1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

"Wicedyrektorzy" - HBO znowu stworzyło serial, który powinno skasować po pierwszym sezonie

"Wicedyrektorzy" - HBO znowu stworzyło serial, który skasuje po pierwszym sezonie

Nie jestem w stanie przestać się dziwić, jesli chodzi o politykę HBO. Produkcje, które wychodzą spod ręki tej wytwórni są tak różne, że wydaje się to wręcz niemożliwe, aby ta sama stacja miała takiego nosa do hitów, jak i do kiepskich, niezdarnych wręcz tytułów. Z jednej strony mamy "Grę o tron", która zdobywa uznanie milionów na całym świecie, a z drugiej strony takie koszmarki jak "Wicedyrektorzy", którzy wczoraj mieli swoją premierę w platformie HBO GO.

To nie pierwszy raz, kiedy HBO wypuszcza serial zupełnie nieudany, nudny i nieśmieszny. Mieliśmy "Spojrzenia" (ang. "Looking"), serial o grupie przyjaciół-gejów, który uśpił mnie po pierwszym odcinku, "Bliskość", który tak jak i "Spojrzenia" doczekał się dwóch sezonów, ale był chyba najbardziej nijaką produkcją w odcinkach czy "Świat w opałach" z Timem Robbinsem i Jackiem Blackiem, który akurat mnie całkiem rozśmieszył, ale nie znalazł uznania u większej publiki. Słowem, łatwo zauważyć pewne dysproporcje w kolejnych produkcjach HBO. Albo jest świetnie, nawet jeśli dość niszowo (o ile w ogóle możemy mówić o niszowości, jeśli serial produkuje HBO), jak w przypadku "Olive Kitteridge", albo z pompą jak w przypadku "Gry o tron" czy "Detektywa", albo, cóż, słabo i aż dziw bierze, że ktoś naprawdę coś takiego wypuścił.

"Wicedyrektorzy" są jednocześnie synonimem nieśmieszności, jak i tandety. Bazarowy humor i brak scenariusza to dwa znaki rozpoznawcze tej produkcji.

Oto mamy dwóch bohaterów produkcji, Neala Gamby'ego i Lee Russella, którzy pracują w szkole. Mężczyźni mają olbrzymie ambicje - każdy z nich chce zostać dyrektorem liceum. A sytuacja ku temu wydaje się idealna, obecny dyrektor placówki, grany przez Billa Murray'a (Murray jeszcze mógłby uratować ten serial, ale już w pierwszym odcinku jest go tyle, co kot napłakał i mówi może ze dwa zdania), musi chwilowo odejść. Jego żona jest chora na raka i mężczyzna chce poświęcić czas tylko jej. Mężczyźni rozpoczynają walkę o stanowisko. Każdy chwyta się różnych sztuczek.

Gamby, który jest głównym bohaterem serialu, jest gburowaty i chamski. Ani kadra, ani uczniowe go nie lubią. Nie potrafi się dogadać z nikim, a jego ulubionym zajęciem jest pilnowanie porządku i zwracanie uwagi innym. Russell jest zupełnym jego przeciwieństwem. Lubiany, choć niekoniecznie szczery, potrafi zjednać sobie innych nauczycieli. Każdy z nich uważa, że to jemu należy się stanowisko. Każdy jest przekonany o tym, że jego strategia objęcia władzy w szkole jest słuszna.

Jak się jednak okaże, mężczyźni będą musieli przygotować się na dłuższą walkę. Obaj będą zaskoczeni z kim po drodze będą musieli zawierać pakty.

wicedyrektorzy-1

Musicie przyznać, że już z opisu fabuła tego serialu jawi się jako nieco głupawa. Serial rozgrywający się w liceum, a opowiadający o nauczycielach ma co prawda rację bytu, ale jeśli narracja jest prowadzona w taki sposób jak w "Wicedyrektorach"... Dziękuję, nie mam zamiaru sięgać po kolejny odcinek. Ta produkcja z założenia ma być komedią. Niestety, jest jedna przeszkoda - ten serial po prostu nie jest śmieszny, a żenujący. Wszelkie wymiany zdań, gagi, pomysły, na które wpadają bohaterowie, są po prostu kiepskie. W trakcie trzydziestu minut nie drgnął mi żaden mięsień twarzy. No, może oprócz tego, że moje brwi unosiły się w wyrazie niedowierzania.

"Wicedyrektorzy" to produkcja klasy C.

Mówiąc wprost i bez ogródek - szkoda waszego czasu, żeby ten serial obejrzeć. Jestem przekonana o tym, że w drugim epizodzie bohaterowie i fabła nie zyskają polotu, a zaczną coraz bardziej szurać tyłkami po podłodze. Co ciekawe, wiadomo już, że "Wicedyrektorzy" dostaną drugi sezon (który ma być jednocześnie ostatnim). Szkoda. Zmarnowany czas i pieniądze, a przecież moglibyśmy się doczekać czegoś lepszego. Jak choćby tego trzeciego sezonu "Detektywa".