1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Najnowszy Flash to dramat. Świetne momentum zostało zniszczone, scenariusz nigdy nie miał więcej dziur

Najnowszy odcinek The Flash to jakiś dramat

Na tle Arrowa oraz Supergirl, The Flash to wcale nienajgorszy serial o super-bohaterach. Drugi sezon naprawdę dawał radę, jak to mawia młodzież. Do najnowszego, 18 odcinka serii. CO. ZA. KOSZMAR.

Uwaga - tekst opisuje treść 18 odcinka drugiego sezonu The Flash. 

The Flash jeszcze nigdy nie miał tylu dziur w scenariuszu. Jasne, w serialu opowiadającym o człowieku biegającym szybciej od światła trudno oczekiwać realizmu i rzetelności. Mnie chodzi jednak o zachowanie podstawowego, logicznego związku przyczynowo-skutkowego. Jest akcja. Jest reakcja. Tylko tyle. Scenarzyści tym razem naprawdę popłynęli.

Sukces! Flash stał się czterokrotnie szybszy. Dzięki wykorzystaniu technologii przyszłości, główny bohater zyskał prędkość wystarczającą do pokonania Zooma. Nic dziwnego, że z nową mocą Flash pali się do powstrzymania swojego największego przeciwnika. Rozczaruje się jednak ten, kto liczył na emocjonującą, efektowną walkę w 18 epizodzie.

the flash 1Aby dostać się do Zooma, Flash i jego drużyna na nowo muszą otworzyć portal do alternatywnej Ziemi. W końcu, po niemałych wysiłkach, udaje się to Cisco. Z otworu wyskakuje Zoom, który rusza w pościg za Flashem. Pościg, który kończy się pułapką przygotowaną przez głównego bohatera i jego przyjaciół.

Tak oto Flash postanawia pokonać najgroźniejszą istotę w uniwersum za pomocą… drewnianych kartonów.

Nie byle jakich zresztą, ponieważ przedstawiających rodziców Zooma. Jeden po drugim, kartonowe kontury wyskakują przed zdezorientowanym złoczyńcą, który w międzyczasie okazał się seryjnym zabójcą, z ponad 20 morderstwami na koncie. Och, ktoś taki na pewno ulegnie pod naporem tektury z nadrukowanymi zdjęciami. Dobra robota Flash, dobra robota Cisco. To nie mogło się nie udać.

A jednak! Gdy zdezorientowany Zoom traci koncentrację, Flash przypina mu obręcz do nogi. Obręcz. Do nogi. Istocie, która potrafi przechodzić przez ściany, miota piorunami energii, tworzy tornada samymi ruchami rąk i tak dalej. Kartony. Obręcz. Plan doskonały.

the flash 0Nim dojdziemy do prawdziwego dramatu, który wydarzył się później, chciałbym cofnąć się nieco w czasie, wracając do historii Zooma. Ten, niczym Lord Voldemort, trafia najpierw do sierocińca, a później rozpoczyna morderczą serię. Wszystko na alternatywnej Ziemi 2. Tam zostaje pochwycony i trafia do zamkniętego zakładu. Wtedy też dochodzi do wybuchu akceleratora cząsteczek, na skutek czego Zoom - wcześniej Hunter Zolomon - zyskuje specjalne umiejętności.

Doktor Wells z Ziemi 2 doskonale wiedział, kim jest Hunter Zolomon. Wiedział również, że za pomocą wybuchu akceleratora stworzył wielu meta-ludzi, w tym biegacza Zolomona. Czy w takiej sytuacji dodanie dwóch do dwóch, to jest połączenie Zooma i Zolomona, naprawdę wydaje się takie zaskakujące? Takie niesamowite? Takie niemożliwe?

Wróćmy jednak do tego, co wydarzyło się w The Flash później.

Rozjuszony Zoom porywa Wally’ego Westa i… wraca na Ziemię 2. W jaki sposób, skoro wszystkie wyłomy zostały zamknięte? Nie mam bladego pojęcia. Później Hunter Zolomon wbiega wraz z zakładnikiem do siedziby Flasha i jego przyjaciół, zlokalizowanej na Ziemi 1. Jakim cudem? Mnie nie pytajcie.

Dokonuje się wymiana. Wally West w zamian za moc Flasha. Gdy czarnoskóry nastolatek jest już w rękach swojej rodziny, Flash… nie robi niczego. Najpierw spokojnie czeka, aż zostanie skonstruowane urządzenie mogące odebrać mu moc, a następnie spokojnie oddaje się woli Zooma, dając mu swoją prędkość. Ale zaraz…

the flash

Czy przypadkiem Flash nie stał się szybszy od Zooma? Skoro misterny plan z kartonami nie wypalił, ale zakładnik Wally znalazł się w bezpiecznych rękach, jakim problemem było ponownie stanąć do walki z Hunterem Zolomonem? Wszakże znacznie szybszy Barry na pewno by sobie z nim poradził. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego główny bohater oddaje swoją moc mordercy, kiedy już zapewnił bezpieczeństwo Wally’emu.

Na koniec Zoom doznaje przebłysku człowieczeństwa (jakże przekonującego) i porywa doktor Catelyn Snow. Zgaduję, że zabiera ją do swojej ciemnej nory, zlokalizowanej na Ziemi 2. Jakim cudem tam trafia, bez aktywnych portali i pomocy Cisco, nie mam bladego pojęcia…

Jak pisałem wcześniej, nie spodziewam się po scenariuszu The Flash zbyt wiele.

Mimo tego, mam wrażenie, że producenci powoli zaczynają sobie nie radzić. Opowiadana historia zaczyna wymykać się scenarzystom z rąk, co było do przewidzenia, gdy w grę wchodzą alternatywne rzeczywistości, podróże w czasie i zabawa z siłami fizyki. O ile w The Flash nie da się uniknąć niedorzeczności (to produkcja o zamaskowanym super-bohaterze!), tak dziury przyczynowo-skutkowe, jakie są nam serwowane, powoli stają się obrazą dla widza.

Zaczynam mieć wrażenie, że hasło „jakoś to będzie” staje się mottem przewodnim tego serialu. Tego bym naprawdę nie chciał, ponieważ wtedy produkcja sięgnie cieniutkiego poziomu rozczarowującego Arrowa.