1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Ghostland to horror, który nienawidzi kobiet - recenzja

ghostland recenzja

Pascal Laugier, reżyser pamiętnego i wstrząsającego "Martyrs. Skazani na strach" powraca ze swoim nowym filmem. "Ghostland" to jednak nic więcej jak niepokojące torture porn kolejny raz skierowane ku nienawiści i potwornej przemocy wobec kobiet.

Matka wraz z dwoma córkami, Beth (Emilia Jones) i Verą (Taylor Hickson), wprowadzają się do domu, który kiedyś należał do ich ciotki. Niestety tuż po wprowadzeniu kobiety zostają napadnięte przez dwójkę psychopatów. Na szczęście cudem udaje im się powstrzymać atak i ujść z życiem.

Następnie akcja przesuwa się 16 lat do przodu. Dorosła Beth powraca po latach, by odwiedzić matkę nadal mieszkającą w feralnym domu. Okazuje się jednak, że duchy przeszłości nie dały o sobie zapomnieć...

Nie chcę wyjść na poprawnego politycznie świętoszka, tym bardziej, że jestem fanem (dobrych) horrorów, a do takich zaliczam jeden z poprzednich filmów Laugiera, czyli "Martyrs". Choć była to ostra, wręcz dzika jazda, pełna ekstremalnego okrucieństwa i naprawdę porażających scen, to film ten poruszał również kwestie filozoficzne oraz emanował obezwładniającym smutkiem. Ale coś takiego jestem w stanie przyjąć raz.

Gdy reżyser ponownie wchodzi do podobnej filmowej rzeki to zapala mi się lampka ostrzegawcza.

"Ghostland" pod wieloma względami powtarza wiele schematów z "Martyrs". Znowu mamy dwie młode dziewczyny (tym razem są to nastolatki, czyli schodzimy niżej w kategorii wieku ofiar). Ponownie akcja rozgrywa się w domu, no i po raz kolejny owe dziewczyny przechodzą nieludzkie piekło z rąk sadystów.

ghostland horror

Może się ze mną nie zgodzicie, ale wydaje mi się, że ludzie którzy tworzą, wymyślają i z chęcią oglądają takie filmy są w jakiś sposób spaczeni i skrywają w sobie niebezpieczne psychozy.

Patrząc na lubowanie się Laugiera w torturowaniu kobiet na ekranie, niemal oczywistym staje się fakt, że reżyser w ten sposób projektuje swe wypaczone żądze.

W "Ghostland" nie ma tym razem drugiego dna. Oglądamy więc młode dziewczyny, które są napastowane przez dwóch zboczonych psychopatów. Jeden będący transwestytą, drugi potwornie przerośnięty, ze zniekształconą twarzą i niedorozwojem umysłowym, lubiący bawić się lalkami, także tymi ludzkimi.

Pojawia się pytanie – czemu mają służyć takie filmy?

Chodzi po prostu o przesuwanie granic horrorów? Czy może o zaspokajanie żądz wszelkiej maści psychopatów, którzy choć w ten sposób mogą sobie pomarzyć o krzywdzeniu kobiet i się temu poprzyglądać?

"Ghostland" nie jest bowiem nawet typowym torture porn – to film z którego aż zionie przerażającą niechęcią do kobiet. To obraz zbudowany na fundamentach zamęczania, gwałtu, katowania i torturowania młodych dziewcząt.

ghostland

Co Laugier chce nam przez to powiedzieć? Że na tym świecie na kobiety czyhają potworne niebezpieczeństwa? Czy może to, że potrafią one wyjść nawet z najgorszego koszmaru?

Formalnie "Ghostland" prezentuje się poniżej średniej.

W najlepszym wypadku jest w miarę nieźle sfilmowany, da się tu znaleźć ciekawe kadry, ale nie ma ich na tyle dużo, by stwierdzić, że to sprawnie skręcony film. Dominuje przeciętność, horrorowa sztampa, ciemne, nasycone barwy. W połowie filmu Laugier przygotował dla widzów w założeniu szokujący zwrot akcji, ale niestety daleko mu do wywołania totalnego zaskoczenia, nawet u mniej wprawionego horroromaniaka.

ghostland film

Laugier ma przy tym też problem z samym opowiadaniem historii. Tak w warstwie wizualnej jak i fabularnej widać oczywiste nawiązania do makabry z "Teksańskiej masakry piłą mechaniczną" wymieszanej z "Hostelem".

Jego dialogi są do bólu suche i papierowe, w większości tak naprawdę nic nie wnoszą, przez co równie dobrze mogłoby ich tu w ogóle nie być.

Miałem wrażenie, że w niedawno przeze mnie oglądanym, znakomitym "Cichym miejscu", gdzie dialogów prawie nie ma, dowiedziałem się znacznie więcej i nawiązałem potężną więź z jego bohaterami. "Ghostland" tymczasem od początku trzyma widza na dystans. Tak jakby Laugier mówił do nas: "Hej, będziemy torturować młode dziewczyny, chodźcie popatrzeć jak cierpią".

Zdaję sobie sprawę, że widownia od dekad oglądająca horrory z czasem potrzebuje czegoś więcej, bo stare, ograne chwyty przestają być straszne. Sęk w tym, że "Ghostland" nie straszy. On przeraża swoim okrucieństwem.

Zresztą smutnym post scriptum potwierdzającym ten stan rzeczy jest tragiczne wydarzenie z planu filmowego. Taylor Hickson, aktorka grająca Verę, została przez nieuwagę ekipy - ta nieodpowiednio zabezpieczyła plan - trwale okaleczona przez szkło z lustra, które pocięło jej twarz. Niemała blizna zostanie jej prawdopodobnie już do końca życia. Hickson pozwała wprawdzie twórców filmu, ale oni nie mają sobie niczego do zarzucenia. Mizoginia stosowana.

Jeśli w jakimś stopniu was to zachęca do obejrzenia "Ghostland", to droga wolna, choć też na waszym miejscu zastanowiłbym się nad tym, czy wszystko jest z wami w porządku.