1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Książki
  4. Gry

Sapkowski nie wierzył w polskich twórców i przez to stracił miliony. Teraz napisze kolejną książkę

Gdyby Sapkowski zechciał zaangażować się w powstanie Wiedźmina na CD Projekt RED, dziś byłby o wiele bogatszym człowiekiem.

Wiedźmin 3 Dziki Gon - Andrzej Sapkowski

Andrzej Sapkowski nie słynie z miłości do growych adaptacji swoich książek. Polski pisarz podczas spotkania z czytelnikami na konwencie Polcon w ten sposób wypowiedział się o popularności Dzikiego Gonu:

Gra narobiła mi mnóstwo smrodu i gówna… Przez to, że zaczęli mi zagraniczni wydawcy używać grafiki z gry na okładkach. No i ludzie odrzucali książkę, mówiąc, że to nie jest nowe, że to jest game-related. W sensie książka napisana do gry, czego – w fantasy zwłaszcza – mamy mnóstwo. Musiałem toczyć tęgą wojnę, żeby udowadniać, kto był pierwszy.

Wydaje się, że teraz Sapkowski zatrudnił specjalistę od PR postanowił nieco opanować swój cięty język i przyznał to, o czym wszyscy od dawna wiedzą:

Niechęć do dzieła CD Projekt RED wynika z pobudek finansowych.

Przenieśmy się do połowy ubiegłej dekady, kiedy dwójka młodych, polskich twórców: Kiciński i Iwiński kontaktuje się z Sapkowskim w sprawie pozyskania praw do Wiedźmina. Sapkowski ma już za sobą dwie nieudane produkcje w wykreowanym przez siebie uniwersum:

  • Wiedźmin z Metropolis od Adriana Chmielarza, który nigdy nie ujrzał światła dziennego;
  • Film i serial z plejadą polskich aktorów, które niestety ujrzały światło dzienne.

Polski gamedev był jeszcze w powijakach i - powiedzmy sobie to szczerze - Sapkowski nie miał co liczyć na światowy sukces. Dlatego podjął decyzje, że zamiast zgodzić się na procentowy udział w zyskach sprzeda prawa do Wiedźmina za jednolitą stawkę, niezależną od wyników sprzedaży gry.

Sapkowski wybrał pewną, bezpieczniejszą opcję.

Jak dziś wspomina tamtą decyzję?

To było głupie. Byłem na tyle głupi, że zostawiłem wszystko w ich rękach, ponieważ nie wierzyłem w ich sukces. Ale kto mógł przewidzieć taką popularność? Ja na pewno nie. – mówi w rozmowie z Eurogamerem.

O ile do tego momentu postępowanie Sapkowskiego można jeszcze uznać za racjonalne, to późniejsze ataki i deprecjonowanie wpływu gier na sprzedaż książek jest już zwyczajną bufonadą. Sapkowski jeszcze w 2016 roku podczas Polconu na pytanie, czy jest zadowolony z popularności gier, odpowiadał w ten sposób:

Połowicznie. Na pewno była jakaś tzw. grupa czytelnicza, która stała się targetem dla moich książek dopiero wtedy, gdy ktoś zagrał w grę i po tym sięgnął po książkę. Tylko jak z kolei zacznę porównywać, jaki target odpadł, w postaci takiej, że powiedzieli, że nie będą czytać książek napisanych „na podstawie gry”, to nie wiem, czy nie będzie 50/50.

Teraz Sapkowski postanowił nieco spuścić z tonu:

Gra jest zrobiona bardzo dobrze. Zasługują na wszystkie korzyści, jakie dzięki niej wypracowali – mówi o dziele CD Projekt RED.

Tyle dla fanów Geralta z bitów i bajtów, a co dla fanów atramentu?

Sapkowski napisze kolejnego Wiedźmina!

I to tak prawdę wszystko, co wiem o nadchodzącej książce. Sapkowski przyznał, że napisze kolejną opowieść.