Jeśli dobrze pamiętam, zagrałaś wcześniej w serialu Zatoka serc?

Tak, zagrałam w Zatoce serc. Bardzo dużo nauczyłam się na planie tego serialu, dzięki czemu czułam się przygotowana, żeby stawić czoła roli w Ostrych przedmiotach. Casting przeciągał się w nieskończoność. Byłam wtedy w klasie maturalnej w liceum w Sydney i przygotowywałam się do egzaminów. Kiedy skończyłam grać w Zatoce serc, pojawiło się na horyzoncie kilka nowych projektów. Miałam wtedy tylko australijskiego agenta i chodziłam w szkole na lekcje gry aktorskiej. Zapisałam się też na krótki kurs w Narodowym Instytucie Sztuki Dramatycznej (NIDA), chodziłam na zajęcia prowadzone przy kilku teatrach w Sydney i kółka aktorskie. Ale wcześniej, zanim skontaktowałam się z agentem w Australii, miałam agencję ze Stanów.

ostre przedmioty amma crellin

Czyli miałaś własnego agenta, zanim zdobyłaś doświadczenie w zawodzie?

Tak. Wiem, że to dziwne. W 2011 roku skończyłam kurs prowadzony w australijskim teatrze. Miałam wtedy 16 lat. W ramach szkolenia wyjechaliśmy na trzy tygodnie do Los Angeles, gdzie uczyliśmy się pod okiem dyrektorów castingu. Podczas przedstawienia finałowego spotkałam swoich agentów, z którymi współpracuję do dziś.

Czyli coś w tobie zobaczyli?

Pewnie tak. Zanim zaczęłam brać udział w castingach do australijskich produkcji, sama wyszukiwałam ogłoszenia dotyczące projektów realizowanych w Stanach Zjednoczonych. Przed samą maturą nagrałam nawet kasetę z myślą o przesłuchaniach do Ostrych przedmiotów, a potem, po egzaminach, zgodnie z australijską tradycją pojechałam imprezować przez tydzień na Złotym Wybrzeżu. Tydzień wcześniej odebrałam telefon z informacją, że zostałam zaproszona na próbne zdjęcia w Los Angeles, gdzie miałam też spotkać się z Jean-Markiem (Jean-Marc Vallée, reżyser serialu) i Amy. Nie miałam pojęcia, co z tym fantem zrobić. Pojechałam odpocząć po egzaminach i o wszystkim zapomniałam.

Ale wzięłam ze sobą scenariusz oraz książkę i każdego rana, kiedy byłam trochę niewyspana i miałam kaca, zmuszałam się, żeby nauczyć się swoich kwestii. Pamiętam, że kiedy weszłam do pokoju, w którym odbywało się przesłuchanie, Jean-Marc zapytał się mnie: „Co stało się z twoim głosem? Jest bardzo niski”. Odpowiedziałam mu, że to wszystko z nerwów. Potem zaczęłam opowiadać Amy Adams i Jean-Markowi Vallee o australijskim odpowiedniku przerwy wielkanocnej, co oboje przyjęli ze zrozumieniem. Widać uznali, że pasuję do roli Ammy.

ostre przedmioty

Nie wyobrażam sobie, żeby Jean-Marc mógłby kogoś oceniać - jest bardzo wyluzowany.

Tak i niedługo potem przekonałam się, że lubi imprezować. Na jego prośbę każdy zespół organizował imprezę raz na dwa tygodnie. Jean-Marc chciał, żebyśmy czuli się jak w rodzinie. W pierwszym tygodniu mieliśmy imprezę na torze wrotkarskim Moonlight Rollerway w Los Angeles, bo moja serialowa bohaterka ciągle jeździ na wrotkach. Jean-Marc wymyślił sobie, że tego wieczora wszyscy członkowie ekipy i aktorzy założą wrotki i zarezerwował dla nas tor. Było jeszcze kilka innych imprez podczas zdjęć i to właśnie dzięki niemu wszyscy członkowie obsady i ekipy produkcyjnej bardzo się ze sobą zżyli. Marc-Jean doskonale wie, jak zbliżać do siebie ludzi.

Porozmawiajmy teraz o Atlancie (tam kręcono zdjęcia do serialu). Serial jest dosłownie zanurzony w klimacie południowego gotyku. Czy zgodzisz się ze mną, że na Południu jest inaczej?

Tak, jest naprawdę inaczej. Większość z nas zna południowe scenki rodzajowe z filmów. Jestem Australijką i dobrze czuję te klimaty, ale w przeciwieństwie do Południa nie są one częścią naszej narodowej tożsamości. Może nie był to dla mnie szok kulturowy, ale bardzo interesujące doświadczenie, bo mogłam poznać i obserwować inny styl życia i inny sposób myślenia, które doskonale wpisuje się w to, jak funkcjonuje społeczność miasteczka Wind Gap. Bardzo dobrze czułam się na planie zdjęciowym i nie przeszkadzało mi nawet, że byłam cały czas trzymana w zamknięciu w małym hotelowym pokoiku z sobą samą, moją bohaterką, scenariuszem i materiałami, które na jej temat zgromadziłam, bo to zmusiło mnie, żeby skupić się wyłącznie na Ammie. W końcu zaczęło mi się to nawet podobać.

To niezwykła młoda bohaterka i nietuzinkowa rola.

Wiem, to była niezwykła rola, zwłaszcza dla mnie, jako młodej aktorki.  Zdaję sobie sprawę z tego, że miałam dużo szczęścia, dostając angaż do tej roli, bo mam świadomość, że w tej branży w postacie 18-latek często wcielają się 28-letnie i 30-letnie aktorki, a ich młodsze koleżanki odchodzą z niczym i muszą czekać na swoje wymarzone role. Mam teraz 19 lat. Sama dziwię się, że udało mi się osiągnąć tak wiele w aktorstwie. Na szczęście bardzo młodo wyglądam, a jednocześnie jestem dość dojrzała, by wcielać się w młode wiekiem, ale zniuansowane i złożone bohaterki. Także te, które mają mroczne dusze.

Porozmawiajmy teraz o twoich przygotowaniach do roli. Na czym skupiłaś się, kiedy poznawałaś postać Ammy i jej sytuację rodzinną?

Kiedy przygotowywałam się do roli, chciałam przede wszystkim dowiedzieć się wszystkiego na temat tej rodziny i świata, w którym żyją. Zwykle w takiej sytuacji wyciągam kołonotatnik, rysuję na jego okładce coś, co kojarzy mi się z bohaterką, a potem po prostu zapisuję w nim kolejne strony.  Bardzo lubię pisać. Zapisuję swoje przemyślenia i pomysły na poszczególne sceny. Zaczęłam czytać książkę pod kątem Ammy. Chciałam zrozumieć jej tok myślenia i wpływ traumy na jej rodzinę, która - co jest w tym przypadku ważne - jest wielopokoleniowa. Jej członkowie przeżyli straszną tragedię i nikt z nich do końca jej nie przepracował. Ta trauma nadal kładzie się cieniem na ich życiu, co pokazuje, jak złożeni są to bohaterowie i ile informacji musiałam zebrać na ich temat.

Zastanawiałam się też nad tym, jak ludzie nadużywają posiadanej przez siebie władzy. W liceum czytałam Szekspira i dobrze znam jego twórczość, zwłaszcza te sztuki, które traktują o koncepcji władzy, przedstawiają błyskotliwe wzloty i upadki bohaterów i ich konsekwencje. Dostrzegłam pewne paralele między przedstawianym przez Szekspira światem i miasteczkiem Wind Gap. Walka o władzę toczy się także na łonie rodziny, bo rywalizują o nią z różnym powodzeniem Adora, Camille i Amma. Co ciekawe, kiedy zbierałam informacje na temat Ammy, podczytywałam sobie teksty o królu Ryszardzie III i Machiavellim... W literaturze opisującej postacie historyczne nie ma niestety wielu odniesień do kobiet, które próbują przejąć stery, bo historię pisali mężczyźni.

Amma jest bardzo zbuntowaną młodą osobą. Kiedy ją poznajemy, nie czujemy od razu do niej sympatii, choć ta dziewczyna żyje pod ogromnym ciśnieniem. Rodzina ma wobec niej wygórowane oczekiwania. Trudno mi nawet wyobrazić sobie, jak trudno jest jej dorastać w takim otoczeniu. Czy też się nad tym zastanawiałaś?

Tak, Amma chce być w oczach Adory córką idealną, ale ma świadomość, że Marian uosabia anielską słodycz i dobroć, z czym nigdy nie będzie mogła konkurować. Trudno jest mi wyobrazić sobie, jak mogła tak żyć przez kilkanaście lat, wiedząc, że jest nieustannie porównywana do swojej zmarłej siostry, której nigdy nie będzie mogła poznać. Adora jest apodyktyczną matką, a jej chęć kontrolowania córki kładzie się cieniem na całym życiu Ammy, podważa jej poczucie niezależności, wolność przekonań, tłamsi jej ciekawość świata.

W pewnym sensie, jako istota ludzka nie ma innego wyboru - jest zmuszona przez okoliczności do kontrolowania czegoś innego, w tym przypadku swoich przyjaciółek. Nie wie, co może zrobić, żeby poczuć zadowolenie, co ostatecznie sprawia, że przekreśla całe swoje życie i przyszłość. To bardzo ciekawe studium małomiasteczkowego życia, które ma uniwersalną wymowę, bo może być analogią sytuacji w rodzinie lub miejscu pracy. Moim zdaniem w małych miastach te uniwersalne motywy władzy, traumy, nadużywania władzy i choroby psychicznej nabierają nowego znaczenia. Nie chcę przez to powiedzieć, że jest z nimi coś nie tak - to po prostu bardzo podatny grunt dla takich zjawisk i dobrze, że się nimi zajęliśmy.

Ile trwały zdjęcia do serialu?

Około pięciu miesięcy. Nie wiedziałam, że zdjęcia będą aż tyle trwać, bo to była moja pierwsza poważna rola. Naprawdę tego nie wiedziałam. Byłam przekonana, że skończą się najdalej po trzech miesiącach, bo tyle zwykle trwa praca nad filmem. Mieszkając z dala od domu, dużo się o sobie dowiedziałam.  Bardzo tęskniłam za rodziną i domem. Mam starszego brata i siostrę bliźniaczkę. Teraz, kiedy zagrałam w Ostrych przedmiotach, w końcu wiem na pewno, że to jest to, co chcę robić w swoim życiu.

Jaka byłaś, kiedy miałaś 13 lat?

O Boże! Na pewno nie byłam taka, jak współczesne 13-latki. Kiedy miałam 13 lat w ogóle nie myślałam o chłopakach. Kochałam swoje Tamagoczi i planowałam, że kiedy będę w Tajlandii lub na Fidżi zaplotę sobie warkoczyki. Uwielbiałam występować w przedstawieniach i zmuszałam koleżanki, żeby występowały ze mną w kręconych przez nas filmach.

Oglądając serial, przypomniałam sobie, jak straszne mogą być nastoletnie dziewczyny.

Potrafią być upiorne. Naprawdę upiorne. Mają niesamowitą władzę i jeśli są tego świadome, ich otoczenie przeżywa prawdziwe piekło. Wiedzą, że mają władzę nad niektórymi ludźmi.  To straszne, ale instynktownie wyczuwają słabszych od siebie, bardziej podatnych na wpływy rówieśników. Taka jest właśnie Amma.

A jak pracowało Ci się z Amy?

Na planie zdjęciowym zachowywała się jak moja serialowa starsza siostra. Nie tylko pomogła mi wdrożyć się do pracy, ale też była moim przewodnikiem po tym świecie - opowiedziała mi wiele ciekawych historii i wiele nauczyła mnie o życiu. To normalna kobieta, która jest także świetną aktorką. Była dla mnie wsparciem. Idealną partnerką na planie.

Materiał powstał we współpracy z HBO.