1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Gry
  4. Mobile

Final Fantasy XV: A New Empire to kwintesencja tego, za co gardzę darmowymi grami na smartfony

Final Fantasy XV: A New Empire to najgorsza gra mobilna od lat

Final Fantasy XV: A New Empire to „dotykowa gra strategiczna”, która spóźniła się na premierę oczekiwanego Final Fantasy XV. Aplikacja jest koszmarem w najczystszej postaci, za jej realizację producenci powinni smażyć się w cyfrowym piekle.

Uwielbiam mobilne gry. Kocham grać w podróży. X-COM, Monument Valley, Hitman GO, Device 6, Hearthstone, The Room czy Reigns to kapitalne produkcje, które udało się zmieścić w obudowy smartfonów i tabletów. Niestety, na jedną naprawdę dobrą grę z Google Play oraz iTunes App Store przypada 100 gier fatalnych, które stanowią obrazę dla średnio rozgarniętego, ceniącego swój czas człowieka.

Dzisiaj większość nowych gier mobilnych to tytuły Free2Play, które już na etapie wczesnej produkcji są tworzone w ten sposób, aby rozgrywkę, mechanikę oraz mikro-ekonomię oprzeć o transakcje zawierane wewnątrz programu. Co doskonale wie każdy czytelnik Spider’s Web, skutecznie obrzydza to frajdę z zabawy i sprawia, że w dłuższej perspektywie taki tytuł staje się odpychający.

Final Fantasy XV: A New Empire to jeszcze niższy poziom. Absolutne dno wszystkiego, co najgorsze w mobilnych grach.

Zacznijmy od samej licencji. Jestem w stanie zrozumieć dotykowe strategie w uniwersach Władcy Pierścieni, Gwiezdnych Wojen, nawet Terminatora. Jednak Final Fantasy XV pasuje do tego gatunku jak pięść do nosa. W stacjonarnej grze sterujemy księciem fikcyjnego królestwa, lecz sedno FFXV to „kino drogi”, które nie ma nic wspólnego z zarządzaniem jednostkami, budowaniem umocnień i tak dalej. Przymknijmy na to oko.

Pierwsze, co przywitało mnie w Final Fantasy XV: A New Empire to… reklamy. Nie byle jakie zresztą, bo przetłumaczone na język polski. Polski jest również interfejs, a także samouczek. Mówią, że żadna praca nie hańbi, ale w tym konkretnym przypadku… Ja na pewno nie przyznawałbym się do przetłumaczenia tej aplikacji na nasz rynek. Tylko spójrzcie, jak to wygląda. Ekrany reklam są gigantyczne, obrzydliwe i nachalne. Żeby było zabawnie, po ich wyłączeniu te wskoczyły ponownie… po zaledwie dwóch minutach rozgrywki.

O ile oczywiście możemy mówić o czymś takim jak rozgrywka w przypadku Final Fantasy XV: A New Empire.

Uśmiałem się po pachy, ponieważ przechodząc samouczek nie trzeba klikać w podświetlone obszary interfejsu. Wystarczy dotykać ekran w losowych miejscach, a kiepsko przerysowany główny bohater FFXV wszystko robi za gracza. Buduje, ulepsza, przyspiesza wykończenia. Stosunek, jaki mają twórcy tego bubla do inteligencji graczy, jest przerażający. To nie jest gra. To jest monotonna aplikacja do ruszania jednym palcem, przedzierając się przez tonę tabelek oraz reklam.

Zbuduj, przyspiesz, ulepsz. Zbuduj, przyspiesz, ulepsz. I tak przez kilkanaście następnych minut. Doskonale rozumiem, że twórcy Final Fantasy XV: A New Empire chcieli mieć swojego klona Clash of Clans, ale na Boga… w CoC coś się dzieje. Coś się rozwija. Coś się zmienia. Tutaj jest tylko zimna pustka, która powstała jedynie po to, aby wyciągnąć pieniądze od najbardziej zdesperowanych fanów. Nie wyobrażam sobie, po prostu nie potrafię zrozumieć, po co ktokolwiek miałby zostawiać w tym tytule realne pieniądze.

Final Fantasy XV: A New Empire to jedna z najgorszych gier, jakie kiedykolwiek ukazały się na smartfonach i tabletach. Ten tytuł powinien przejść do historii branży. To jedyny pożytek, jaki może dać światu taki potworek - niech służy za wzór tego, jak nie robić gier na smartfony i tablety. Zwłaszcza, kiedy mamy do czynienia z popularną licencją. Aplikacja jest tak okropna, że to na swój sposób fascynujące.

Przerażająco kiepskie Final Fantasy XV: A New Empire pobierzecie z Google Play oraz iTunes App Store