1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Reżyser Blade Runnera 2049 i Gwiezdne wojny? Denis Villeneuve jest chętny

science and star wars

Nie mogę sobie wyobrazić lepszego połączenia. Jedno z najwspanialszych uniwersów w historii kultury popularnej i jeden z najbardziej utalentowanych reżyserów młodego pokolenia.

Denis Villeneuve wziął udział w podcaście Happy Sad Confused, gdzie Josh Horowitz przepytał go z reżyserskich planów. Wiemy, że po świetnie przyjętym przez krytyków (ale gorzej przez widownię) Blade Runnerze 2049 Villeneuve ma pełne ręce roboty z Diuną. Musiał odrzucić propozycję wyreżyserowania filmu z Jamesem Bondem w roli głównej.

Natomiast Villeneuve chciałby wziąć udział w podróży do galaktyki far, far away.

Myślę, że świetnie byłoby wybrać się do nowych części galaktyki. To bardzo trudne, bo Gwiezdne Wojny zamknęły się nieco w swoim świecie - mówił Villeneuve w podcaście.

Jakie są szanse na to, że reżyser Blade Runnera 2049 wyreżyseruje nowe Gwiezdne Wojny?

W najbliższej przyszłości raczej nikłe, ale później... Przyjrzyjmy się jak wypada harmonogram kolejnych filmów:

  • Ostatni Jedi w reżyserii Riana Johnsona trafi do kin za dwa tygodnie.
  • Solo: A Star Wars Story w reżyserii Rona Howarda będzie miał premierę 23 maja 2018 roku.
  • Epizod 9 od J.J. Abramsa wejdzie do kin za dwa lata.

Co potem? Wiemy o serialach, które mają powstać w uniwersum i być dystrybuowane na streamingu Disneya, a także o całej czwartej trylogii, której tworzeniem zajmuje się Rian Johnson. Czyżby Villeneuve  tym samym zgłaszał swoją kandydaturę do reżyserii spin-offów?

Rzeczywistość jest nieco bardziej pogmatwana, ponieważ już czwarta trylogia ma odejść od rodziny Skywalkerów i zająć się czymś innym. Nie wyklucza to oczywiście historii w innym horyzoncie czasowym, bo wszystko zależy od planów Disneya.

Osobiście bardzo chciałbym zobaczyć Villeneuve na stołku reżyserskim Gwiezdnych Wojen.

W Blade Runnerze 2049 pokazał, że umie rozprawić się z kultową marką w dokonały sposób.

Disneya może jedynie zniechęcać fakt, że jego najnowsze dzieło było dość trudne w odbiorze przez masowego widza, co przełożyło się na niższe wpływy w biletów. Właściciele Myszki Miki nie po to przejęli przecież Gwiezdne Wojny, aby na tym interesie tracić.