1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Komiksy

Batman ma nowego pomocnika. The Signal różni się od Robina jak dzień od nocy

Batman ma nowego pomocnika. The Signal różni się od Robina

The Singal to nowy pomocnik komiksowego Mrocznego Rycerza. Nastolatek w żółtym pancerzu właśnie dostał serię ilustrowanych opowieści. Na szczęście postać jest czymś więcej niż czarnoskórym Robinem.

The Singal nie jest postacią, którą DC wyciągnęło niczym królika z kapelusza. Persona była systematycznie rozwijana od 2013 roku. Właśnie wtedy Duke Thomas po raz pierwszy spotkał się w Bruce'em Wayne'em. Następnie młody chłopak został czołową postacią mini-serii We Are Robin, gdzie po raz pierwszy stanął do walki ze złem i występkiem. Zaraz potem losy Duke’a ponownie splotły się z losami Batmana. Ten ostatni zaproponował młodemu chłopakowi profesjonalny trening.

Chociaż brzmi to jak scenariusz typowego Robina, Duke Thomas nie ma zamiaru zakładać startych, wynoszonych spodenek.

Kim jest The Signal?

Nastolatek jest pod gigantycznym wrażeniem Mrocznego Rycerza, ale nie chce tracić własnej tożsamości jako kolejny Robin. Tych w historii komiksów DC było przynajmniej czterech. Dick Grayson wyrósł na samodzielnego Nightwinga. Jason Todd po makabrycznych wydarzeniach przeszedł metamorfozę w Red Hooda. Tim Drake nosi aktualnie tytuł Czerwonego Robina. Jest jeszcze Damian Wayne, biologiczny syn Bruce’a, czyli najnowszy Robin.

Tymczasem Duke Thomas, pomimo treningu pod okiem Mrocznego Rycerza, nie chce powielać utartej ścieżki. Nie wynika to z nastoletniego buntu, ale raczej własnej świadomości. Przeczucia, że życiowa droga Thomasa składa się z innych zakrętów. Stąd właśnie The Signal - bohater, który z jednej strony stanowi część Bat-Rodziny, ale z drugiej od samego początku jest nieco na jej obrzeżu, jako heros bardziej niezależny i charakterystyczny.

Odrębność Signala wyraża się również w tym, że nastolatek posiada własną sekretną bazę. Ta znajduje się w samym centrum Gotham, pod wielkim wieżowcem należącym do Luciusa Foksa. Wayne wyposażył dziuplę swojego pomocnika we własne pojazdy i gadżety, których projekty mają bardzo mało wspólnego z przypominającymi nietoperze maszynami Mrocznego Rycerza.

Najważniejszym wyróżnikiem nowego bohatera jest jednak to, że ten pracuje w dzień, nie w nocy.

The Signal dba o Gotham, kiedy Batman oraz większość Bat-Rodziny śpi po nocy spędzonej na pilnowaniu miasta. Duke Thomas jest silnie związany z dniem. Z jasnością. Ze światłem. Wskazuje na to chociażby jego pancerz. Na tle kostiumów Batmana i spółki, zbroja Duke’a lśni niczym bożonarodzeniowa choinka. Za nawiązywaniem do jasnej strony mocy stoi coś więcej niż tylko chęć wyróżnienia się.

Duke Thomas posiada bowiem coś, czego nie ma większość członków Bat-Rodziny. To nadprzyrodzone zdolności. Nastolatek w niesamowity sposób reaguje na promienie świetlne. Młody mężczyzna jest w stanie odtwarzać na ich podstawie echo najbliższego otoczenia sprzed kilku minut. Coś jak widmowa rekonstrukcja zdarzeń. Może nie brzmi to spektakularnie, ale daje Signalowi wielką przewagę w terenie. Przykładowo, Duke wie, jakie klawisze komputera lub przyciski w windzie zostały przed chwilą naciśnięte. To niezwykle pomocne podczas śledztw.

Trzeba przyznać, że w kwestiach narracji DC ma zdecydowanie lepszą rękę niż Marvel.

Fani komiksów Marvela są słusznie oburzeni na ostatnie decyzje komiksowej wytwórni. Ta zamiotła pod dywan najważniejszych herosów, takich jak Iron Man czy Thor, a na ich miejsce wstawiła nowe wersje bohaterów: Thora-kobietę czy Hulka-Azjatę. Roszady Marvela były wprowadzane pospiesznie, nagle i bez dostatecznej podbudowy. Trudno się dziwić, że fanom się to nie spodobało, a wiele nowych serii sprzedaje się znacznie poniżej oczekiwań.

DC stosuje inną taktykę. Zamiast zamieniać Duke’a Thomasa w nowego Batmana czy Robina, komiksowa wytwórnia tworzy mu własne miejsce. Buduje jego tożsamość jako odrębnego bytu. Jest to przemyślany, rozciągnięty aż na pięć lat proces, który dopiero teraz doszedł do kulminacyjnego momentu. Takie wprowadzanie nowych herosów to ja rozumiem. Marvel mógłby się wiele nauczyć od scenarzystów DC.