1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Książki

5 rzeczy, które zniesmaczyły mnie w nowym "Harrym Potterze"

Harry Potter i Przeklęte Dziecko - 5 rzeczy, które mnie zniesmaczyły

Wyobrażaliście sobie Lorda Voldemorta uprawiającego seks? Nowy "Harry Potter" może sprawić, że zaczniecie. A wcale tego nie chcecie.

Uwaga, poniższy tekst przeznaczony jest dla osób, które znają już fabułę książki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko". Jeśli nie chcesz narażać się na spoilery, możesz wybrać naszą tradycyjną recenzję.

Kolejny konflikt pokoleniowy

A tym razem dodatkowo nudny jak flaki z olejem. Harry nie może zaakceptować tego, że jego syn, Albus jest zupełnie inny niż jego rodzeństwo. Albus z kolei nie radzi sobie z oczekiwaniami wobec "dziecka sławnego Pottera". Nie wiem, jak Rowling zgodziła się, aby piszący sztukę włożyli w usta Harry’ego słowa "żałuję, że jesteś moim synem". Przecież kto jak kto, ale akurat on zawsze doskonale wiedział, ile znaczy rodzina.

Ron jest zabawny, ale ograniczenie go do śmiesznego przerywnika jest słabe

To nigdy nie był mój ulubiony bohater w uniwersum Rowling, a najnowsze dzieło zdecydowanie tego nie zmieni. Ron ma najwięcej do roboty, kiedy nie jest sobą, to znaczy kiedy jedna z postaci przemienia się w niego za pomocą eliksiru wielosokowego. Wielka szkoda, że nie wykorzystano potencjału sklepu Magiczne Dowcipy Weasleyów, który Ron prowadził z Georgem na ulicy Pokątnej.

Wiedźma z Ekspresu Londyn – Hogwart

"Gwiezdne Wojny" mają swojego Jar Jar Binksa, a "Harry Potter" ma Wiedźmę roznoszącą cukierki i inne słodkości po pociągu.

To najbardziej surrealistyczny fragment sztuki. Wiedźma wyszła na dach pociągu za usiłującymi opuścić ekspres bohaterami, zaczęła żalić się, że nikt jej nie pamięta i miotać na lewo i prawo wybuchowe czekoladowe żaby. Ponoć, aby Albus i Scorpius wrócili na swoje miejsca. Nie pomogło, jak nie trudno sobie wyobrazić. Jedna z fanowskich teorii bierze wiedźmę za ducha, albo zaklęcie, które ma chronić pasażerów przed opuszczaniem pociągu. Interpretacje mogą być różne, ale próba rozwinięcia tej postaci okazała się absurdalna i żenująca.

Eksperymenty z czasem

Zmieniacz czasu odgrywał już dużą rolę w trzeciej części sagi o "Harrym Potterze", ale teraz oparto na nim praktycznie całą fabułę, która jest przez to do bólu przewidywalna. Nawet intryga z pierwszej części cyklu jest przy niej o wiele bardziej wielowymiarowa i skomplikowana. Choć teoretycznie wszystkie zmieniacze zostały zniszczone, w historii pojawiają się nieustannie, w dodatku niby deus ex machina. Zastanawiający jest także sposób ich użycia - skoro za ich pomocą można przenieść się dekady wstecz, dlaczego po prostu nie cofnąć się w czasie i nie zabić Toma Riddle’a, ratując przy tym życia tysięcy czarodziejów, zamiast pomagać mu zamordować rodziców Harry'ego?

To Voldemort ma córkę?

Kiedy Czarny Pan zdołał spłodzić Delphi? Zamieszkując tył głowy profesora Quirrella? Wężousty, pozbawiony nosa Voldemort miał zapłodnić Bellatrix Lastrange? (tfu… wyobraziłem to sobie)? Czy ktoś jest w stanie to chociaż względnie logicznie i sensownie wyjaśnić? Dodatkowo sama córka - Delphi - jest bardzo nijaka i na osi zła występuje gdzieś pomiędzy Peterem Pettigrew, a Vincentem Crabbe.

Co bym dodał?

Albus i Scorpius to geje?
Od takich teorii rozgorzały fora dyskusyjne po premierze książki. Kilka wymienianych między tymi postaciami dialogów rzeczywiście może obudzić takie myśli. W każdym razie… nie przypominam sobie wątku homoseksualnego w świecie "Harry'ego Pottera".

Hermiona jako nauczycielka
Hermiona jako Minister Magii jest nudna. Za to jako nauczycielka Obrony przed Czarną Magią, która staje się w jednej z alternatywnych wersji zdarzeń, zaczyna pokazywać pazurki. Dialog z Ronem – bezcenny.


A więc Draco ma uczucia
W całej sadze Voldemort grał rolę tego, kogo się boimy. Za to Draco był tym, kogo nie lubimy. Tym razem przedstawiono go jako kochającego ojca, który zrobi wszystko, aby odzyskać syna. Szkoda, że nie zdecydowano się na pokazanie anatomii jego przemiany i losu innych śmierciożerców.

Czego bym nie zmieniał?

Scorpius jest ekstra, ale ma dziwne imię
Najjaśniejsza postać całej książki, pokazująca ciekawe oblicze Ślizgonów. Tylko kto o zdrowych zmysłach dałby dziecku na imię Scorpius? A potem ludzie dziwią się, że chodzą plotki…


Koniec psot. Pragnę ósmej części.